Wernisaż Józefa Murzyna – w realu

Muzeum Miasta Jaworzna zaprosiło na najprawdziwszy najrealniejszy wernisaż, odbył się 12 lutego. Wszystko poszło pięknie. Do 14 marca obejrzeć będzie można rzeźby prof. Józefa Murzyna, senatora krakowskiej ASP, przewodniczącego Uczelnianej Rady Jakości Kształcenia Artystycznego, prowadzącego dyplomującą Pracownię Rzeźby.

REKLAMA

Może się okazać, że dla naszych rozleniwionych pandemią mózgów wystawa będzie autentycznym szokiem poznawczym. Nie łatwo bowiem rozgryźć zamysł artystyczny autora. O jego rzeźbach można by rzec niczym o pewnym luksusowym autku – uroda to nie wszystko, liczy się bogate wnętrze. O pomoc w interpretacji tych arcy oryginalnych dzieł poprosiliśmy samego autora. Tak więc co autor miał na myśli – pytamy z malutkim zakłopotaniem.

Wydaje się, że te było nie było efektowne prace dają oglądającym wielkie pole do interpretacyjnego popisu, czyli hulaj dusza piekła nie ma. Jesteśmy pewni, że artysta pozwala na taki indywidualny odbiór dzieł, czyli wszystko sprowadza się do hasła „myślta co chceta”.

Zaciekawił nas też sposób pracy pana profesora. Jego rzeźby są efektem nagłych olśnień czy wielogodzinnych przemyśleń?

W dobie szalejącego wirusa nie sposób nie zapytać o rzeźbę czasów zarazy. Czy profesor Murzyn takową na jaworznickiej wystawie prezentuje?

Idąc w ślad za naszymi małymi kłopotami w interpretacji prac prof. Murzyna pytamy gości wernisażu czy może takowe trudności w odbiorze prac się pojawiły.

Jedno jest pewne, rzeźby prof. Murzyna są efektowne, dają do myślenia i leczą z niemocy umysłowej. Przyglądając się im trzeba pomyśleć, nawet jeśli się nam nie uda odnaleźć klucza do ich rozgryzienia, to nie powód do depresji, pewnie coś na kiedyś olśni i pomyślimy nie bez racji, że jednak jesteśmy inteligentni.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki