Długoszyn, obok Byczyny, Cięzkowic oraz Jaworzna jest najstarszą osadą na terenie miasta. Jego początki są raczej niejasne, budzą więcej pytań niż przynoszą odpowiedzi, dają też wiele do myślenia jeśli chodzi o jego genezę i początkowe funkcjonowanie. Jedną z najbardziej intrygujących zagadek jest pochodzenie nazwy wsi, która ma być może swoje umocowanie w trzech niezależnych aspektach.

REKLAMA

Nazwa własna Długoszyn ma najprawdopodobniej formę dzierżawczo- patronomiczną, pochodząca od imienia własnego Długosz. Niekoniecznie było to zresztą imię, stanowić mogło bowiem przydomek, przezwisko lub rodzaj zawołania. Imię Długosz oznaczało niewątpliwie długiego, a więc wysokiego człowieka. Według Czesława Kempińskiego osoba ta była bartnikiem. Wskazuje na to chociażby fakt, że długoszem określano w przeszłości pszczelarza, który poruszał się na specjalnych szczudłach. Był to więc niewątpliwie długi człowiek, który tylko w ten sposób mógł dostać się do barci, osadzonych wysoko na drzewach, na wysokości sięgającej od trzech do czterech metrów. Wierzchołki drzew miały być ścięte, a na ich czubach osadzano rzeczone barcie. Zdaniem Czesława Kempińskiego ludzi tych często ze względu na ową specyficzną posturę miano nazywać także drabami, co tłumaczyłoby, zdaniem badacza lokalną długoszyńską nazwę Drabidzionka, której obszar rozciągał się w okolicy dzisiejszej Skałki. Tak wiec pokaźny wzrost owego Długosza mógł wynikać nie z cech przyrodzonych, ale tych związanych z profesją, jaką się trudnił i narzędziami, jakich do niej używał. Pewnym dalekim echem takiej tezy mogłaby być jedna z dwóch pieczęci herbowych wsi, na której rzeczywiście ukazany jest bartnik z plastrem miodu. Równie dobrze jednak pieczęć ta może sugerować zajęcia lokalnej ludności w dziewiętnastym stuleciu.

Pieczęć herbowa z 1847 roku

Potwierdzać to może drugi z odcisków, na którym zobaczyć możemy kozę lub koźlę. I rzeczywiście, zwierzę to dość powszechnie było hodowane w Długoszynie jeszcze w XX wieku, a jedna z dwóch głównych rzek na terenie osady, przez wieki nazywana Sierszą, z czasem określana zaczęła być mianem Koziego Brodu, będącego swego rodzaju wodopojem tychże zwierząt.

Pieczęć herbowa z 1827 roku

Równie prawdopodobnym wydaje się być fakt, że ów Długosz nie był wcale bartnikiem, lecz górnikiem, wiemy bowiem, że osada ta, już od chwili powstania, wymieniana jest jako wieś, w której wydobywa się kopaliny niezbędne do pozyskiwania ołowiu. Miała ona wówczas zdecydowanie charakter osady służebnej, a więc posiadającej określone powinności na rzecz swego właściciela. W czasach księcia Konrada Mazowieckiego określana jest zresztą jako osada cum plumbo, a więc wieś z ołowiem, co tylko potwierdzać może takie pochodzenie nazwy wsi. Natomiast wymieniany Dlugosz mógł być po prostu rosłym mężczyzną, w ten czy inny sposób wyróżniającym się wśród sobie współczesnych. Czy to on realnie założył wieś, czy uczynił to w imieniu swojego pana oraz jaki był jego wkład w ukształtowanie się wsi oraz jej nazwy?- tego nie wiemy.

Nie wykluczone jest także to, że nazwa wsi ma charakter topograficzny. Wiąże się to z występowaniem na tych terenach paproci o nazwie długosz królewski, tzw. Osmunda regalis, który w skarłowaciałej formie porasta do dziś okoliczne lasy, a który w przeszłości niewątpliwie dość wyraźnie wpisywał się w lokalny krajobraz.

Osmunda regalis, czyli długosz królewski

Podmokłe tereny, bliskość rzek i drobnych cieków wodnych zdecydowanie sprzyjały bujnemu występowaniu tejże rośliny. Teren wsi mógł wiec nie mieć nic wspólnego z Długoszem- człowiekiem (bez względu na to, czym ten się zajmował) , lecz z charakterystycznymi cechami krajobrazu. Z pewnością więc nazwa wsi wiązała się albo z jakimś Długoszem lub z jakimiś długoszami, a niewykluczone, że zarówno z jednym jak i z drugim. Bezsprzecznym jest fakt, że sama nazwa oznacza, że teren wsi należał właśnie do jakiegoś długosza. Sformułowanie długoszyn jest bowiem przymiotnikiem przynależnościowym, dzierżawczym i odrzeczownikowym, odpowiadającym na pytanie czyj? Długoszyn należy, a właściwie należał więc do jakiegoś Długosza, tak jak marysin należy do Marysi, a Anin do Ani. Jest to pewien archaizm fleksyjny, który przetrwał do naszych czasów w lokalnych gwarach i nazwach miejscowych, czego osada ta jest doskonałym przykładem. Jarosław Sawiak

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki