Reklama

Drużyna "Siostry i bracia" o Familiadzie. Zaskoczyło ich pytanie o żółte kwiaty polne

W naszym studio gościliśmy połowę składu drużyny „Siostry i bracia”; Joannę Faron i jej syna Michała. Opowiedzieli nam zarówno o drodze, jaką trzeba przebyć, aby wystąpić w teleturnieju, jak również o swoich przygotowaniach i pytaniu, które najbardziej ich zaskoczyło.

Końcem listopada pisaliśmy, że rodzina z Jaworzna wystąpiła w popularnym teleturnieju, „Familiadzie”. W grudniu wyemitowano kolejne dwa odcinki zmagań, w których też brali udział.

W pierwszym odcinku byli zaskoczeni, że już przechodzą do finału. Wspominają ten moment, bo nie zauważyli, że punkty są już mnożone i prawidłowa odpowiedź była przepustką do finału. Odpowiedzi wytypowanej do finału dwójki, Joanny Faron i jej syna Tomasza, okazały się wystarczające, aby go wygrać. Zarówno w drugim, jak i trzecim odcinku też pokonali drużyny przeciwne, grali o nagrodę główną, ale ostatecznie sięgnęli po nią tylko w pierwszym odcinku.

Reklama

Droga do studia nagrań „Familiady”

Siostra pani Joanny Faron, Danuta, jest miłośniczką teleturniejów i to ona zaproponowała, aby wzięli udział w „Familiadzie”.

– To ciocia sformułowała naszą drużynę i wyszła z tą propozycją. Tak zrodził się pomysł, żebyśmy poszli jako siostry i bracia, czyli ja z moim bratem i moja mama z ciocią jako siostrą – tak o tej pierwsze fazie pomysłu mówi Michał Faron.

Jego mama Joanna Faron dodaje, że pierwszy raz taka myśl pojawiła się już chyba dwa lata temu, gdy jeszcze składy drużyn w „Familiadzie” były pięcioosobowe. Do tej pory tylko siostra pani Joanny brała udział w kilku teleturniejach.

Reklama

Próba przy pieczonych

Jak się przygotowywali do udziału w teleturnieju? Były to między innymi ćwiczenia na refleks, udzielenie odpowiedzi w wymaganym czasie.

- Co do składu finałowego, to ustaliliśmy go w dniu nagrania. Braliśmy pod uwagę samopoczucie każdego z nas w danej chwili – wyjaśnia pani Joanna.

W trakcie rozmowy wspominają także wakacje, gdy mogli się spotkać w szerszym gronie rodzinnym, bo ze względu na to, że nie wszyscy mieszkają w Jaworznie, te spotkania nie są zbyt częste.

– Przy ognisku, przy pieczonych, zrobiliśmy sobie taką rozgrywkę i rodzina wymyślała nam pytania, a my staraliśmy się na nie odpowiedzieć. Mierzyliśmy czas, aby wiedzieć, jak to może wyglądać – mówi pani Joanna.

Reklama

Padło pytanie i…

Zastanawialiśmy się, czy było takie pytanie wśród tych, które usłyszeli w trakcie teleturnieju, które najbardziej ich zaskoczyło, albo czy padły odpowiedzi, których się nie spodziewali. A może na tablicy nie wyświetliły się te, które wydawały się pewniakami? Oboje przyznali, że pytanie o żółte kwiaty pól było takim, w którym mieli pustkę w głowie i było tym najbardziej zaskakującym. Podkreślają również to, że nawet znając odpowiedzi na pytania i tak trzeba trafić w te, które podali ankietowani.

Czas podczas rozgrywki płynie inaczej niż wtedy, gdy się siedzi przed ekranem i ogląda rozgrywkę? – Czasami leci szybciej, bo gdy się człowiek wciągnie w wir odpowiadania i skupi, to on mija w mgnieniu oka – stwierdza Michał.

Reklama

Można się wiele o sobie dowiedzieć

Czy udział w „Familiadzie” to też wyniesione przez nich jakieś nowe doświadczenie? Okazuje się, że tak.  Michał twierdzi, że można się wiele o sobie dowiedzieć.

– Jak działam pod presją czasu i jak to jest przed kamerami oraz widownią – wyjaśnia.

Jego mam dodaje również to, że mogli zobaczyć „od kuchni”, jak powstaje taki program.

– Dla mnie samej to również kapitalne doświadczenie. Mogłam zobaczyć siebie, jak się zachowuję pod presją czasu, jak jestem odbierana. Z ogromną ciekawością czekaliśmy na emisję programu, ponieważ nie widzieliśmy się z tej drugiej strony.

Reklama

Przepytywanie w pociągu

Jeszcze w drodze na nagrania, w pociągu, przepytywali się. – Siostra przygotowała nam zestawy pytań, jakie już padały w teleturnieju i sprawdzaliśmy się nawzajem, czy jesteśmy w stanie udzielić na nie odpowiedzi – wspominają.

Co zrobić, jeśli komuś chodzi po głowie pomysł udziału w teleturnieju? Najpierw trzeba wysłać zgłoszenie ze zdjęciem drużyny. Później cierpliwie czekać na potwierdzenie, czy zostało ono przyjęte. – Następnie odbywają się kwalifikacje, ale chyba nie możemy powiedzieć, jak wyglądają. Po nich proponowane są terminy nagrania. Musieliśmy je kilka razy przekładać z różnych przyczyn. Nawet zastanawialiśmy się, czy nie zrezygnujemy, ale w końcu udało się nam wszystkim dograć termin i we wrześniu pojechaliśmy na nagranie. Po udziale w ostatnim odcinku dowiedzieliśmy się, kiedy będzie jego emisja – mówi o poszczególnych etapach pani Joanna.

Reklama

Od momentu nagrań do wyemitowania teleturnieju w telewizji, nie mogli mówić, jak to wyglądało. Zgodnie polecają wszystkim chętnym wzięcie udziału w „Familiadzie”.

Wiele lat temu drużyny musiały być rodzinami, później zmieniono zasady i w rozgrywkach mogą też brać udział grupy znajomych. W odcinkach, w których wystąpiła rodzinna drużyna „Siostry i bracia” ich przeciwnicy byli grupami znajomych.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/12/2025 13:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama