Kochbunkry na Łubowcu

W dniu 14 grudnia ubiegłego roku podczas kolejnej wycieczki organizowanej jeszcze w ramach cyklu „Wędrówki z kustoszem” w rejonie Dąbrowy Narodowej Łubowca natrafiłem na specyficzną pozostałość po II Wojnie Światowej. To słynne „garnki Kocha” zwane też kochbunkrami. Kiedy okazało się, że tych umocnień nie ma na mapach Google, wstawiłem je z odpowiednim komentarzem.

REKLAMA

Tego dnia znalazłem jeden cały i jeden zniszczony bunkier oraz ślady po okopach. Poza tym z ubolewaniem stwierdziłem, że coś, co mogłoby być lokalną atrakcją turystyczną, póki co sprawdza się w roli lokalnego wysypiska śmieci. Ślady buchtowania dzików także tutaj są. Miejsce to odwiedził inny lokalny przewodnik, zamieszczając komentarz – Bardzo zaniedbane miejsce historyczne … śmietnik:/. Drugi lokalny przewodnik Andrew Kulpa napisał tylko – Niestety dziki nas przyblokowały.

Wstawiając tę atrakcję, miałem nadzieję, że znajdzie się sposób na lepsze wyeksponowanie tego miejsca. Aby jeszcze bardziej utrwalić świadomość istnienia tego zabytku, postanowiłem go sfilmować. Tym razem wędrowałem skrajem lasu od cmentarza w kierunku południowym. Stwierdzone w ubiegłym roku wysypiska śmieci wciąż istnieją. Tutaj też na początku natrafiłem na inny bunkier pełen wszelakiego zbytecznego dobra w tym opon.

Drugi rozbity typowy kochbunkier znajduje się na trawersie ogrodów. Trzeci najlepiej zachowany znajduje się na skraju skarpy bliżej drogi.

Tę linię umocnień wybudowali nasi dzisiejsi sojusznicy z NATO, na on czas okupanci, szykując się na powitanie naszych wczorajszych sojuszników z Układu Warszawskiego, na on czas wyzwolicieli. Jeszcze na dobre nie ostygły działa pod Kurskiem, kiedy ta inwestycja wystartowała i to jeszcze nie był przejaw defetyzmu.

Piotr Grzegorzek

1 KOMENTARZ