Tomasz Mydłowki, główny inżynier integracji pojazdów w spółce Electromobility Poland, odpowiedzialnej za samochody elektrycznych Izery, udzielił wywiadu dla kanału Zachar OFF na YT, gdzie mówi o istotnych aspektach projektu auta, które od 2024 roku ma być produkowane w Jaworznie.

REKLAMA

Głównym założeniem projektu jest dostępność samochodu dla przeciętnego Kowalskiego. Cena za samochody Izery będzie wyższa, niż za standardowe pojazdy spalinowe z tego samego segmentu, z racji faktu, że to pojazd elektryczny. Samochód ma być dostępny w leasingu konsumencki oraz najmie długoterminowym. W ramach rady abonamentowej wliczone ma być ładowanie pojazdu oraz koszty serwisowania pojazdu – przynajmniej te w pierwszym okresie eksploatowania samochodu. Naturalnie będzie również możliwość zakupu pojazdu na własność – cena nie jest obecnie znana, podana zostanie dopiero przed uruchomieniem produkcji, co ma nastąpić w 2024 roku.

Czy budżet, jakim dysponuje Izera, wystarczy na przygotowanie dobrego projektu? Jak mówi Tomasz Mydłowki, firma nie posiada zaplecza technicznego, wiedzy czy budżetu na takim poziomie, jak np Grupa VW, dlatego też kupowane są gotowe rozwiązania. Jest to zdecydowanie tańsze i szybsze, niż gdyby firma musiała każdy element pojazdu opracowywać od zera. Rozwiązania, które do budowy samochodu zakupiła Izera, nie są dostępne jeszcze na rynku, ale mają pojawić się przed 2024 rokiem, co pozwoli na ewentualne wyłapanie wad i ich korektę.

Izera w momencie premiery (2024) ma być projektem ciągle nowoczesnym, gdyż samochód przygotowywany jest z myślą o spełnieniu standardów na rok 2025 – pod względem wyposażenia i rozwiązań technicznych oraz wymogów homologacyjnych.

Projekt ma być opłacalny i musi na siebie zarabiać. Z tego też powodu firma zdecydowała się na wejście w sektor autosegmentu C, pojazdów kompaktowych i SUV-ów – mimo dużej konkurencji. Wejście np. do autosegmentu A, do którego zaliczane są najmniejsze pojazdy na rynku, nie byłoby opłacalne w przypadku produkcji wielkoseryjnej, na którą postawić chce Izera. Dodatkowo, technologia użyta w pojeździe z segmentu C, zakupiona przez Izerę, sprawdzi się również w mniejszych i większych pojazdach – jeśli za kilka lat powstaną takie modele.

Budowa fabryki samochodów Izery ma się rozpocząć w IV kwartale 2021 roku. Obecnie trwają prace przygotowawcze – załatwiane są wszelkie formalności dotyczące terenu, na którym ma powstać fabryka, jak np. odlesienie.

Fabryka, na 1. etapie inwestycji, ma mieć możliwość produkcji 100 tys. pojazdów rocznie. Planowana jest już jej rozbudowa – celem osiągnięcia mocy przerobowych do 200 tys. pojazdów rocznie. W okresie po uruchomieniu produkcji, moce przerobowe będą znacznie niższe niż 100 tys. sztuk – mają zostać dopasowane do zainteresowania rynku.

Samochody Izery będzie można kupić zarówno w salonach, jak i przez internet. Tomasz Mydłowki zaznacza jednak, że stacjonarne punkty dealerskie nie będą zbyt liczne – w kraju znajdzie się ich jedynie kilka. Samochody będą serwisowane w centrach serwisowych, które znajdą się przy punktach dealerskich (poważniejsze awarie), oraz w sieci warsztatów niezależnych, z którymi Izera zamiesza podpisać umowę (bieżąca obsługa eksploatacyjna).

Tomasz Mydłowki odniósł się też do zarzutów, że cały projekt jest wydmuszką, fikcją, Misiem 2.0 itd. Jak mówi inżynier, projekt ma solidne podstawy biznesowe, broni się pod kątem opłacalności, wykonalności i realizacji. Projekt jest, wg słów Tomasza Mysłowskiego, gigantyczną szansą dla polskiego sektora automotive.

Swój optymizm co do powodzenia przedsięwzięcia Mydłowki opiera również na ludziach, które współtworzą projek. To, wg słów Mydłowskiego, pasjonaci, którzy w wielu przypadkach porzucili pracę w dużych, stabilnych koncernach na rzecz pracy w Izerze – kiedy jeszcze firma była na etapie małego start-upu.

źródło: YT Zachar OFF – Czy Izera to utopia? Główny inżynier w ogniu pytań – BEZ CENZURY

 

4 KOMENTARZE

  1. Padły dobre określenia: „wydmuszka”, „nasz miś”. Gdyby było inaczej, gdyby nasz aktualny nierząd podchodził do tematu na serio, to zrobiłby to o 3-4 lata wcześniej. Wtedy, gdy obiecywano miliony samochodów elektrycznych.
    Dzisiaj widać, że jest to tylko kiełbasa szykowana pod kolejne wybory.

  2. Literówki i polszczyzna są oczywiście uciążliwe, ale dlaczego w tym optymistycznym wystąpieniu nie ustosunkowano się do zapowiedzi produkcji włoskich samochodów elektrycznych w istniejącej fabryce w Tychach. Także w moim komentarzu pod tym artykułem – https://jaw.pl/2020/12/jeep-fiat-i-alfa-romeo-beda-produkowane-w-tychach/ – nie było ciągu dalszego. A poza tym jest mi to obojętne, bo jakiegokolwiek samochodu nie zamierzam osobiście posiadać.