REKLAMA

Przy pięknej, wiosennej aurze przyszło się zmierzyć w sobotnie popołudnie Szczakowiance Jaworzno ze Startem Namysłów. Po latach gry na stadionie przy ul. Krakowskiej „Szczaksa” powróciła na „stare śmieci” i swoje mecze rozgrywa teraz na stadionie w Szczakowej.

Inauguracja rundy wiosennej była udana pod względem widowiska, ale niestety, nie pod względem wyniku. Szczakowianka po zaciętym meczu przegrała 3:2.

Jako pierwsi z gola cieszyli się gospodarze. Już w 12. minucie Damian Mrożek ładnym strzałem pokonał bramkarza Startu. Dziesięć minut później kontratak wykorzystali goście i na 1:1 gola zdobył Żołnowski. W 32. minucie na 1:2 strzelił jeszcze Błach i takim wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania.

Na drugą połowę piłkarze Andrzeja Sermaka wyszli bardzo zmotywowani i już w 54. minucie doprowadzili do remisu. Szczakowianka napierała na bramkę rywali, ale marnowała mnóstwo bardzo dogodnych sytuacji. W końcówce meczu było już bardzo nerwowo i arbiter spotkania trzykrotnie sięgał po czerwone kartki. W 87. minucie po bezmyślnym faulu Marcina Grzywy sędzia podyktował „jedenastkę” dla Startu. Tę na bramkę zamienił Samborski.

Mimo gry w „dziesiątkę” Szczakowianka rzuciła się na rywali i próbowała doprowadzić do remisu. W 92. minucie drugą żółtą kartkę za opóźnianie gry obejrzał Szpak, a w piątej minucie doliczonego czasu gry „czerwień” zobaczył Kamoś, który z pełną premedytacją sfaulował wychodzącego na pozycję sam na sam z bramkarzem Pawła Sermaka. Faul miał miejsce zaledwie jeden metr przed polem karnym. Start utrzymał wynik 3:2 i zainkasował trzy punkty.

Mimo utraty punktów ta porażka Szczakowiance wstydu nie przynosi. Podopieczni trenera Sermaka pokazali charakter i waleczność, a do zwycięstwa zabrakło nieco szczęścia. Teraz „biało-czerwoni” zajmują 11. miejsce w tabeli z dorobkiem 10 punktów. Już 29 marca Szczakowiankę czeka bardzo trudne, wyjazdowe spotkanie. W Chorzowie nasza drużyna zagra z miejscowymi rezerwami Ruchu.