REKLAMA

Thomas Alva Edison w 1879 r. dokonał publicznej prezentacji żarówki, wynalazku, który był efektem wielu lat poszukiwań i jak to przeważnie bywa, miał wielu ojców. Nie podlega dyskusji, że żarówka dużo zmieniła w życiu ludzi na ziemi. Człowiek współczesny nieustannie kombinuje nad tym, jak tu zużywając niewielką ilość energii, osiągnąć duży efekt świetlny. Mimo sporych osiągnięć w tej dziedzinie nikt nie myśli o tym, że kiedykolwiek oświetlenie wyprodukowane przez człowieka, zastąpi słońce.

Znajdujemy się w takiej porze roku, kiedy to zimowe mroki powoli ustępują, dnie są dłuższe i bardziej słoneczne. Wpływa to znacznie na poprawę naszego samopoczucia i nastrojów. To budzenie się z zimowego snu, zarówno przyrody, jak i nas ludzi, dla istot myślących jest okazją do głębszej refleksji. Dla tych zaś, którzy wraz z Jezusem są zaproszeni na górę Tabor, może mieć ona zdecydowanie większe znaczenie w życiu, niż wynalazek żarówki.

Przemienienie Jezusa, jakie wtedy się dokonało na oczach uczniów, było wpisanie niejako w Jego ziemską misję, która wiodła przez cierpienie, krzyż i zmartwychwstanie, do chwały Ojca Niebieskiego. Było ono potrzebne Jego uczniom i nam, którzy tak często tracimy właściwą perspektywę w życiu i myślimy nie o tym, co Boskie, ale o tym, co ludzkie. A takim myśleniem w naszych głowach jest zainteresowany szatan (por. Mt 16,23).

Jezus pokazuje nam dzisiaj swoje Boskie oblicze, pokazuje, że On jest źródłem światła pełniejszego niż słońce. Mateusz zapisał: twarz Jego zajaśniała jak słońce, a odzienie zaś stało się białe jak światło (Mt 17,2). Przeżywamy niezwykłe spotkanie z Jezusem i z całą prawdą o Nim jako prawdziwym Bogu, dla Którego i w Którym wszystko żyje, Który jest początkiem i końcem wszelkiego stworzenia. Jednocześnie doświadczamy Jego człowieczeństwa, w którym Bóstwo zamknęło się z niepojętej miłości do nas.

Jesteśmy w szczęśliwszym położeniu niż Apostołowie na górze Tabor. Przyjmując Jezusa w Eucharystii, przyjmujemy Go z całym światłem, które w Nim mieszka, a które może całkowicie odmienić nasze życie, nawet w najciemniejszych jego przestrzeniach. Znakomicie ujął to św. Augustyn: „Czym dla oczu jest światło słońca, które widzimy, jest [Chrystus]dla oczu serca” (Sermo 78,L: PL 38,490).

Pan, stwórca wszechświata, Bóg Ojciec do nas, doświadczających obecności Jezusa daje nam niesłychanie prostą radę: To jest mój Syn umiłowany, jego słuchajcie. Jest to niezmiernie praktyczna rada. Po pierwsze uwierzmy, że Jezus jest. Po drugie, poznajmy i uznajmy za prawdę to, co On mówi. Może w prostej konsekwencji czas zacząć codziennie czytać Ewangelię, albowiem w niej są słowa prawdy, za którymi nie kryje się żaden ludzki interes. Na pokręconych ścieżkach naszego życia potrzebujemy Jego światła bardziej niż słońca i żarówki.

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki