Ostatnie miesiące aż nadto pokazały nam, jaką moc ma medialny przekaz władzy i jak ważna jest jego poprawna interpretacja przez społeczeństwo. Wraz z pojawieniem się koronawirusa, każdy z nas doświadczył w mniejszym lub większym stopniu pojawienia się sprzecznych informacji. Co najdziwniejsze, większość z nich pochodzi ze środowisk, dla których rodzina, człowiek i ochrona życia są nadrzędną wartością społeczną.

REKLAMA

I tak pojawił się temat maseczek. Nie dziwi mnie to wcale, gdyż już na samym początku, sam rząd wprowadził dezinformację wśród społeczeństwa, która miała służyć raczej jednostkom niż ogółowi. Bo ciężko jest uwierzyć w szlachetne zamiary profesora medycyny, którego zdanie bardziej zależy od aktualnej sytuacji barycznej, niż głosu ekspertów popartym doświadczaniem i wiedzą. Na bazie tego, jak grzyby po deszczu wyrosły grupy antymaseczkowców, powielające wyssane z palca teorie, z absurdem witaminy lewoskrętnej włącznie. Nie trzeba było długo czekać na powstanie ruchu podważającego istnienie w istocie samego wirusa.

Niestety, teorie podważające największe autorytety naukowe, głoszone są zawsze z tych samych środowisk, dla których rodzina, życie i człowiek – jak przekonują – są najważniejsze. Niestety, większość z nas, nie zadała sobie trudu, aby zweryfikować ten natłok informacyjny, zalewający jedyne słuszne media. Pewnie zabrakło trochę wiedzy, pewnie i chęci, a na pewno czasu w gonitwie dnia codziennego. Nie zapytaliśmy się o źródło wiedzy, ślepo wierząc i ufając w szlachetność i uczciwość autorów głoszonych teorii. Uwierzyliśmy hasłom ochrony rodziny i polskich tradycji, nawet gdy nic im nie zagrażało. Zapomnieliśmy zadać jedno najważniejsze pytanie.

Jaką tradycję mają na myśli? Czy to ma być ta nasza tradycja, kiedy przez stulecia kobieta była traktowana jak maszynka do wydawania potomstwa i służenia swemu Panu? Czy może ta, kiedy przez kilkaset lat wiedza i edukacja należała się tylko garstce hierarchów, wpływający na władze – z wywoływaniem wojen włącznie? Czy może jednak naszą tradycją jest uznanie kobiet za równoprawnych członków społeczeństwa i nadanie im pełnego prawa wyborczego, raptem 100 lat temu? Tradycja, kiedy ich głos jest tak samo ważny i wysłuchany.

I przyszedł czwartek

22 października, kiedy to tzw. Trybunał Konstytucyjny ogłosił swoje postanowienie. Pokazało nam to, z jaką tęsknotą cała prawica wspomina wieki, które już nigdy nie wrócą. Kiedy to ogół był ciemny i głupi, dający się łatwo sterować. Bo jak inaczej należy odbierać ogłoszony wyrok TK, nominację fundamentalisty na stanowisko Ministra Edukacji Narodowej, czy nawet same wypowiedzi prezydenta Dudy?

Stawiając kobiety do roli służących, kawaler Prezes poczynił błąd. Z braku doświadczenia pożycia małżeńskiego nastąpił na odcisk potężnej sile, jaką są kobiety. Zadarł z młodzieżą i osobami młodymi.

Efektem tego są słuszne protesty, które będą rosły na sile. Protesty, których nie będzie łatwo stłumić policji, bo jak tu podnieść rękę na kobietę. Każde rozwiązanie siłowe może tylko wywołać eskalację protestów i przyłączenie się grup męskich, stających w ich obronie.

Ciężkie czasy nastały dla wszelkich grup ultraprawicowych czy fundamentalistów, raczących się zwać zjednoczoną prawicą. Wygląda na to, że czasy, w których głos mieli wszelcy ultranacjonaliści, homo czy ksenofobowie, powoli stają się historią. Czasy, w których prawo tworzy się tylko dla partykularnych interesów partyjnych. Czasy, w których opluwa się wszystkich dookoła, jednocześnie kochając ich „Eurusie”. Czasy, w których piekarz może być członkiem rządu, a historyk prezesem dużej spółki giełdowej. Czasy, w których za pilnowanie pastwiska, posłusznym płaci się miliony, gdzie duża część społeczeństwa często nie ma co do garnka włożyć.

Mam nadzieję, że dzięki kobietom nadejdą czasy, w których wykształcenie stanie się priorytetem. Kiedy znów będziemy zdolni do dialogu i otwarci na inne kultury czy nawet wyznania. Czasy, w których wiedza i nauka zastąpi populizm i propagandę.

Tak trzymać kobiety i szczerze Wam kibicuję. Muszą ustąpić, w przeciwnym razie jest to początek ich końca.

Artur Nowacki

Poglądy w powyższych artykułach są osobistym wyrazem przekonań ich autorów.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

2 KOMENTARZE

  1. O luuuudzie… i autor w ostatnich akapitach liczy na to że kobiety zrobią wszystko za niego….
    Lewactwo ma namieszane… co prawda sami dążą do samozagłady, ale chcą wszystkich pociągnąć ze sobą… teoretycznie darwinizm społeczny nie wróży im przetrwania, co jakiś czas podnoszą łeb, KODersi, co chwile czarne marsze te z „dość dyktatury kobiet” na sztandarach… rozwydrzone dziewczynki odważne bo w maskach na twarzy… a głupie to i wstrętne… nie, nie reprezentujecie mnie… tylko facetów którzy chcą by ich „wpadki” wyrywać z waszych macic i wyrzucać.. tak z wygody… bo im się uważać nie chciało.