„Idea budżetu obywatelskiego umarła” – komentarz mieszkańca

„Idea budżetu obywatelskiego umarła” – komentarz mieszkańca
„Idea budżetu obywatelskiego umarła” – komentarz mieszkańca

Mija 6 lat od wprowadzenia w Jaworznie budżetu obywatelskiego. Przez ten czas mieszkańcy zgłaszali swoje pomysł, następnie głosowali i wybierali najciekawsze pomysły do realizacji. Sam budżet także się zmieniał. Jednak zdaniem niektórych mieszkańców, nie wszystkie zmiany poszły w dobrym kierunku. Właśnie o tym, w jakim miejscu obecnie znajduje się jaworznicki budżet obywatelski, napisał na portalu społecznościowym jaworznianin – Mateusz Wrona.

REKLAMA

Od pewnego czasu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że idea budżetu tzw. obywatelskiego upadła. Nie jest to trend jedynie jaworznicki, ale będę się posługiwał lokalnym przykładem.
Zaczynamy. I tak oto w Zespole ds. budżetu obywatelskiego z ramienia mieszkańców znaleźli się: Dawid Domagalski (JMM), Anna Lichota (PiS), Mirosław Pieczara (JMM) oraz Teodora Głuch. Trzy pierwsze osoby, z czterech wymienionych, są aktualnie radnymi, przypadkowo z koalicji rządzącej w mieście? Do owego zespołu są jeszcze wyznaczani czterej pracownicy urzędu miejskiego.

Wiele projektów, które są składane, składają m.in. radni, ale to pal sześć, skoro są mieszkańcami to jest to jeszcze do przeżycia, chociaż tutaj też zawsze miałem mieszane uczucia, wszak w ramach Rady Miejskiej mogą rozporządzać pozostałą częścią budżetu miejskiego. Ale jak już mówiłem, mimo tego rozdźwięku w tym aspekcie, poza sprawowaną funkcją są mieszkańcami, więc i jako mieszkańcy mają prawo jak wszyscy mieszkańcy do uczestniczenia w życiu miasta.

Moją czarę goryczy przelał jednak artykuł, który jest załączony do tego posta. (przyp.red. autor wspomina o artykule „Szansa na blisko 3 km chodników. Wspólny projekt dla czterech dzielnic”, opublikowanym w gazecie Extra).

Gazeta rozwodzi się nad jednym z projektów, nie wspominając o innych, projektu złożonego przez jednego z radnych (!), czyli Mirosława Pieczarę, który jak wyżej wskazałem jest w Zespole ds. budżetu obywatelskiego (!) i dalej w tym artykule radny Pieczara wypowiada się, że „podpisałem się pod projektem, ale powstawał on w uzgodnieniu z radnymi: Anną Lichotą, Marzeną Czarny, Tadeuszem Kaczmarek i Januszem Papugą”, czyli projekt całkowicie radnych, do tego uzgadniany z kolejną wymienioną wcześniej członkinią Zespołu ds. budżetu obywatelskiego, czyli Anną Lichotą…

To jednak jeszcze nie koniec. Odnoszę nieodparte wrażenie, że owy projekt to nic innego jak realizacja jednego z punktów wyborczych prezydenta Pawła Silberta (czas na chodniki). Budżet obywatelski daje świetną okazję do zrobienia inwestycji miejskich z budżetu wydzielonego dla mieszkańców, zamiast z tej puli zarządzanej przez rządzących w mieście. Wiadomo, budżet miejski się nie rozciągnie, a pula budżetu obywatelskiego jest bardzo atrakcyjnym kąskiem.
Nie biorę udziału w pracach dotyczących JBO, bo go wypaczono. Nie wszyscy jak widać rozumieją ideę budżetu partycypacyjnego, która zaczyna służyć partykularnym interesom pewnych grup, grup radnych, rządzących w mieście czy prezydenta używającego cudzych rąk w realizacji swojego programu. Takie jest moje zdanie, tak to czuję – idea budżetu obywatelskiego umarła. Jak inaczej to nazwać kiedy radni uczestniczą w zespole, radni składają projekty, radni je potem oceniają (weryfikują), a składają projekty, które realizują hasła wyborcze, z którymi szedł prezydent i ich obóz?

Autor: Mateusz Wrona

FOTO: 4 lipca 2017 r. – otwarcie urn z głosami w ramach JBO

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

2 KOMENTARZE

  1. Przedtem projekty typu „place zabaw w dzielnicach” odpadały na etapie weryfikacji merytorycznej, bo zadania zgłoszone w ramach każdego projektu musiały być „atomowe i niepodzielne”. Zdziwiłem się, że tym razem projekt z chodnikami w dzielnicach przeszedł. Mam nadzieję, że nie z powodu stosowania podwójnych standardów.