Covid zabiera mi męża

Pani Monika postanowiła opowiedzieć przed kamerą, jak dramatycznie wygląda walka z  Covidem u jej męża, 41-letniego Jakuba, który walczy teraz o życie. O potwornym strachu i bezsilności. Przestrzega i apeluje-  „Dbajcie o siebie nie lekceważcie objawów, koronawirus to nie żarty”.  

REKLAMA

Pacjenci są coraz młodsi, a objawy coraz cięższe. Trzecia fala pokazuje, jak bardzo wirus mutuje. Zmienia się też przebieg choroby. Pod respiratorami nie brakuje młodych ludzi. Pan Jakub 41- letni młody, silny, zdrowy mężczyzna, walczy teraz o życie. To jeden z wielu młodych ludzi, których tak poważnie zaatakował koronawirus. Jego żona Pani Monika opowiada nam jak „Covid zabiera jej męża”.

 



Choroba zaczęła się nie pozornie. Stan podgorączkowy, który po lekach się obniżał, więc jakby nie był dla nas wyznacznikiem, że dzieje się coś złego, tym bardziej że często się tak działo, że ta gorączka była, ale zawsze z nią sobie radziliśmy. Taki stan podgorączkowy utrzymywał się trzy dni. Po trzech dniach ta gorączka była już bardzo wysoka. Bardzo bolały go plecy, zaczęła go bolec klatka piersiowa, i to wszystko w ciągu jednej nocy. Wcześniej normalnie funkcjonował, chodził, choć był osłabiony, ale nie było to niepokojące. Potem już zaczął kaszleć, był bardzo słaby. Martwiło mnie to już, że czwarty dzień gorączki a on czuje się coraz słabszy. Po konsultacji z lekarzem dostał antybiotyk i inne leki, które można było podać. Rozpoczęliśmy leczenie w domu. Cały czas myśleliśmy, że poleży, odpocznie, weźmie leki i przejdzie ten stan. Niestety tak się nie stało. Nie było żadnej poprawy. Zaczął kaszleć mocniej, odkaszliwał dziwną wydzieliną. Ogromny ból w klatce piersiowej. Saturacja 85. Przyjechało pogotowie, decyzja jedziemy do szpitala. Jednak przed tym, jak został dowieziony do tego szpitala, trzy godziny spędził w karetce pod domem. Aż w końcu decyzja, jest miejsce w Chorzowie. Nie dochodziło do mnie to, co się dzieje, przecież to silny zdrowy facet, i teraz leży w karetce przez koronawirusa i nie może oddychać. Walka z koronawirusem się zaczęła, mąż czuł się coraz gorzej. Mówił mi, że boi się, że się udusi, bo tak ciężko mu oddychać. 18 marca decyzja, stan pacjenta się pogarsza, parametry życiowe bardzo niskie. Przewieziono męża do szpitala tymczasowego w Katowicach. I kolejna decyzja, jeśli saturacja męża się nie poprawi, zostanie za intubowany. Tak też niestety się stało, 19 marca Jakub został za intubowany. Niestety poprawy nie było. Kolejna informacja jest gorzej, serce odmawia posłuszeństwa, stan jest bardzo ciężki. Najprawdopodobniej zaatakowała też sepsa wirusowa. Cały organizm odmawiał posłuszeństwa. Jedyną szansą na przeżycie, było podpięcie Jakuba pod Ecmo, sztuczne płuco. Dzięki Bogu tę szansę dostał w szpitalu w Zabrzu. Dało nam, to nadzieje i wierzę, że Jakub z tego wyjdzie, tak bardzo o to proszę Boga.– powiedziała nam pani Monika.

Teraz pozostaje się tylko modlić o pana Jakuba, o co całym sercem prosi pani Monika.

Teraz, jeśli chodzi o możliwości medyczne, zrobione zostało wszystko by pomóc Jakubowi, lekarze robią wszystko, żeby mu pomóc. Nie ma możliwości zrobić nic więcej. Modlitwa, czas i cierpliwość tylko to pozostaje. Proszę wszystkich o modlitwę za Jakuba.– zwraca się z ogromną prośbą do wszystkich ludzi pani Monika.

 
Wirus nie wybiera, może zaatakować każdego niezależnie od wieku i doprowadzić do tak poważnego stanu, w jakim jest teraz ten młody mężczyzna, który był zdrowy a teraz walczy o życie. 

Zdjęcie z prywatnego archiwum pani Moniki, jeszcze sprzed choroby pana Jakuba
Zdrowy, silny, młody mężczyzna, taki był pan Jakub przed chorobą.
- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

4 KOMENTARZE

    • I po co ten komentarz ? Zwłaszcza pod tym artykułem.
      Chciałeś się popisać, zabłysnąć „wiedzą”, zareklamować siebie jako następca Zięby ?
      Sugerujesz że rodzina powinna wymusić na lekarzach podanie witaminki bo forumowy specjalista tak poradził. Weźmiesz odpowiedzialność za „terapię” którą zalecasz ?

    • I po co ten przytyk? Jeśli dzielenie się wiedzą, która może innym pomóc, uważasz za niestosowne, to nic na to nie poradzę.
      W filmie nie ma ani słowa o Ziębie. Nie przejmujesz się tym co mówią lekarze tacy jak Klenner, Stone, Levy, Cathcart itd., to i nic dziwnego, że nawet gdy człowiek praktycznie zmartwychwstał dzięki witaminie C, nie chcesz uwierzyć.
      Dobrze że wspomniałeś o „wzięciu odpowiedzialności”. Słusznie ktoś w komentarzach napisał: „when you want intravenous vitamin C administered to you or a family member in the hospital, you don’t tell your doctor. You instead tell your LAWYER to tell your doctor”.