REKLAMA

To pytanie postawił ostatnio Gerhard Wegner na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung (14 01 2021). Zdaniem Autora, zarówno wypowiedzi niemieckich, poważnych przedstawicieli Kościoła sugerujące, że Bóg nie ma z Covidem-19 nic wspólnego, a także zamknięte kościoły i brak duchowego wsparcia potrzebującym, sprawiły, że tylko niewielu szuka w tych trudnych czasach oparcia w wierze. Powołując się na badania Marii Sinnemann z Instytutu Nauk Społecznych Kościoła Ewangelickiego w Niemczech (EKD), Wegner stwierdza, że w tej trudnej sytuacji, bardziej niż wiara „dla zdecydowanej większości ludzi, ważniejsze są takie czynniki, jak optymizm, poczucie własnej wartości i dobrzy przyjaciele”.

Mając świadomość specyfiki relacji społeczno-wyznaniowych naszych zachodnich sąsiadów, można by taką opinię poddać krytyce, choć trudno całkowicie ją zdyskredytować. Jest w niej wiele ziaren prawdy, łatwo dostrzegalnych i w naszej polskiej rzeczywistości.

Jedno z tych ziaren można dotknąć prostym pytaniem, jakie Jezus Chrystus nieustannie nam, którzy deklarujemy naszą przynależność do Jego Kościoła: – czy rzeczywiście wierzymy w Jego obecność?

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. To wystarczyło, aby ci dwaj tak otwarli się na Jezusa, że zostawili Jana i poszli za Nim. Jak wielkim autorytetem był dla nich Jan, skoro wystarczyły trzy słowa, aby zmieniło się ich życie. Można tę decyzję opisać, idąc za św. Augustynem – wybrzmiał głos, a oni poszli za Słowem. Jak głęboka była nauka o Zbawicielu, przekazana im przez Jana, skoro ten skrót myślowy – Oto Baranek Boży, pokazał im syntezę Starego i Nowego Testamentu, ofiarę baranka paschalnego i ofiarę Mesjasza? Jak wielka była wiara Jana, kiedy wskazując przechodzącego Cieślę z Nazaretu, widział w nim Boga? Jak żył Jan, że przez jego życie, przez jego codzienność mogli zobaczyć Zbawiciela, na którego czekali?

Ponad 43 lata codziennie sprawuję Eucharystię i unosząc hostię, wypowiadam, do zgromadzonych braci i sióstr, słowa: „Oto Baranek Boży…”. Ponieważ ten fragment liturgii tak mocno wpisuje się w spotkanie Jana i jego uczniów z Jezusem, nie mogę pytań dotyczących Jana uniknąć, nie mogę, nie odnieść ich do siebie. Są one dziś niewątpliwie wzmocnione Covidem-19 i wszystkim tym, co jest z nim związane w Kościele. Mam świadomość tego, że przede wszystkim mogę zmienić siebie. Jest to więc czas dla mnie, a może i dla innych pogłębienia pobożności eucharystycznej. To od naszej wiary, wyrażającej się w naszej codzienności i wszystkich tworzonych przez nas relacjach zależy, czy Msza św. jest jedynie pustym gestem liturgicznym, który wypada tradycyjnie uczynić przy okazji uroczystości rodzinnych lub publicznych, czy też jest rzeczywistym spotkaniem ze Wcielonym Bogiem Jezusem Chrystusem i bycie z Nim tam, gdzie On mieszka. To od naszej wiary, kapłanów i wiernych zależy, czy Msza św. jest centralnym wydarzeniem, czy jedynie przysłowiowym kwiatkiem do kożucha.

Ktoś może powiedzieć, a co to ma do tzw. kryzysu Kościoła?

Powiem prosto – wszystko!

Bo tu jest jego istota.

Ks. Lucjan Bielas

22 KOMENTARZE

  1. W tej kwestii pozwolę sobie tytułem komentarza użyć tego fragmentu ewangelii według św. Mateusza – Modlitwa
    5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
    7 Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo1 będą wysłuchani. 8 Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.

  2. Siwy ateuszu wskaż:
    – fragment w biblii gdzie „dom ojca mego” jest rozumiany jako budynek
    – fragment gdzie napisano że Jezus modlił się w świątyni (nauczanie to nie modlitwa)

    Nie wiesz że biblijne świątynie to synagogi?

    Ślepa wiara w partię związaną z Kościołem nie czyni z Ciebie chrześcijanina. Skończę cytując Siwego „Czasem lepiej milczeć niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości”.

    • Nie bądź daremny, za czasów Jezusa nie było świątyń chrześcijańskich tylko synagogi ale to były miejsca kultu tego samego Boga w którego wierzymy my chrześcijanie.
      1/Ewangelia wg św. Łukasza 2, 22-24 ofiarowanie Jezusa w świątyni , spotkanie z Symeonem , 25-32
      2/Prorokini Anna ” nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą” 2,36-38
      3/Dwunastoletni Jezus w świątyni w czasie święta Paschy 2, 41-59 „Czemuście Mnie szukali Czy nie wiecie ,że powinienem być w tym ,co należy do mego Ojca?”
      4/Wypędzenie przekupniów 19, 44-47 Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich Napisane jest Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinie zbójców
      To samo wydarzenie wg Ewangelii św Jana 2, 13-22 „nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”
      Itd ,itp
      Miszczu w zasadzie nie kumam jaka jest twoja teza i o co chcesz się spierać . To że za czasów Jezusa były synagogi jest bezsporne , więc w czym yty masz problem czego ty nie rozumiesz . Czytaj ewangelię to się też dowiesz że powiedziano „czy nie wiecie ,że jesteście świątynią , świątynią w której mieszka Święty Duch” 1 kor 3.9b 11.16-17.
      Nie wiem dlaczego nazywasz mnie ateistą skąd u Ciebie niczym nie uzasadniona łatwość w ocenianiu innych .Otóż nie jestem ateistą lecz dumnym rzymskim katolikiem, ty zaś nie zajmuj się subiektywną egzegezą Pisma Świętego bo nie jest to twoja mocna strona . Nadto cierpisz synu na pisofobię i obojętne na jaki temat się wypowiadasz wszystko łączysz z chorobliwą nienawiścią do PIS.

  3. Ruszyło. Na razie zacznijmy od początków. Dla starszych braci w Wierze Świątynia była tylko jedna, ta w Jerozolimie, dlatego tak ważna jest dla nich ta ostatnia, ocalała zachodnia ściana. Synagoga nie jest świątynią a nawet kościołem w naszym rozumieniu. To wielofunkcyjny obiekt użyteczności publicznej w którym między innymi można się modlić. Także rabin nie jest odpowiednikiem naszego księdza. To tyle w tym temacie.
    I teraz druga sprawa. Czy dostrzegacie ten rozdźwięk który pojawił się na przestrzeni tych ponad dwu tysięcy lat pomiędzy sugerowaną przez Jezusa Chrystusa skromnością a istniejącą architektura sakralną..

    • Nie dostrzegliśmy tej rozbieżności bo jej nie ma .Najbardziej ją dostrzegają wrogowie Kościoła i osobiści wrogowie Pana Boga. Sam napisałeś ,że świątynia pełniła rolę miejsca modlitwy i taką pełni do dziś. Już pisałem do wcześniejszego adwersarza ,że nie bardzo pojmuję w czy macie problem ,może doprecyzujcie co wam nie pasuje ,to ułatwi określenie stanowisk.

  4. Nie namawiam do burzenia kościołów. Tym nie mniej z przytoczonych na początku tej dyskusji słów ŻYDOWSKIEGO SYNA ŻYDOWSKIEGO BOGA spisanych w ewangelii św. Mateusza wynika, cała ta wytworzona przez te ponad 2000 lat infrastruktura z rozbudowaną obsługą naziemną (znalezione w Internecie) jest prawdziwie wierzącym i praktykującym wiernym zasadniczo niepotrzebna. I w tym tkwi fundamentalny problem. Podejrzewam, że w związku z tym to pytanie postawił ostatnio Gerhard Wegner na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung (14 01 2021) – Patrz pierwsze słowa artykułu. Proponuję, abyśmy dalej nie przekrzykiwali się pomiędzy sobą, a raczej odnieśli się do słów księdza Lucjana Bielasa szczególnie tych przytoczonych w podsumowaniu jego artykułu.

    • Dzięki Ci że nie namawiasz do burzenia kościołów. Przepraszam ale nie bardzo rozumiem , jaką funkcje widzisz dla świątyni ,bo Jezus tam bywał niezwykle często i przestrzegał obrzędów oraz jak wyżej przytoczyłem nazywał świątynie domem swego Ojca. Musisz też rozróżnić kościół jako budowlę oraz Kościół jako wspólnotę w wierze . Przepraszam za moją ograniczoność umysłową , ale jaki ty masz problem? Czy modlitwa w swojej izdebce stoi w sprzeczności w wielbieniu Boga w świątyni. Czemu „troskę” o Kościół wykazują jego wrogowie, którzy najchętniej sprowadziliby rolę Kościoła do działalności charytatywnej.

  5. Siwy, mistrzu manipulacji miałeś podać cytat z Biblii który mówi że Jezus modlił się w świątyni, a że w niej był. Nie podałeś żadnego bo takowego w biblia nie ma, wbrew temu co napisałeś.
    „Dom ojca mego” pozostał bez komentarza. Oba punkty pokazują Twoja znikomą znajomość bibli „dumny rzymski katoliku”.
    Po drugie ateistą dlatego że z grona katolików wyklucza Cię wulgarny język jakiego używasz, a który nie przystoi żadnemu katolikowi.
    I wolę pisofobie niż Twój ograniczony do przekazu partyjnego ogląd świata.

    • To może jeszcze raz specjalnie dla ciebie wg Ewangelii św Jana 2, 13-22 „nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”.
      Ty byś Jezusa też wykluczył z grona chrześcijan bo nie przystoi porozwalać stoły kupieckie i przegonić kupców żydowskich . Ja wiem to ty wróg Kościoła, decydujesz kto jest katolikiem a kto nie . Wy neomarksiści lubicie przedstawiać swoją fałszywą troskę o Kościół i katolików.
      A propos wulgarnego języka to odsyłam do damy opozycji Lempart i jej sztandarowego hasła wyp… i je..PIS.
      Ja natomiast nie mam w zwyczaju posługiwać się takim plugawym językiem ,więc nie mam pojęcia o jakich wulgaryzmach piszesz .

  6. Dalej brak cytatu Jezusa modlącego się w świątyni, czyli co było do udowodnienia bibli nie znasz.
    Do tego jesteś kłamcą bo jeśli chodzi o oszczerstwa i wyzwiska to używasz ich praktycznie ciągle, jeśli chcesz wkleję tu kilkanaście cytatów Twoich wypowiedzi. Chcesz tego?
    Nie, nie ja decyduje. Ty to robisz tym co i jak piszesz, jak traktujesz innych itd
    Przykre że tego też nie wiesz rzekomy „dumny rzymski katoliku”.

  7. Czy ty rozumiesz co oznacza zwrot wulgarny język?
    Widzę ,że bardzo cię denerwuje zwrot „dumny rzymski katolik „lub że posiadam rozum jako największy dar od Boga. Zalecam ci więcej ataraksji, zmiany swego grzesznego życia bo widać gołym okiem że nie kochasz życia i coś ci się nie ułożyło.
    A wracając do meritum , funkcja świątyni za czasów Jezusa była inna niż dziś ale była miejscem kultu którego przestrzegali zarówno ziemscy rodzice Jezusa jak i on sam . Tam świętował Paschę ,Pięćdziesiątnice ,święto Namiotów. Już jako dziecko bywał w świątyni i jako dwunastoletni chłopiec samowolnie decyduje się przedłużyć swój świąteczny pobyt „w tym, co należy do Jego Ojca”(por. Łk 2, 49). Świątynia miała bardzo ważne miejsce w życiu i nauczaniu Chrystusa Na tym świątynnym dziedzińcu Jezus – Mesjasz nauczał i głosił Dobrą Nowinę; prowadził dyskusje z faryzeuszami i saduceuszami; odpierał ataki. To na dziedzińcu świątynnym Jezus opowiedział przypowieść o przewrotnych rolnikach, bronił wiary w zmartwychwstanie oraz tego, że Mesjasz jest kimś więcej niż tylko synem Dawida (Łk 19, 47-20; 47). Również na terenie świątynnym przestrzegał swych uczniów, a zarazem nas, by nie obnosić się ze swoją religijnością. Na dziedzińcu pogan Jezus uratował cudzołożną kobietę przed ukamienowaniem (por. J 8, 1-11), a w portyku Salomona wypowiedział słowa: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10, 30). Również ostatnie dni przed swoją męką spędzał Jezus, nauczając w Świątyni jerozolimskiej. To tam w obliczu zbliżającego się cierpienia powiedział: „Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24).
    Rekapitulując świątynia odgrywała istotną rolę w religijności za czasów Jezusa i taką też pełni do dziś . My „dumni rzymscy katolicy ” wierzymy ,że jest to miejsce spotkania człowieka z Bogiem ukrytym w Eucharystii.

