Piłkarze Szczakowianki mają za sobą intensywny tydzień. W środę Biało-Czerwoni rywalizowali w finale Pucharu Polski z Unią Dąbrowa Górnicza, a już trzy dni później czekała ich walka o ligowe punkty z RKS-em Grodziec.

REKLAMA

Prawdziwą huśtawkę nastrojów w ostatnich dniach mogli przezywać sympatycy Szczakowianki. Po nieudanym finale pucharu, podopieczni trenera Pawła Cygnara zagrali bardzo dobry mecz ligowy i sięgnęli po komplet punktów, który ma duże znaczenie dla ich pozycji w tabeli IV ligi.

Jednostronny finał

W minioną środę na kameralnym stadionie w Sarnowie Szczakowianka walczyła z Unią Dąbrowa Górnicza w finale Pucharu Polski na szczeblu podokręgu sosnowieckiego. Dąbrowianie potrzebowali nieco ponad pół godziny, żeby w praktyce zapewnić sobie trofeum. Szczakowianka mecz zaczęła ofensywnie, ale szybko została skarcona. Już w 9. minucie po długiej wrzutce z prawej strony Sebastian Koziński po raz pierwszy głową pokonał Michała Jewułę. W 25. minucie Unia zadała kolejny cios i po wymianie piłek między Józefem Misztalem a Rafałem Jędrzejczykiem, ten drugi wpakował piłkę do siatki, podwyższając na 2:0. Pięć minut później Michał Jewuła popisał się świetną paradą po groźnym uderzeniu Bąka z rzutu wolnego. Po kolejnym rzucie rożnym Koziński po raz kolejny wykazał się swoim sprytem i umieścił piłkę w siatce. Szczakowianka w końcówce miała swoje okazje, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Po przerwie Unia spokojnie pilnowała wyniku i kilka razy przetestowała jaworznickiego bramkarza. Michał Jewuła kilka razy uratował swój zespół przed utratą gola, ale w samej końcówce musiał skapitulować. Po rzucie rożnym Koziński głową po raz kolejny skierował piłkę do siatki i tym samym skompletował hattricka. Trofeum po raz drugi z rzędu powędrowało więc do Dąbrowy Górniczej.

Cenna wygrana

Po odpadnięciu z pucharowych rozgrywek Drwale mogą skupić się już tylko i wyłącznie na ligowej walce. W sobotę Szczakowianka na wyjeździe mierzyła się z przedostatnią w tabeli ekipą z Grodźca i dla jaworznian był to bardzo ważny mecz. Podopieczni trenera Cygnara potrzebowali wygranej by odskoczyć od strefy spadkowej i można powiedzieć, że zadanie wykonali z nawiązką. Szczakowianka odniosła bardzo spokojną wygraną, zaaplikowała rywalom aż cztery bramki i na dodatek po raz pierwszy w sezonie zachowała czyste konto. Drwale bardzo szybko objęli prowadzenie. Adrian Gałka na prawej stronie ograł jednego z obrońców i zagrał do Marcina Smarzyńskiego. Ten chciał wystawić piłkę jednemu z kolegów, ale podanie została zablokowana przez obrońcę i futbolówka wróciła do Smarzyńskiego, który pewnym strzałem pokonał miejscowego bramkarza. Szczakowianka mogła już kontrolować przebieg gry i co jakiś czas atakowała. W 39. minucie Drwale podwyższyli na 2:0. Smarzyński posłał idealną piłkę za plecy obrońców, tam dopadł do niej Igor Szopa, który pewnie pokonał bramkarza.

Grodziec próbował na to odpowiedzieć, ale zdecydowanie brakowało mu atutów, Szczakowiaka tymczasem rozpoczęła ostrzał bramki. W 57. minucie Marcin Smarzyński został sfaulowany w polu karnym. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr, a karnego na bramkę zamienił Dawid Wadas. W kolejnej akcji golkiper RKS-u popisał się niemałym refleksem, dwukrotnie blokując uderzenia Chwalibogowskiego i Marędowskiego. Na niewiele się to jednak zdało, a dosłownie minutę później piłka znów znalazła się w siatce. Paweł Cygnar na szesnastce związał trzech obrońców, wygarnął piłkę, która trafiła do Bartosza Marędowskiego, a ten ustalił wynik na 4:0. Szczakowianka zupełnie zdominowała grę i mogła wygrać jeszcze wyżej, ale nieco zabrakło jej skuteczności. Dwie dobre strzeleckie okazji miał Igor Szopa, ale najpierw jego strzał zdołał wybronić bramkarz, a próba lobu w kolejnej sytuacji okazała się niecelna. Ostatecznie trzy punkty pojechały do Jaworzna, dzięki czemu Szczakowianka awansowała o kilka miejsc w tabeli.

Ostatnio koronawirus torpeduje ligowe rozgrywki i kolejne mecze są odwoływane lub przekładane. Na chwilę obecną trudno powiedzieć, czy ligową jesień uda się dograć zgodnie z planem. Jeżeli tak, to Szczakowiance do rozegrania pozostały już tylko trzy spotkania. W najbliższą sobotę popularni Drwale przy Krakowskiej o 14:00 podejmować będą Gwarka Ornontowice. To dla jaworznian zawsze trudny rywal, ale Biało-Czerwoni postarają się sięgnąć po kolejne punkty, by potem zimą mogli spokojnie myśleć o kolejnej rundzie.

Szczakowianka Jaworzno – Unia Dąbrowa Górnicza 0:4 (0:3)
(Koziński 9, 32, 87, Jędrzejczyk 25)

Szczakowianka: Jewuła – Kurzawa (46. Rzymowski), Wadas, Drzymont, Śliwa – Gałka, Skórski, Cygnar, Chwalibogowski (46. Gocyk), Marędowski – Smarzyński (61. Łukaszczyk). Trener: Paweł Cygnar.

RKS Grodziec – Szczakowianka Jaworzno 0:4 (0:2)
(Smarzyński 5, Szopa 39, Wadas 57-k., Marędowski 61)

Szczakowianka: Wierzbicki – Gałka, Wadas, Drzymont, Śliwa – Chwalibogowski (86. Rzymowski), Skórski (70. Trzciński), Cygnar, Marędowski (66. Lipniak) – Szopa (82. Gocyk) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Sędziował: Dawid Cieślok (Ruda Śląska)

Żółte kartki: Otwinowski, Waśniewski – Szopa

Mecz bez udziału publiczności.

DKAS

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki