To dla naszej lokalnej społeczności, zwłaszcza w obecnej sytuacji, byłaby bardzo dobra wiadomość. Czy ma szansę doczekać się realizacji?

REKLAMA

Choć bardzo bym chciał, to jednak mój nabyty realizm, nie pozwala wierzyć mi w optymistyczne zakończenie tego projektu. Traktuję go raczej jako zorientowany na konkretny efekt propagandowy niż dający wymierne korzyści społeczeństwu. Informacja poszła w świat, na której wizerunkowo skorzystał nasz – ostatnio raczej schowany – prezydent. Wizerunkowe plany partii rządzącej pokrzyżował powrót pandemii wirusa. Niestety, mam jednak przeczucie, że projekt Izera w Jaworznie podzieli los, tak obiecywanego autobusu autonomicznego w Jaworznie już na początku 2023.

Prezentacje modeli odbyła się z wielką pompą latem po wygranych wyborach prezydenckich Dudy. Wywarło to na nas ogromne wrażenie. Dlaczego więc tak trudno mi uwierzyć w pozytywne zakończenie tego projektu?

Jak czytamy w przekazach, to minister i związki zawodowe zdecydowały o lokalizacji inwestycji. Czyli rozumiem, zgłasza się inwestor wykładający 5 miliardów, a minister i związki zawodowe mówią mu, gdzie taką fabrykę musi zbudować. Śmiesznie to trochę brzmi i trąci raczej socjalizmem niż gospodarką wolnorynkową. Już kiedyś związki zawodowe były zaangażowane w ratowanie stoczni szczecińskiej. Katarski inwestor, zapoznając się z ich postulatami, tak szybko uciekł, że nawet nie żądał zwrotu wpłaconej 5-milionowej zaliczki.

Pokazane projekty zostały skonstruowane we włoskim biurze projektowym i raczej więcej mają wspólnego z konceptem niż pojazdem testowym zdolnym do jazdy. Bo jak inaczej rozumieć wypowiedzi przedstawicieli firmy, potwierdzających brak decyzji o wyborze platformy, napędu oraz baterii – tak naprawdę najważniejszych komponentów. Spółka Electro Mobility Poland (EMP) szczyci się, że na zaprojektowanie modelu wydała tylko 40 mln złotych. Gdyby to był projekt skończony, w kolejce ustawiłyby się tacy giganci, jak np. Volkswagen, wydający 100 razy większe fundusze na opracowanie modelu.

Spółka zapowiada, że cena produkowanych modeli będzie bardzo konkurencyjna. Oglądając prezentowane zdjęcia aut na 19-calowych aluminiowych felgach ze skórzaną tapicerką w środku i pełnym dostępnym obecnie wyposażeniu, raczej trudno jest w to uwierzyć. To jest po prostu niemożliwe i oznaczałoby, że marża z obecnie produkowanych aut musiałaby wynosić około 200 procent.

Sukcesem cenowym Izery ma być rewolucyjny system sprzedaży przez internet. Jak zapowiada spółka, zrezygnuje ona z sieci dealerskiej. Kupno będzie tylko możliwe przez internet i tylko na raty, wraz z darmowym abonamentem na ładowanie oraz obsługą serwisową. Takie oświadczenie może budzić niepokój, zwłaszcza gdy spółka zapowiada podbój rynków europejskich.

To jedno zdanie rodzi wiele pytań: Gdzie będzie się musiał udać szczęśliwy posiadacz Izery na przegląd auta, pozbawionego sieci autoryzowanych serwisów? Jak sieć energetyczna rozpozna ładowanie Izery w domu i pominie to w ogólnych rachunkach za energię elektryczną? Mało tego, gdzie Bawarczyk z Monachium ma udać się na przegląd i jak jego dostawcy energii rozliczą darmowe ładowanie w domu? Warto także zapytać o koszty tak projektowanego systemu.

Myślę, że na kilka miesięcy przed obiecywanym startem budowy fabryki mamy prawo żądać odpowiedzi na konkretne pytania. Jaka będzie platforma? Jaka będzie pojemność baterii i zasięg auta? Czy wreszcie, gdzie polskie auto będzie zaprojektowane i kto będzie odpowiedzialny za rozwój modelu? Pytań można by mnożyć, a w zamian tego na stronie spółki czytamy same hasła okraszone pięknymi zdjęciami konceptu.

Wiele do myślenia daje także data uruchomienia produkcji, ustalona na koniec 2023 roku. To jest rok wyborczy i moim zdaniem, bardziej są to działania propagandowe pod przyszłe wybory, niż rzeczywiste działania mające wdrożyć produkcję nowoczesnych aut. Czy my wszyscy mamy uwierzyć, że giganci motoryzacyjni inwestujący miliardy, naprawdę pozwolą podbić rynki spółce dysponującej tak marnym budżetem? Spółce zamawiającej „kartonowe” pomysły, będącej tylko klientem – bez własnego działu projektowego?

Niestety, odnoszę wrażenie, że projekt ten skończy tak samo, jak wszystkie projekty inwestycyjne rządu PiS. Przez ostatnie 5 lat, żaden projekt PiS nie zakończył się sukcesem, z wyjątkiem rozdawnictwa i rozbudowanego socjalu, na który wciąż nas nie stać.

Bo jedyne, co im wyszło w gospodarce, to zdrenowanie Spółek Skarbu Państwa – zamiast zapewnienia im rozwoju.

Artur Nowacki

Fabryka Izery w Jaworznie. Paweł Silbert omawia stan przedsięwzięcia

 

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki