Eksmisja z mieszkania – „Co mam teraz zrobić, pomóżcie mi, nie mam gdzie iść”

Mieszkania komunalne są własnością gminy i to właśnie z gminą lokator podpisuje umowę najmu takiego lokalu. Naruszenie tej umowy przez lokatora mieszkania, czyli na przykład naruszenie przepisów porządkowych oraz dotyczących zasad współżycia z innymi lokatorami, może być podstawą do jej wypowiedzenia, czego wynikiem będzie eksmisja z lokalu komunalnego.

REKLAMA

Taka sytuacja spotkała również panią Monikę z Jaworzna, która zgłosiła się do naszej redakcji z prośbą o interwencję, a bardziej z prośbą o pomoc. Przez eksmisję z lokalu, w którym jeszcze aktualnie przebywa, jak nam powiedziała, zostanie jej mieszkać „na ulicy”.

Zapytaliśmy panią Monikę, jak do doszło i co było powodem eksmisji z mieszkania, w którym mieszka od marca 2011 roku.

Wszystko zaczęło się od sąsiada, który cały czas donosił na mnie nieprawdę, że ja libacje alkoholowe urządzam, że piję, że się awanturuje, co jest zupełną nie prawdą. Ta eksmisja to właśnie przez konflikt z sąsiadem. Nie da się z nim nawet porozmawiać, tyle razy próbowałam, pytałam, o co mu chodzi, ale nie dało się porozmawiać. Napisał pismo, żebym stąd wyleciała i tak się też stało. Ja jestem chora, nie mam nikogo, a teraz nawet opieka mi nie pomagała, gdzie prosiłam o pomoc. Zostałam pozbawiona mieszkania, nie stać mnie na wynajem, czasem nie mam nawet na lekarstwa. Gdzie mam iść, pod most< Czy ktoś mi pomoże? – mówi pani Monika.

Poprosiliśmy sąsiada, pana Szymona, z którym, jak twierdzi pani Monika, ma ogromny konflikt, by wyraził swoje zdanie w tej sprawie.

Jak powiedziała nam pani Monika, w aktualnej sytuacji materialnej, w jakiej się znajduje, czyli przy jedynych dochodach z renty socjalnej i zasiłku pielęgnacyjnego, nie jest w stanie wynająć sobie mieszkania. Do tego wszystkiego dochodzą choroby, z którymi się zmaga.

Jaworznianka, nie mając z czego opłacać mieszkania, doprowadziła tym samym do zaległości czynszowych. Zapytaliśmy MZNK, z którymi umowa najmu była podpisana, jak wygląda sprawa z ich strony. Poniżej publikujemy odpowiedź:

Ze względu na ochronę danych osobowych nie ujawniamy szczegółów dotyczących lokatorów gminnych zasobów. Mogę jednak zapewnić, że przed podjęciem decyzji o skierowaniu jakiejkolwiek sprawy do sądu, Miejski Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Jaworznie kontaktuje się z lokatorem osobiście (w razie możliwości) lub przesyła pisma informujące o aktualnym statusie sprawy. Potwierdzeniem jest dokumentacja sprawy przechowywana w MZNK. Sprawa do sądu kierowana jest w ostateczności, gdy już wszystkie próby polubownego załatwienia sprawy zostaną wyczerpane i tylko wtedy, gdy mamy do niej bardzo solidne podstawy. Tak było także w tej sprawie. Nasza jednostka konsultowała się z lokatorami sąsiednich mieszkań, dzielnicowym z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie i Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Jaworznie. Lokatorka miała możliwość osobiście zaprezentować swoje stanowisko na spotkaniu z pracownikami MZNK w Jaworznie, które odbyło się we wrześniu 2018 roku. Mogła też wypowiedzieć się przed sądem, jednakże Sąd nie uznał twierdzeń Pani.
Na temat ewentualnej pomocy lokatorka może uzyskać informacje w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Jaworznie
– odpowiedział nam Piotr Jamróz, podinspektor Działu Administracji i Informatyki MZNK w Jaworznie.

Aktualna sytuacja jaworznianki jest bardzo ciężka. Więc pytanie, co dalej? Jak twierdzi pani Monika, żadne instytucje, które prosiła o pomoc, tej pomocy jej nie okazały.

Zapytaliśmy Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Jaworznie, jak oni oceniają sprawę pani Moniki. Poniżej publikujemy odpowiedź od kierownik Działu Aktywizacji i Wsparcia rodziny, Ewy Jedziniak.

Poprosiliśmy również innych sąsiadów jaworznianki, by wypowiedzieli się, jak wygląda sąsiedztwo z panią Moniką.

Ja nie mam żadnego problemu z państwem Helbin. Są mili, jesteśmy na dzień dobry. Jak potrzebuję pomocy, to zawsze mi pomogą i odwrotnie– powiedziała sąsiadka pani Moniki.

Są, jacy są, ale to tacy ludzie, którzy już się nie zmienią. Teraz po interwencjach policji ostatnio się lepiej zachowują, ale wcześniej to były non stop awantury, libacje alkoholowe, krzyki, kłótnie. Strasznie utrudniali nam sąsiadom swoim zachowaniem życie. Teraz na szczęście jest spokojniej.– stwierdzili kolejni zapytani przez nas sąsiedzi pani Moniki.

Jak powiedziała nam sierż. Anna Tyma-Świerczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie, policjanci nie raz odwiedzali to miejsce. Zgłoszeń sąsiadów i interwencji było wiele.

Jak widać, zdania są podzielone, ale problem istnieje. Jednak czy w takiej sytuacji, w jakiej już znalazła się pani Monika, nie należy się jej pomoc? Może miejscem zamieszkania po eksmisji mógłby być dla niej np. lokal socjalny czy lokal zamienny, by jaworznianka nie musiała, jak nam powiedziała, zamieszkać na ulicy. Wierzymy, że tę sytuację i problem da się pozytywnie rozwiązać.

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

2 KOMENTARZE