Spacerem po terenie dla Izery. Żeleźnicą do źródła i z powrotem

Przyrodnik Piotr Grzegorzek na wycieczce po terenie na którym ma powstać fabryka Izery w Jaworznie. 

REKLAMA

Spacer zaczynam od ulicy Wojska polskiego udając się w osi linii kolejowej do mostku nad ciekiem z rdzawą wodą. Odkąd tutaj bywam, woda niezmiennie ma taki odcień i jest jej dużo. To jest tytułowa Żeleźnica, bohaterka tego filmu.

Do tej pory wszelkie spotkania z tą rzeką ograniczałem do tego miejsca, czasami szedłem z jej biegiem na zachód. Teraz odczułem potrzebę dojścia do źródła. Na początku wybieram lewy, czyli południowy brzeg. Podziwiając zestawienia kolorystyczne zwróćmy uwagę na to, że czasami rzeka nie mieści się w korycie, znaczy się bywa wylewna. Obszar w osi linii przesyłowych jest chronicznie podmokły, o czym świadczy obfitość trzciny pospolitej.

Po chwili docieramy do mostku. Droga zapewne prowadzi w kierunku osadników. Tutaj też znajduje się skrzyżowanie linii energetycznych.
Dalej rzeka płynie zapewne w jakiś sposób ocembrowanym korytem. Teraz mamy bardzo dobrą drogę. Za rzeką pomiędzy liniami przesyłowymi widać liche laski sosnowe. To dobry moment na pierwszą dygresje historyczną. Tak to miejsce w latach 40 XIX wieku tak to miejsce, a ten ciek w szczególności opisywał Stanisław Marczykiewicz – zaczyna się w kopalniach Niedzielisk, sączy się z wolna z pokładów węgla kopalnego i rud żelaznych. Płynie z razu rowem, dalej korytem ocembrowanem wprost na zachód. W lesie spływa w obszerne bagniska, zarosłe miejscami sośniną a z tych zebrana w rów wpada do Przemszy czarnej. Tworzy osad rdzawy, smak cierpki. Gdyby nie obecne znamiona cywilizacji można by powiedzieć, że tu nie zaszła zmiana. Teraz spacer uprzyjemniają nam białe brzozy. 

Idąc dalej zauważam, że na prawym brzegu cieku pojawiło się spore rozlewisko. Zdaje się ono ciągnąć aż po stok osadnika. Tutaj też do rzeki wpada pierwszy z łączników pomiędzy drugim kanałem biegnącym bliżej osadnika.

To samo dzieje się przy drugim łączniku. A poza tym im dalej na wschód tym bardziej rozlewisko staje się większe.
Zatopione drzewa, w tym brzozy brodawkowate zdają się być zaskoczone tym stanem rzeczy. Prawdopodobnie rozlewisko utworzyło się niedawno. Tutaj od rzeki odcina go nieznacznie podwyższony brzeg.
Wkrótce teren pod drugiej stronie rzeki staje się suchy. Idąc dalej docieram do wzmiankowanego przez Stanisława Marczykiewicza ocembrowanego koryta.

Samo koryto jest krótkie, betonowa pokrywa po części skruszona, porosła mchami. Dominuje szroniak siwy.

I tak osiągamy miejsce, gdzie nasza rzeka skręca na południe płynąc równolegle do osadnika. Tam pod ulicą powinny się znajdować wyloty sztolni, z których wypływa większa część tutejszej wody. W tym momencie zanim zacznę powrót, tym razem idąc prawym brzegiem wspomnę, że nazwy Żeleźnica względem niego użył Stanisław Polaczek w 1914 roku opisując wszystkie jaworznickie cieki, także te w jego czasach zaginione.

Jestem już na prawym brzegu Żeleźnicy. Tutaj zrazy wchodzę w las z przewagą sosny zwyczajnej. Towarzyszy jej brzoza brodawkowata oraz topola osika. Pod linią przesyłową co zrozumiałe las jest wycięty.
Początkowo trzymam się blisko rzeki. Po pewnym czasie docieram do wschodniej krawędzi rozlewiska. Muszę je obejść i tym sposobem docieram do podnóża osadnika. Woda w rozlewisku jest czysta, zatem prawdopodobnie dotarła tutaj od południa. Zalany las jeszcze żyje, zatem musiało się to stać niedawno.

Idąc północnym skrajem rozlewiska widać, ze było to dla tutejszej roślinności zaskakujące wydarzenie. Bardzo osobliwym akcentem jest tutaj młoda zatopiona sosna zwyczajna.

Na mapach jest zaznaczany drugi ciek prowadzony równolegle na całej długości osadnika. Natrafiłem na niego dopiero teraz. Wiele wskazuje na to, że był on przez jakiś czas suchy a woda wlała się tutaj dopiero co.
Teraz idę po pasie lądu oddzielającym ciek od rozlewiska. Jest ono bardzo rozległe. Są tam również zalane słupy linii wysokiego napięcia.
Tutaj natrafiłem na ślady obecności sprawców tej powodzi. To drzewa napoczęte przez bobry.

Wracam pod osadnik, ale zerkając w lewo cały czas widzę jak bardzo rozległe jest to rozlewisko. Tutaj woda ma już rdzawy odcień, znaczy się pochodzi z rzeki.

Tutaj też utrzymuje się skupisko rośliny wodnej, rdestnicy. Korzystając z niewielkiej grobli przyglądam się jej od strony rozlewiska. Stąd też zerkam na zalane podstawy słupów linii wysokiego napięcia.
Idę dalej w osi kanału równoległego do osadnika i Żeleźnicy. Zauważam kolejne drzewo, tym razem sosnę zwyczajna z ogryzioną korą.
Tutaj docieram do drogi, pod którą poprowadzono ciek docierający tutaj od północnej i zachodniej strony osadnika. Woda w cieku stoi. Znaczy się, że gdzieś tam dalej powinna być tama.

Idę teraz drogą. Po lewej stronie mam rozlewisko. Potem dochodzę do mostku na głównym nurcie Żeleźnicy. W końcu docieram do ulicy Wojska Polskiego zamykając pętlę. I to by było na tyle.

Mam nadzieję, że to co pokazałem komuś nie tylko w Jaworznie da sporo do myślenia.

Piotr Grzegorzek

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki