W sobotnim spotkaniu na boisku przy Makowej 1 LKS Zgoda Byczyna podejmowała Brzezinę Osiek, obecnie piątą drużynę w tabeli ligi okręgowej. Drużyna Zgody pokazała pazur, niestety tylko w pierwszej połowie meczu.

REKLAMA

W poprzedniej kolejce Zgoda rozegrała dobre spotkanie z Nadwiślaninem Gromiec. Niestety niedługo przed końcowym gwizdkiem drużyna prowadzona przez Łukasza Jagodę straciła gola i zamiast punktu za remis 2:2, do domu wróciła na tarczy. Drużyna z Gromca w tabeli nisko nie stoi, więc i apetyt na zwycięstwo w kolejnym meczu, tym razem na własnym boisku, byczynianie mieli duży. I faktycznie. Początek spotkania mógł wskazywać, że cele wyznaczone na sobotni mecz mogły zostać zrealizowane i nawet wynik do przerwy 1:2 nie wskazywał na tak dużą przegraną gospodarzy, którzy w drugiej połowie zdecydowanie nie dorównywali rywalom.

Gospodarze już w 10. minucie strzelili bramkę po stałym fragmencie gry. Dośrodkowanie z rożnego, przedłużenie głową Pawła Kalinowskiego i gol zaliczony przez Marka Zielińkiego. Przyjezdni próbowali szybko nawiązać walkę, a strzał pod poprzeczkę był tego dowodem. Piłkę jakimś sobie tylko znanym sposobem wybronił Konrad Kawala. Zgoda gra nieźle w środku pola, ale przede wszystkim stawia na kontrę. Kolejna sytuacja pewnie zaważyła na dalszym losie meczu. W doskonałej sytuacji znalazł się Sebastian Jaromin, ale piłka po jego uderzeniu tylko zatrzęsła poprzeczką bramki. Dobitka Kalinowskiego nie przyniosła kolejnej bramki. Takie sytuacje potrafią się mścić. Najpierw Kawalę pokonał Rafał Nalepa, a wynik do przerwy podwyższył Szymon Brańka.

Druga połowa meczu to trudny początek Zgody i jeszcze trudniejsze kolejne minuty. Gospodarze szybko stracili animusz i oddali pole gry przyjezdnym. Jeszcze cztery razy Kawala musiał wyciągać piłkę z siatki, często po błędzie w obronie lub podczas konstruowania akcji. Kiedy po długim podaniu piłka wylądowała na głowie Mariusza Anteckiego, na obronę jego strzału, raczej niskiego wzrostu Kawala, nie miał już szans. Kolejną bramkę byczynianie stracili po strzale lewą nogą Brańki. Zgoda próbuje jeszcze nawiązać kontakt z przeciwnikiem. Do Kalinowskiego posłana została piłka, a ten wślizgiem próbuje umieścić piłkę w siatce, niestety bezskutecznie. Wykonanie wolnego w obrębie pola karnego też mogło skrócić dystans do Brzeziny, ale strzał pod poprzeczkę za linię końcową przeniósł golkiper gości – Michał Majda. Do końca meczu jaworznicka drużyna straciła jeszcze dwie bramki. Po złym zagraniu piłkarza gospodarzy sytuację wykorzystał Kacper Filip. Ten sam zawodnik ustalił wynik spotkania w 83. minucie meczu.

LKS Zgoda Byczyna – Brzezina Osiek 1:6 (1:2)
Zieliński 10′, Nalepa 31′, Brańka 36′, 57, Antecki 54′, Filip 71′, 83′

Zgoda: Kawala (G), Siewniak, Żuraw, Icha, Szalek (T. Jaromin 46′), Zieliński (C),
S. Jaromin (Moskaluk 70′), Orawski (Ostachowski 55′), Kempka (Bartyzek 55′), Przebindowski, Kalinowski.

Brzezina: Majda (G), Majcherek (C), Bury, Ryszawy, Dziubek (Filipek 67′), Antecki (Płonka 70′), Zaremba (Kulczyk 85′), Brańka (Walus 75′), Dąba (Glos 46′), Nalepa, Narwojsz.

jargal

 

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki