Wszyscy lubimy, kiedy informacja podawana jest w sposób rzetelny i obiektywny. Lubi to bardzo także jeden z jaworznickich portali, prowadzony przez miejskich urzędników. Całkiem niedawno na ich stronach mogliśmy dowiedzieć się o powrocie przez PKP PLK do inwestycji i budowy wiaduktu w Ciężkowicach. Jak głosi nagłówek postu, faktycznie jest to dobra informacja dla mieszkańców dzielnicy. Szkoda tylko, że treść już nie jest na wymaganym poziomie i przemyca pewne nieprawdziwe informacje. Przyjrzyjmy się więc, jaką informację podaje się mieszkańcom, a może raczej – o czym się nie mówi.

REKLAMA

Przetarg PKP PLK jest faktycznie trochę dziwny. Wszelka dokumentacja i informacje dostępne są pod następującym linkiem: https://platformazakupowa.plk-sa.pl/app/demand/notice/public/8388/details . Wyjątkowość jego polega na tym, że ze względu na opóźnienie część dokumentacji, a zwłaszcza uzgodnień, straciła swoją ważność. Dodatkowo projekt nie posiada jeszcze pozwolenia na budowę. Nie wiadomo z kim spotykał się nasz prezydent, ale może właśnie jego należałoby zapytać, co miasto zrobiło przez ostatni rok, aby takowe pozwolenie uzyskać lub wydać odpowiednie pełnomocnictwa firmie przygotowującej wymaganą dokumentację. W zamian tego dowiadujemy się, że miasto będzie współfinansować inwestycję: „W ciągu trzech lat dopłaci łącznie około cztery miliony złotych, a dzięki temu powstanie inwestycja warta ponad 60 milionów”.

Według mnie, niestety nie dzięki temu powstanie ten wiadukt, jak próbują nam wmówić urzędnicy za pośrednictwem jaworzno.pl. Wiadukt ten jest częścią projektu modernizacji linii E30 finansowanej w 78 proc. przez Unię Europejską (https://ec.europa.eu/inea/en/connecting-europe-facility/cef-transport/2015-pl-tm-0001-w). I dzięki temu powstanie, a nie skromnym czterem milionom wydanym przez prezydenta Silberta, nie wiadomo, na jakiej podstawie. Nie wiadomo także, na jakiej podstawie urzędnicy podali opinii publicznej trzyletni okres inwestycji oraz jej koszt. Inwestor w swojej dokumentacji przetargowej czas realizacji inwestycji określa na 13 miesięcy. Nie ma tam także ani jednego słowa o przewidywanych kosztach, gdyż przetarg ciągle trwa, a otwarcie ofert planowane jest na 8 lutego 2021. Także strony unijne wskazują zakończenie finansowanej inwestycji na grudzień 2022.

Miłe natomiast jest, że głos mieszkańców zaczyna docierać do urzędników i zaczynają dostrzegać przystanek Jaworzno Ciężkowice jako bardzo ważny punkt na mapie transportu publicznego. Warto by było nadmienić, że nie tylko kierunek krakowski, ale podróż w kierunku Katowic jest także atrakcyjna. Nie tylko dla mieszkańców Śródmieścia, ale także ościennych dzielnic i mieszkańców Chrzanowa. Może wreszcie spojrzą łaskawszym okiem na dzielnice i skomunikują rozkład PKM z rozkładem PKP.

Niestety, we wspomnianym poście nie obyło się także bez urzędniczej propagandy świetności i wyjątkowości naszego miasta. Nie wiadomo tylko czy wyjątkowości, czy raczej urzędniczej bylejakości. Przecież projektowana nowa część ulicy Ciężkowickiej to nie jest nic wyjątkowego. Absolutnie nie można tego wpisywać w jakąś wirtualną Vision ZERO. Po prostu tak się obecnie projektuje nowe ciągi komunikacyjne. I nie tylko w Jaworznie, ale także w większości polskich miast. Nieprawdą także jest swoisty monopol Jaworzna na posiadanie rond holenderskich, o czym próbują nas przekonać urzędnicy: „Sporo zmieni się również w okolicach skrzyżowania z ul. Budowlaną – tam powstanie trzecie w Jaworznie (i w Polsce) rondo holenderskie”. Każdy, kto jeździ po kraju, wie o tym doskonale, że takie cuda powstają także w innych miastach.

Prawdziwą perełką tego postu jest wiadomość, że nasz główny deptak o nazwie velostrada rozrósł się do prawie 10 km, i to nawet bez wydanej jednej złotówki: „Przybędzie też sporo infrastruktury rowerowej – pasów dla rowerów, które połączą velostradę do centrum zaczynającą się obecnie na ul. Turystycznej z północną częścią osiedla Ciężkowice”. Ciężko jest uwierzyć, że w dalszym ciągu układ dróg dla rowerów od Centrum do Ciężkowic, w których brak jest jakiejkolwiek spójności, jaworzniccy urzędnicy nazywają velostradą. Nie wiadomo tylko, czy robią to ze swojej niewiedzy, czy z góry zaplanowanej akcji propagandowej, myląc wschodnią z północną częścią dzielnicy.

Niemniej jednak temat pn.: „Droga dla rowerów, odcinek Jeziorki – Ciężkowice” – tak chętnie nazywana velostradą, wart jest głębszego zainteresowania w zakresie poznania jego tajników i realizacji tego projektu.

Artur Nowacki

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki