REKLAMA

„Obyż dla młodzieży rzecz ta nie była novum! Wszak żniwo żmudnych badań dowodzi, że dla potężnej rzeszy kilkunastolatków najnowsze dzieje to niemalże klechdy lub co najmniej dykteryjki. Posłuchajcież więc młodzi, gdyż nie na miejscu jest się zżymać”. To tylko fragment tekstu, z jakim przyszło się zmierzyć uczniom jaworznickich szkół i dorosłym w trzynastej edycji konkursu Mistrz Ortografii, który organizuje co roku Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3. Od pięciu lat konkurs nosi imię Krystyny Bochenek.

Autorem tekstu tegorocznego dyktanda jest Barbara Wolek-Kocur, dr nauk humanistycznych, która pisze teksty wszelkiego rodzaju – od naukowych po użytkowe. Na co dzień wykłada zagadnienia związane z mediami, reklamą i PR, uczy pisania kreatywnego. Jak przyznała autor tekstu tworzenie dyktanda często nie należy do prostych. W wielu przypadkach, mimo ogromnej wiedzy autora, nieuniknione jest korzystanie ze słowników.

W tym roku dyktando pisało około 50 osób w trzech grupach wiekowych: dorosłych, uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów. W kategorii dorosłych zwyciężył Marek Zdaniukiewicz, w kategorii szkół ponadgimnazjalnych Jagoda Jałowiecka, a w kategorii gimnazjów Szymon Kucharski.

Zażywny Lech

Obyż dla młodzieży rzecz ta nie była novum! Wszak żniwo żmudnych badań dowodzi, że dla potężnej rzeszy kilkunastolatków najnowsze dzieje to niemalże klechdy lub co najmniej dykteryjki. Posłuchajcież więc młodzi, gdyż nie na miejscu jest się zżymać.

Wszyściuchno zaczęło się zgoła niepozornie. Robotnicze postulaty końca lat siedemdziesiątych broniły łamanych w zatrważający sposób praw pracowniczych. Rychło wzbogacono je żądaniami o charakterze politycznym. Miniproblemy Stoczni Gdańskiej obnażyły brzemię ciążące całemu narodowi.

Niejeden Polak z półuśmiechem wspomina dziś przesławny skok Lecha Wałęsy. Jednakże nie były to żadne hocki-klocki, gdyż sprężysty sus przez płot okazał się istnym przełomem dla burzliwych losów ówczesnej Polski. Wielu współobywateli półdrwiąco też wspomina moment podpisania gdańskich porozumień sierpniowych, gdy rzeczony już Wałęsa dzierżył w ręce ciemnoczerwony, wielkowymiarowy długopis. Nie wahał się ni chwili i żwawo parafował ten, jakże niebłahy dokument.

Niechże nie będą to żadne śmichy-chichy, gdyż ni stąd, ni zowąd nasz kraj obiegł news zgoła radosny. Zażywny Lech miał niebawem dostąpić nie lada zaszczytu. Norweski Komitet Noblowski docenił zasługi naszego krajana i orzekł o uhonorowaniu go Pokojową Nagrodą Nobla.

Targany przez żywot wte i wewte, siedemdziesięciodwuletni dziś Lech Wałęsa, nie składa rynsztunku. Niezmiennie, co ranka w te pędy podąża do swego przesławnego biura, by eksplikować i bez żenady opatrywać komentarzem bieżące wydarzenia.

Niełatwe to były czasy, lecz po dziś dzień ostały się dla potomnych przewyborne, pierwszorzędne wręcz pieśni bardów. Niepłochliwe wtenczas strofy rozpraszały różnobrzmiącymi tonami wszechogarniające znużenie i trwogę.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki
Advertisement