Przed Sądem Karnym w Chrzanowie odbyła się kolejna rozprawa Sebastiana Kusia, który pomimo kryminalnych zarzutów i postawienia go w stan oskarżenia, wolą prezydenta miasta nadal pozostaje dyrektorem największej jaworznickiej placówki, jakim jest Miejskie Centrum Kultury i Sportu.

REKLAMA

Rozprawa, która odbyła się w ubiegłym tygodniu, związana jest z jego poprzednią pracą w Biurze Promocji i Informacji Urzędu Miejskiego w Jaworznie. Zarzuty dotyczą przyjmowania przez niego korzyści majątkowych od firmy poligraficznej.

Przed sądem stanęło dwóch świadków. Pierwszym była właścicielka drukarni z Balina, która zeznała, że płaciła Sebastianowi Kusiowi łapówki za zawyżane cenowo zamówienia dla urzędu miejskiego oraz miejskich spółek. Był to patologiczny układ, w którym Kuś organizował wydruk materiałów po zawyżonych cenach. Świadek zeznała, że Kuś najpierw dzwonił do niej z zapytaniem o cenę druku materiałów, po czym sugerował jej, żeby oficjalnie urzędowi podawała cenę o jakieś 50 proc. wyższą. Następnie wysyłano zapytania do trzech „ustawionych” podmiotów, w tym do drukarni w Balinie, której cenę wybierano jako najkorzystniejszą. Świadek twierdziła, że po zapłacie faktur przez urząd, Sebastian Kuś pojawiał się w biurze lub umawiał się z nią w miejscach publicznych, gdzie otrzymywał prawie połowę kwoty zamówienia jako łapówkę. Na początku było to wykonywane przelewem i świadek wskazała taki przelew z banku na kwotę 600 zł z kuriozalnym tytułem zapłaty: „Dzień Matki”.

Na pytanie sądu, dlaczego po dwóch latach trwania procederu firma zdecydowała się poinformować o tym organy ściągania, świadek stwierdziła, że Kuś stał się zbyt zachłanny i takie sztuczne windowanie cen było już anormalne. Co więcej, pieniądze, które brał Kuś, nie podlegały opodatkowaniu – nie było na to żadnej umowy, a więc ani fiskus nie otrzymywał od tego należnego podatku, ani firma nie mogła odpisać łapówki jako koszt. Sumę łapówek dla Kusia świadek oszacowała na kwotę ponad 80 tys. zł. Mówiła, że Kuś skarżył się przy tym na niskie dochody w urzędzie i wydatki na remont w domu.

Po tym, jak świadek poinformował Kusia, że nie będzie już płacił łapówek za pozyskiwanie zleceń, zapytania ofertowe do jej firmy z urzędu miejskiego i miejskich placówek się skończyły [po jakimś czasie wydawaniem materiałów, np. informatora kulturalnego, zajęła się firma związana z rodziną Aleksandra Tury – przyp. red.].

W zeznaniach świadka pojawił się jeszcze jeden ważny wątek, który korespondował z wcześniejszymi zeznaniami Kusia. Dotyczył wdrożenia planów wydawania nowej gazety w Jaworznie. Kuś zeznał, że przygotowywał taką strategię dla firmy z Bierunia, co świadek potwierdziła. Z tym że Kuś uzasadniał konieczność powstania takiej gazety, aby wygrać wybory dla Silberta i zniszczyć lokalne wydawnictwo. Jak świadek zeznała, jej firma miała się niczym nie martwić, bo treści, skład i cały proces wydawniczy zapewniał Kuś. Ciekawe jest to, że w zeznaniach świadka pada tytuł „Puls Jaworzna” – taki sam, jak aktualnie wydawany przez MCKiS, w którym Kuś jest dyrektorem.

W procederze uczestniczyły także inne osoby z urzędu miejskiego i to one mają również zeznawać, aby opowiedzieć o mechanizmach zbierania kontrofert dla drukarni z Balina w taki sposób, aby ta zawsze zlecenie wygrała.

Kolejnym świadkiem był radny Marcin Kozik, który zgłosił cały ten proceder do prokuratury. Agresywnie wypytywany przez napastliwych obrońców Kusia zeznał, od kogo miał informacje na temat patologii panującej w urzędzie miejskim przy zamówieniach drukowanych materiałów.

Podczas rozprawy zaskakiwała postawa Kusia i jego obrońców. Kuś wyglądał na zadowolonego, ironicznie uśmiechał się do świadków, patrząc im bezczelnie w oczy, a podczas zadawania świadkom pytań przez jego agresywnie nastawionych obrońców, wykazywał duże ożywienie – wpadając w rodzaj euforii. Pierwszy świadek był przesłuchiwany prawie cztery godziny, stojąc w ogniu napastliwych pytań obrońców Kusia. Na szczęście dobrze się stało, że sędzina energicznie temperowała zapędy drapieżnych obrońców, bo można by odnieść wrażenie, że to świadkowie są tu przestępcami.

Kolejna rozprawa odbędzie się pod koniec listopada i będzie na niej słuchany drugi współwłaściciel drukarni z Balina.

Prywatny biznes na urzędniczym stołku

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

2 KOMENTARZE