  8. Fajnie udowodniłeś że nie miałeś racji pisząc że Jezus modlił się w świątyni. Owszem bywał nauczał ale biblia nigdzie nie mówi że się w niej modlił.
    Denerwuje? Określanie Ciebie jako „dumny rzymski katolik” obraża katolików. Podobnie jak fakt że nie używasz „rozumu jako największy dar od Boga”. To raczej żenujące niż denerwujące.
    Śmieszy mnie w Twoich wpisach zwyczaj wplatania „mądrych” słów jak za komuny i w komediach np w Zmiennikach „co mi Pan tu inputuje”.
    Czyli wg Ciebie wyzywanie innych, przypisywanie np alkoholizmu, zażywania narkotyków i obrażanie oponenta przystoi tak długo jak nie używasz wulgaryzmów? Ciekawą interpretację chrześcijańskiej miłości bliźniego podsunął Ci ten twój rozum. Ciekawe gdzie znalazł taką interpretację.

    • Mowa ma być tak tak ,nie nie .Jeśli jest alkoholikiem narkomanem ,ubekiem lub komunistą to tak go należy opisywać . A ty raczej nie powołuj się na chrześcijańską miłość bliżniego bo ci nie przystoi jako osobistemu wrogowi Pana Boga
      A poropos które słowa uważasz za „mądre” czy niemądre bo nie chwytam o co ci biega ?

  9. Teraz wyłączając się przypomnę ostatnie słowa tekstu księdza Lucjana Bielasa bo w ferworze dyskusji gdzieś zaginęły. Zatem – kopiuj, wklej
    To od naszej wiary, wyrażającej się w naszej codzienności i wszystkich tworzonych przez nas relacjach zależy, czy Msza św. jest jedynie pustym gestem liturgicznym, który wypada tradycyjnie uczynić przy okazji uroczystości rodzinnych lub publicznych, czy też jest rzeczywistym spotkaniem ze Wcielonym Bogiem Jezusem Chrystusem i bycie z Nim tam, gdzie On mieszka. To od naszej wiary, kapłanów i wiernych zależy, czy Msza św. jest centralnym wydarzeniem, czy jedynie przysłowiowym kwiatkiem do kożucha.

    Ktoś może powiedzieć, a co to ma do tzw. kryzysu Kościoła?

    Powiem prosto – wszystko!

    Bo tu jest jego istota.

    I TO BY BYŁO NA TYLE Z MOJEJ STRONY.

  10. Że nie chwytasz to wiemy już od dawna. To nie dziwne skoro tobie edukacja kojarzy się z „obozami reedukacji tj łagry sowieckie i obozy pracy w Chinach”. Ale jest niedziela, spróbuję kawę na ławę. Używasz słów których nie rozumiesz w sposób który obnaża Twoją niewiedzę, ostatnio to było chyba słowo „shalom”, ale było tego więcej. To jest przezabawne, jak u Bareji z „tradycją”.

    Znów braki w edukacji jest różnica pomiędzy faktem, a pomówieniem i oszczerstwem.
    Jakie masz podstawy do nazywania mnie, czy kogokolwiek innego, osobistym wrogiem Boga poza twoją niepohamowaną, rzekomo chrześcijańską, chęcią obrażenia mnie. Żadnych. Podobnie jest z wyzywaniem od np ubekow czy komunistów. To obelgi których używasz ciągle do wszystkich, a nie mające nic wspólnego z faktami. Jest to oszczerstwo ścigane przez świeckie prawo, jak to traktuje filozofia chrześcijańską jak widać nie masz pojęcia.
    Braki w edukacji i kulturze powodują że bardzo szybko kończą Ci się argumenty i wtedy wyzwiska i obelgi leją się szerokim strumieniem z bezsilności. Tylko one Ci zostają, nic innego poza nimi nie masz na obronę swojego stanowiska. Tu np. masz próbkę wyzwisk z JEDNEDO zdania Twojej JEDNEJ wypowiedzi reszty nie chce mi się nawet szukać : „Ciebie chyba w szkole koledzy bili”, „masz dziób pokiereszowany”, „matka cię nie kochała”, „ujadasz jak wiejski kundel”.
    I ty piszesz o sobie katolik. To obraza dla prawdziwych katolików i chrześcijan.

    A o bibli, chrześcijaństwie historii Kościoła wiem znacznie więcej niż Ty co już udowodniłem. Jeśli to czyni ze mnie wroga kościoła, Boga czy Twojego trudno, ale bardzo wątpię żeby Bóg zgadzał się z Twoja opinią.
    Znudziłeś mnie, idę na narty przewietrzyć się. Miłej niedzieli rzekomy katoliku, „dumny” siewco obelg i wyzwisk.