REKLAMA

W tym czasie rosnących nakazów i zakazów, w tym czasie osobliwych, zgoła żenujących kłótni o interpretację prawa, ewangelista Mateusz zaprasza nas na spotkanie Chrystusa z uczonym w Prawie. Tenże, chcąc wystawić Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? Pytanie miało swoje głębsze uzasadnienie, albowiem przykazań było w Prawie 613, dzielonych zgodnie na wielkie i małe. Nie było jednak zgodnej opinii, które przykazania pośród tych wielkich są najważniejsze. Fakt ten ukazuje prawdę o słabości ludzkiego intelektu, który w nawet w pryncypiach jest w stanie się pogubić i skłócić.

W odpowiedzi Jezus sięgnął po mistrzowsku, do tekstu modlitwy „Słuchaj, Izraelu”. Każdy Żyd odmawiał ją z najwyższą uwagą, kilkakrotnie w ciągu dnia, a przede wszystkim rano i wieczorem (por. Pwt 6,4-9; 11, 13-21; Lb 15,37-41). Odpowiedź na pytanie była więc wszystkim znana, ale bez większego wpływu na ludzkie życie: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem.

W analizie tego tekstu Benedykt XVI zwraca uwagę na jego istotę. Jezusowi chodzi o całkowite oddanie się człowieka, Bogu. Zaangażowanie nie tylko serca, duszy, ale i swego umysłu, aby nasze myśli jednakowo brzmiały z zamysłem Boga. Jemu nie można dać trochę. Jemu trzeba dać wszystko. Takie są wymogi prawdziwej miłości. Weryfikacja tej postawy jest w tym, co Chrystus natychmiast dorzucił, jako stanowiące jedną całość: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (por. Kpł 19,18).

Odpowiedź Jezusa, choć zaskakująca nie podlegała dyskusji, ponieważ była tekstem z Prawa i jest syntezą całego Dekalogu. Natomiast sam Jezus Chrystus wcielony Bóg, który posłuszny swemu Ojcu z miłości do nas, oddając swoje ludzkie życie, jest dla nas wzorem zachowania przykazania miłości.

Mamy teraz kolejny czas próby i refleksji. Wirus zbiera swoje żniwo, a głupota jeszcze większe. Mozolnie budowane świątynie pustoszeją, a sakramenty przestały mieć dla wiernych znaczenie nadane im przez Tego, który je ustanowił. Przykazania stały się znakiem zniewolenia człowieka, a ich łamanie wyrazem postępowego myślenia. Zdumieni katecheci mogą niedługo zostać bez pracy, a młodzi ludzie znajdą się na peryferiach ułudy wiecznej doczesności.

Co pobożniejsi nawołują do modlitwy, głoszą płomienne nauki, inicjują pobożne akcje. Przez ten wielki zamęt przebija się dziś do nas głos Chrystusa, który wzywa do zachowania przykazania miłości Boga i bliźniego. Mówi do każdego z nas po imieniu – Bóg cię kocha i tak bardzo chce, abyś to odczuł i zmienił swoje życie, a wszystkie chore relacje uzdrowił. Łatwiej modlić się o cud, niż zmienić swoje życie. W tej zmianie On nie zostawia nas samych, mimo że ścieżka do Sakramentu Pokuty też nam zarosła.

Brzmią jeszcze w uszach słowa Jezusa z wczorajszej Ewangelii, który nakazuje nam, powstrzymanie się od oceny, czy coś jest karą Bożą, czy nie. Jest to tylko w gestii Wszechwiedzącego. Jednakowoż Miłosierny Pan przestrzega każdego z nas: jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie (por. Łk 13,1-9).

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki