Branża fitness może nie wytrzymać przymusowego zamknięcia

Aby lepiej dowiedzieć się jak radzą sobie regionalni przedsiębiorcy podczas wprowadzanych obostrzeń przez rząd, odbyliśmy spotkanie z jednym z Jaworznickich przedstawicieli branży fitness, Panem Jakubem Ślęczką z Klubu Fitness Cube Szok.

„To jest skandal co się wyprawia w stosunku do nas!” – mówi Jakub Ślęczką z Klubu Fitness Cube Szok.

REKLAMA

Zamknięcie tej gałęzi gospodarki było zaskoczeniem nie tylko dla osób, które ją tworzą, ale także dla całego społeczeństwa. Nie było żadnych przesłanek, ani znaków, które mogły sugerować, że taka blokada może mieć miejsce. Właściciele siłowni i centrów fitness tuż po ogłoszeniu tychże obostrzeń nie kryli zdziwienia i szoku, ale także czekali na konkrety ze strony rządzących. Przypomnijmy, że po pierwszy lockdownie odnotowano mniej więcej 60% powrotów klientów w skali całego kraju. Procent ten jest oczywiście wyższy dla większych miast, ale niestety niższy dla miast wielkości Jaworzna.

Oczywiście nasi rodacy nie byliby sobą, gdyby nie próba obejścia nowo wprowadzonych przepisów. Wiele placówek wpisało do swojego PKD, działalność jako „Sklep z testowaniem sprzętu do ćwiczeń” oraz „Kościół Zdrowego Ciała”. Po wstępnym optymizmie pomysł po kilku dniach upadł. Zasięgnięcie porad prawnych miało w tym duże znaczenie, ale również deklaracja rządu, który jasno stwierdził, że siłownie, które podejmą takie działanie nie będą mogły uzyskać pomocy rządowej.

W ich sprawie wstawił się, tak samo jak przy pierwszym zamknięciu, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz, który w swoim stanowisku przesłanym do premiera Mateusza Morawieckiego jasno wyraził się, że blokowanie możliwości prowadzenia działalności powinno wiązać się z koniecznością wypłacenia odszkodowań. Pan Jakub wyraźnie podkreślił, że im nie chodzi o zapomogi, tylko o możliwość pracy i trafnie zauważył, że:
Czas nie działa na korzyść nas(..) przypływy gotówki zostały obcięte z dnia na dzień, bez zapowiedzi, bez możliwości przygotowania się. Co gorsza konsekwencję mogą być bezpowrotne, a widmo bankructwa jest bardziej niż realne. Miesięczne koszty są naprawdę duże, a branża funkcjonuje na niskich marżach.

Nawet Polska Federacja Fitness podkreśla, że nie będzie czego zbierać jeżeli ten stan utrzyma się do wiosny. Pan Jakub wypowiada się w podobnym tonie mówiąc:
Jeżeli sytuacja nie wróci do normy(..) nasza branża absolutnie nie ma szans przetrwania

Przy pierwszym zamknięciu udało się klubowi fitness Cube Szok utrzymać wszystkich pracowników, bez konieczności redukcji etatów, dzięki konsultacją i treningom online. Jednak działanie przez Internet nie jest żadnym rozwiązaniem. W dobie powszechnej cyfryzacji, darmowych materiałów w sieci jest zatrzęsienie, a popularni już trenerzy mają ogromną przewagę nad nowo powstałymi kanałami i próbami wejścia w rynek internetowy.
Jednym z nielicznych pozytywów sytuacji jest z pewnością zachowanie klientów, którzy na różne sposoby starali się wspomóc miejsca, w których pracują nad swoim ciałem i duchem również. Słowa wypowiedziane przez Pana Jakuba nie potrzebują komentarza:
Gdyby nie klienci i ich wsparcie podejrzewam, że nie mielibyśmy ochoty aby ciągnąć to wszystko dalej po pierwszym lockdownie.

Co dalej? nikt, nic nie wie. Czy to jest kwestia dni, tygodni, miesięcy czy będziemy musieli czekać aż do wiosny aby móc wrócić do ćwiczeń w naszych ulubionych siłowniach i centrach fitness. Co ciekawe w okresie od marca do czerwca zarejestrowano 50 milionów wejść użytkowników w 6 milionach placówek na całym świecie i odnotowano 0,0026% osób z potwierdzonym wirusem COVID-19 w tychże placówkach.

Utwierdza to w przekonaniu, że zarazić się koronawirusem na siłowni jest niezwykle ciężko, stąd po raz kolejny zastanawiająca wydaje się decyzja o zamknięcia tej części gospodarki. W końcu sufity w siłowniach są wysoko, a sami użytkownicy dbają o to aby była zachowana odległość od innych ćwiczących.

Michał Kirker

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki