W minioną deszczową środę 19 sierpnia publiczność na stadionie w Ciężkowicach była świadkiem interesującego widowiska piłkarskiego. W drugiej rundzie Pucharu Polski ciężkowiczanie zmierzyli się z Nadwiślaninem Gromiec.

REKLAMA

Ciężkowianka, mimo że po dwóch kolejkach chrzanowskiej klasy A jest liderem z kompletem punktów oraz imponującym stosunkiem bramkowym 11-0, bynajmniej nie była faworytem tej konfrontacji. Nadwiślanin od lat doskonale radzi sobie w wadowickiej klasie okręgowej, zajmując aktualnie, również z kompletem punktów, czwarte miejsce. Przed dwoma laty dotarł do finału tych rozgrywek na szczeblu chrzanowskiego podokręgu, ulegając 2-3 jaworznickiej Victorii. Dotychczasowa historia pojedynków między tymi drużynami na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, gdy w barwach drużyny z Gromca brylowali Jan Grabowski „Keegan” i Andrzej Pactwa, zaś w ciężkowickim teamie Zbigniew Pstraś, Jan Klimczak, Andrzej Majka, Paweł Bulga, Adam Nowak czy obecny prezes „Ciężkowianki” Janusz Ciołczyk to szereg niezapomnianych, trzymających w napięciu do ostatnich sekund meczów. Co ciekawe, mimo iż Nadwiślanin był przeważnie wyżej w tabeli, pretendując do awansu, to Ciężkowianka wygrała większość spotkań. Ulewny deszcz, jaki zaczął padać na pół godziny przed meczem, sprawił, że początkowo było zdecydowanie mniej kibiców niż zwykle, ale po 30 minutach gry, gdy wyjrzało słonko, było coraz więcej sympatyków obydwu drużyn, którzy z nostalgią wspominali mecze sprzed lat. Pierwszy kwadrans należał do przyjezdnych, jednak mądra strategia opracowana przez trenera Wojciecha Tomasiewicza oraz ambicja zawodników miejscowych sprawiły, że „ciężkowicki walec” nie oddał pola, a z biegiem czasu stawał się coraz groźniejszy. W 22. minucie koronkowa akcja Mateusza Chrząścika, z Marcinem Psiodą i Mateuszem Kominiakiem zakończona pięknym plasowanym strzałem tego ostatniego przynosi niespodziewane prowadzenie „Ciężkowiance”. Goście po tym golu przez kilka minut byli zamroczeni niczym bokser po knock- downie. Gdy się otrząsnęli i zaczęli przejmować inicjatywę, ponownie w roli głównej wystąpił 15-letni Mateusz Kominiak, który po bilardowym zagraniu Mateusza Chrząścika po raz drugi w sytuacji sam na sam pokonał Poznańskiego na 2 minuty przed końcem pierwszej połowy.

Na drugą połowę goście wyszli z nastawieniem zniwelowania jak najszybciej dwubramkowej straty. Zresztą wprowadzenie od 46. minuty od razu czterech świeżych zawodników świadczyło o tym dobitnie. O dziwo, mimo że pod bramką Macieja Ciołczyka kilka razy się zakotłowało, to ciężkowiczanie byli bliżsi zdobycia trzeciej bramki. Jednak uderzenia Biela i Psiody efektownie obronił bramkarz przyjezdnych. Tymczasem w 54. minucie przyznaną przez arbitra jedenastkę wykorzystał napastnik gości Bartosz Palka. Kontaktowy gol sprawił, że mecz stał się jeszcze bardziej interesujący, a zawodnicy obydwu ekip prezentowali ładny dla oka, radosny futbol, zaś obydwaj bramkarze kilkakrotnie zaprezentowali swoje nietuzinkowe umiejętności. W międzyczasie sporo kontrowersji wywołało nieprzyznanie karnego dla miejscowych po ręce jednego z defensorów gości. Co się odwlecze to nie uciecze. I tak w 69. minucie rozgrywający kapitalne zawody Chrząścik precyzyjnym „szczurem” zza szesnastki wyprowadził Ciężkowiankę na dwubramkowe prowadzenie. Niestety dla miejscowych 8 minut później znów w roli głównej wśród gości wystąpił Palka, który popisał się pięknym strzałem, zdobywając po raz drugi kontaktową bramkę. Goście poszli za ciosem, chcąc za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania. Byli jednak bezradni, gdy Mariusz Biel, jak na kapitana drużyny przystało, precyzyjnym uderzeniem zdobył czwartego gola w 86. minucie. Dwie minuty później po stałym fragmencie gry i główce Bogacza przyjezdni po raz trzeci trafiają do siatki. Końcówka to prawdziwy horror. Tym większy, iż arbiter doliczył 5 minut do regulaminowego czasu gry. W pewnym momencie przy stałym fragmencie gry na przedpolu ciężkowickiej bramki zameldował się nawet bramkarz Gromca. Mimo okazji z obydwu stron rezultat nie uległ zmianie, a Ciężkowianka po raz trzeci w swojej historii awansowała do półfinału Pucharu Polski na szczeblu podokręgu (drugi raz w Chrzanowie, a wcześniej grając w podokręgu w Sosnowcu). Spotkanie półfinałowe jest zaplanowane na środę 2 września o godzinie 17.00 na stadionie w Ciężkowicach, a rywalem będzie kolejny reprezentant małopolskiej okręgówki – MKS Libiąż z którym „ciężkowicki walec” dwukrotnie bezbramkowo zremisował przed dwoma laty i któremu „chłopcy Tomasiewicza” pragną coś udowodnić.

Już w najbliższą niedzielę Ciężkowiankę czeka ciężka wyjazdowa potyczka w Kwaczale z miejscową Unią. Życzymy zawodnikom z Ciężkowic kolejnych udanych występów, efektownych goli oraz nade wszystko 3 punktowych zdobyczy.

LKS”Ciężkowianka Jaworzno”- LKS”Nadwiślanin” Gromiec 4-3 ( 2-0)
Kominiak 22’, 43’ Palka 54’, 78′, Chrząścik 69’, Biel 86’, Bogacz 88’

LKS Ciężkowianka Jaworzno: Ciołczyk M. – Bulga, Prażmowski, Kowalski- Chrząścik Prytko (od 57’ Radomski M.), Woźniak od 86’ Jochymek), Biel, Kominiak , Radomski D.-(od 66’ Dryja) Psioda. Trener Wojciech Tomasiewicz

LKS Nadwiślanin Gromiec: Poznański- Bogacz, Nowicki, Ryska, Zajas- Śzlęzak (od 65’ Chylaszek), Mąsior (od 46’), Prokop ( od 46’Rybak), Siwek ( od 46’ Stefański)- Boratyński, Palka Trener Stanisław Rybak

Sędziowali: Dawid Malczyk (główny) oraz Arkadiusz Dudek i Dariusz Zawadziński ( asystenci)- Podokręg Chrzanów

iw/jargal

 

 

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki