Utopiono 280 mln zł w budowę Grzegorza? Kontrola poselska w TAURON Wydobycie

Niepokojące fakty płyną ze spółki TAURON Wydobycie. Posłowie Koalicji Obywatelskiej – Wojciech Saługa, Wojciech Król i senator Joanna Sekuła przeprowadzili w spółce kontrolę poselską, a jej wyniki są na tyle niepokojące, że mogą być wstrząsem dla wielu rodzin.

REKLAMA


Jak się okazuje, od lutego bieżącego roku przerwano realizację kluczowej i strategicznej inwestycji, czyli budowę Szybu Grzegorz w Byczynie. Ta inwestycja miała zapewnić zmniejszenie kosztów produkcji węgla w kopalniach należących do TAURONA Wydobycie. Bez niej wydobywanie węgla może być ekonomicznie nieopłacalne.

– Funkcjonowanie jaworznickiej kopalni na pewno będzie zagrożone. Od kilku miesięcy na terenie budowy Szybu Grzegorz nic się nie dzieje – po wstępnych działaniach kontrolnych mówi Wojciech Saługa.

– Utopiono 280 mln złotych. Dziś wszystkie argumenty wskazują, że inwestycja nie będzie zakończona – podkreśla poseł KO Wojciech Król.

Co na to prezes?

– Do tej pory zakończono budowę infrastruktury powierzchniowej, niezbędnej do głębienia szybu i wydrążono ponad 80 metrów szybu w tzw. obudowie ostatecznej. Aktualnie trwają rozmowy pomiędzy TAURON Wydobycie a wykonawcą inwestycji, ukierunkowane na ustalenie szczegółowych warunków dalszego prowadzenia inwestycji – po spotkaniu z parlamentarzystami mówił prezes TAURON Wydobycie Tomasz Cudny.


Czy jednak to się uda? Dziś, kiedy TAURON Polska Energia wycofuje się z inwestycji w sektorze wydobywczym, spółka córka ma wielki problem z finansowaniem budowy szybu. Drugi aspekt utrudniający prowadzenie tej inwestycji to stanowisko wykonawcy, czyli Przedsiębiorstwa Budowy Szybów (spółki zakupionej przez JSW S.A.), która twierdzi, że warunki geologiczne są inne niż w projekcie, a więc realizacja planów będzie droższa i będzie trwała dłużej.

Te może sprawić, że spółki, zamiast robić wspólny interes jako zleceniodawca i zleceniobiorca, swoich racji będą dochodzić w sądzie. Jednak każdy rok zwłoki w realizacji inwestycji stawia całe przedsięwzięcie oraz samą kopalnię w coraz trudniejszej sytuacji. Widmo jej likwidacji może ziścić się wcześniej, niż do tej pory zakładano.

Dążymy do pełnego wykorzystania potencjału Spółki, generowanego między innymi poprzez  posiadanie największych zasobów węgla energetycznego i węgla o najniższej zawartości chloru w Polsce. Naszą domeną już dziś jest więc produkcja paliwa o niskiej zawartości chloru, które jest niezbędne dla nowoczesnych, niskoemisyjnych bloków energetycznych takich jak nowy blok energetyczny w Jaworznie. Z myślą o efektywnej produkcji paliw dedykowanych dla energetyki, podejmujemy także działania na rzecz utworzenia kopalni zespolonej z zakładów górniczych Janina i Sobieski. To połączenie dwóch silnych kopalń w jeden efektywny zakład górniczy przyspieszy osiągnięcie przez Spółkę zyskowności procesu wydobycia poprzez korzyści wynikające z optymalizacji organizacyjnej – mówi Tomasz Cudny, prezes zarządu TAURON Wydobycie. – Połączenie dwóch silnych kopalń w jeden zakład górniczy pozwoli na optymalne wykorzystanie majątku produkcyjnego i powinno przyspieszyć osiągnięcie większych korzyści z prowadzonej eksploatacji – dodaje prezes.

Trudno będzie jednak realizować ten świetlany plan bez dokończenia kluczowej inwestycji, jaką jest budowa Szybu Grzegorz.

– To w rękach skarbu państwa jest klucz do rozwiązania tej sytuacji. Dwie spółki skarbu państwa muszą się porozumieć. Będziemy pytać premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Jacka Sasina, co zamierzają zrobić w tej sytuacji – mówił Wojciech Saługa.

Pesymiści twierdzą, że jeśli ta sytuacja się drastycznie nie zmieni w ciągu trzech, czterech lat, może zapaść ostateczna decyzja o zamknięciu kopalni w Jaworznie i Libiążu.

 

2 KOMENTARZE

  1. Skupiłbym się na tym stwierdzeniu – Drugi aspekt utrudniający prowadzenie tej inwestycji to stanowisko wykonawcy, czyli Przedsiębiorstwa Budowy Szybów (spółki zakupionej przez JSW S.A.), która twierdzi, że warunki geologiczne są inne niż w projekcie, a więc realizacja planów będzie droższa i będzie trwała dłużej.
    Zatem pojawia się pytanie – gdzie są rdzenie w wierceń, jako dowód w sprawie, bo nie wyobrażam sobie innej metody sprawdzania warunków geologicznych w terenie. Powinno się je porównać z tym na co po drodze trafiano podczas głębienia. Gdybym to ja był wykonawcą to już przy pierwszej niezgodności odpuściłbym sobie to zlecenie. W każdym bądź razie na pewno nie szedłbym aż tak głęboko jako to jest podane w artykule.