Wyprawa do źródeł Boliny Południowej

REKLAMA

Powiedziano kiedyś, że nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. O tym, jak kończy Bolina, pokazywałem wiele razy. Tym razem pokażę, jak wygląda jej obszar źródłowy. Byłem tutaj 17 lipca 2020 roku. Po tej wyprawie to miejsce zaznaczyłem na mapach Google. W lesie pomiędzy ulicami Leśną a autostradą znajdują się cztery strumienie. Przed autostradą dochodzi do nich jeszcze jeden strumień a potem po drugiej stronie jest już tylko jedna rzeka – Bolina Południowa.

Nasz spacer zaczniemy od miejsca, gdzie ulica Wybickiego spotyka ulicę Leśną. Postanowiłem przejść się w osi najbardziej skrajnego, prawego cieku z czterech. Początkowo do lasu prowadzi szeroka droga. Idę na północ. Rozglądam się. W okolicznym drzewostanie dominuje dąb czerwony. Towarzyszy mu brzoza brodawkowata oraz lipa drobnolistna.

Następnie odbijam w pierwszą drogę po prawej stronie i badając ukształtowanie terenu intuicyjnie odnajduję na północ od niej pierwszą niszę źródłową. Od niej biegnie suche koryto. Ono wytycza dalszy ciąg spaceru. Otacza go skupisko paproci wietlicy samiczej – Athyrium filix-femina. Drugim gatunkiem jest zachyłka oszczepowata – Phegopteris connectilis.

To suche koryto doprowadza nas do miejsca, gdzie las został wycięty. W tej okolicy dolina cieku znika w gąszczu bujnej roślinności oraz martwego drewna. W pewnym momencie teren spłaszcza się do tego stopnia, że odnosimy wrażenie, że zabłądziliśmy. Dopiero w połowie trawersu poręby pojawia się stojąca woda. Oznacza to, że na tym odcinku rzeka przeszła do podziemia i dopiero teraz się ujawnia.

Pierwsze ślady płynięcia pojawiają się po kilkudziesięciu metrach. Dzikość miejsca podkreśla powalona brzoza brodawkowata. Wkrótce potem koryto staje się to suche to wilgotne, ale ponownie ze stojącą wodą. Tym nie mniej ma ono charakter V-kształtnej doliny rzecznej. Jednocześnie warto zauważyć, że na całej trasie dominuje tutaj paproć wietlica samicza – Athyrium filix-femina.

Cały czas znajdujemy się na trawersie poręby. Tym nie mniej zachodzi drobna zmiana. Pojawia się trawa, kłosownica leśna – Brachypodium sylvaticum oraz turzyca drżączkowata – Carex brizoides.

Idąc dalej musimy przedzierać się przez różnego rodzaju zarośla. Są nawet zasieki z roślinnego drutu kolczastego, czyli jeżyny. W końcu mijając dość okazałe drzewa opuszczamy trawers poręby.

Teraz jesteśmy lesie. Tutaj dolina znacznie się rozszerza a jest dno staje się płaskie. To za sprawą powstającego przy słabym i okresowym przepływie wody namuliska. Tutaj też pojawiły się spore płaty turzycy drżączkowatej – Carex brizoides. Na dnie namuliska pojawia się bardzo wąskie, meandrujące koryto cieku.

Nasz spacer kończymy w pobliżu autostrady. Tutaj spotykają się wszystkie strumienie składające się na źródła Boliny Południowej. Z roślin dominuje sitowie leśne – Scirpus sylvaticus. Wody jest tutaj dostatek. Dociera ona tutaj z lewej gałęzi czterech strumieni. Wychodzę na lewy brzeg. Po drodze mijam brzozę brodawkowatą z okazałą czeczotą.

Teraz zmierzam ku autostradzie. Po prawej stronie drogi mam Bolinę Południową. Tutaj jest też ona częściowo uregulowana. Rdzawa barwa wody świadczy o tym, że strefą zasilania są skały karbonu.

Teraz rzeka wpada pod autostradę. Z lewej strony widzimy ciek pochodzący z leśnych źródeł, z których jego usiłowałem odkryć. Z prawej dobija tutaj strumień wypływający z obszaru położonego na południe od ulicy Leśna.

Generalnie warto się tutaj wybrać. Są ostępy dzikie, ale nie strome.

Piotr Grzegorzek

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki