REKLAMA

Wobec Żydów mamy nie od dziś dość pejoratywny stosunek, chociaż przez setki lat dla wielu z nich Polska była prawdziwą ojczyzną. Wielu wybitnych Polaków miało przecież żydowski rodowód.

Byli to między innymi Jan Brzechwa, Julian Tuwim, Jan Kiepura, Krzysztof Kamil Baczyński, Stanisław Lem czy Tadeusz Różewicz. Byli więc oni nie tylko przedstawicielami polskiej inteligencji ale i prawdziwymi patriotami, którym żydowskie pochodzenie nie przeszkadzało w byciu Polakami.

Dnia 19 kwietnia mija kolejna rocznica wybuchu powstania w warszawskim getcie. Co wiemy o tymże powstaniu i Żydach mieszkających w Polsce. Co wiemy o polskich Żydach, o Żydach w Jaworznie? Czy wiemy, że przed wojną jedną trzecia mieszkańców ponad milionowej Warszawy stanowili właśnie oni, stanowiąc obok społeczności żydowskiej w Nowym Jorku, największą tego typu diasporę na świecie.

Najsłynniejsze zdjęcie z powstania w warszawskim getcie (źródło wikipedia)

Czy wiemy, ze tamta, również żydowska Warszawa już nie istnieje, i to dosłownie? Czy wiemy, że w naszym Jaworznie i Szczakowej było ich ponad 4 tysiące, a teraz nie ma ich praktycznie wcale? Pozostał nam po nich cmentarz i kilka budynków mieszczących niegdyś lokalne bożnice, a także teren dawnego przejściowego getta na Pasterniku, po którym nie pozostało już nic, prócz zanikających przebłysków pamięci tych, którym tamte czasy dane jest jeszcze pamiętać.

Oburzaliśmy się strasznie, gdy jakiś czas temu izraelski polityk powiedział, że Polacy antysemityzm wyssali z mlekiem matki lecz czy aby na pewno nie jest to prawdą? Czy Polacy nie zazdrościli niegdyś Żydom ich przedsiębiorczości i sprytu, szturchali żydowskie dzieci za długie pejsy w szkolnych ławach, a nawet je złośliwie obcinali, nie lubili ich, obmawiali za plecami, rzucali kamieniami w żydowskie sklepy? Ci sami, którzy pamiętają jaworznickie getto pamiętają i tych, których w nim stłoczono, tych którzy wcześniej byli ich sąsiadami. Jakby na to jednak nie patrzeć ów tzw. polski antysemityzm nie miał wszak nic wspólnego przecież z antysemityzmem Niemców, nazistów, faszystów, a rzekomy polski udział w holokauście był marginalny w porównaniu z rzeczywistością innych części Europy. Zazwyczaj sterowany był z zewnątrz (przez Niemców), niż zaplanowany, podczas gdy najbardziej kolaborującymi nacjami Europy byli Francuzi czy Norwegowie.

Gdy po 17 września 1939 roku na kresy Rzeczpospolitej wkraczała Armia Czerwona, wówczas wielu Żydów witało ich jak wyzwolicieli, w niczym to jednak nie przeszkadzało Polakom ratować ich życie w czasie wojny, ryzykując utratę wszystkiego, z życiem swoim i swych bliskich na czele. Nie przeszkadzało nam to wszystko zresztą żyć z nimi w jednym państwie od XIV wieku.

Jednocześnie jakoś niewiele interesuje nas fakt, że gdy czerwonoarmiści, ci sami, których Żydzi tak entuzjastycznie witali sześć lat wcześniej na polskich kresach, w 1945 roku wkraczali na przedwojenne ziemie Rzeszy (w dużej mierze ziemie dzisiejszej Polski) dopuszczali się morderstw, rozbojów i zbrodni za nieoficjalnym przyzwoleniem przełożonych, tak jakby gwałty na pięcioletnich dziewczynkach mogły stać się zadośćuczynieniem za czyjekolwiek krzywdy (także żydowskie i polskie), tak jakby czyjś ból, strach, cierpienie i śmierć był mniejszy czy gorszy? U źródeł tego wszystkiego przecież stała wszak chora ideologia, nie mniej chorych ludzi, którym udało się zmanipulować nie własne przecież narody (Hitler Austriak, Stalin Gruzin), które dały światu tak wielu myślicieli, kompozytorów czy pisarzy. Wydawać by się więc mogło, że historia manipuluje nami nieustannie. A może jest na odwrót, może to my manipulujemy nią właśnie, tłumacząc swoją historyczną amnezję, swoją niezrozumiałą sklerozę własną ignorancją, krótkowzrocznością i relatywizmem.

Najsłynniejsze chyba zdjęcie z powstania w getcie warszawskim przedstawia niemieckiego żołnierza, mierzącego do kilkuletniego, przerażonego chłopca wśród zgliszcz i oszołomionych strachem ludzi. Paradoks sprawił, że obydwaj przeżyli ponoć piekło wojny, stając się jej niemymi bohaterami drugiego planu. Ciekawe o czym myśleli w tym konkretnym momencie, o czym myśleli przez całe swoje życie i czy ich również dopadła owa podła niepamięć? Nie sądzę…Oni być może odrobili lekcje ze swojej historii. Czy aby na pewno podobnej lekcji potrzeba także nam, lekarstwa na naszą postępującą amnezję? C.D.N
Jarosław Sawiak

Jarosław Sawiak
- REKLAMA -


Zewnętrzne linki