Bezdomni terroryzują mieszkańców bloków na Podłężu — służby bezradne

Mieszkańcy bloków nr 60 oraz 76 przy alei Piłsudskiego na Podłężu od ponad roku przechodzą koszmar niemal dzień w dzień. Bezdomni, którzy zadomowili się na klatkach ich bloków, dosłownie ich terroryzują. Życie w takiej okolicy nie może należeć do najprzyjemniejszych. 

REKLAMA

Zgłosili się do nas mieszkańcy bloków nr 60 oraz 76 przy alei Piłsudskiego na osiedlu Podłęże z prośbą o interwencje, gdyż od ponad roku nie mogą pozbyć się problemu bezdomnych, którzy upodobali sobie klatki właśnie w tych blokach.

Mowa o starszej kobiecie około 70 lat oraz mężczyźnie wyglądającym mniej więcej na lekko ponad 50 lat, którzy wyglądają na bardzo schorowanych, a nawet niepoczytalnych. Śpią, jedzą, wydalają, śmiecą, a przy tym zakłócają mir domowy mieszkańców tych dwóch bloków. Uważają siebie za matkę z synem, jednakże Policja dementuje tę plotki, potwierdza to również fakt, że jedna z mieszkanek przyłapała ich na odbywaniu stosunku płciowego.

Żeby była jasność mieszkańcy wielokrotnie podejmowali próby interwencji u różnych organów, niestety wszystkie okazywały się bezcelowe, a służby są po prostu bezradne. Spółdzielnia nie ma „narzędzi”, aby móc interweniować, Policja ani Straż Miejska nie chcą wziąć do radiowozu, gdyż bezdomni są po prostu zbyt brudni oraz chorzy i tak impas trwa w najlepsze. Zresztą, gdyby nawet ich wzięli to, co dalej? Mogą ich zabrać na izbę wytrzeźwień, pod warunkiem, że byliby pod wpływem alkoholu, a jeżeli nie to mogliby ich przetrzymać na 48 godzin w areszcie, ale to także nic by nie zmieniło, nawet jeżeli znalazłby się powód, aby ich na tyle zatrzymać. Po tym czasie wyszliby i wrócili do tego, co robili, czyli „zamieszkania” na klatkach owych bloków.

Problemem jest także to, że tacy ludzie pomocy nie chcą. Jedna z mieszkanek bloku nr 76 zorganizowała im możliwość zamieszkania w mieszkaniu jednego z jaworznickich księży, którym musieliby się opiekować, jednak nie chcieli z takiej pomocy skorzystać.

Jeden z mieszkańców chciałbym się uciec nawet do metod ostatecznych, czyli po prostu siłą ich „eksmitować” z klatek i wywieźć gdzieś daleko. Pytanie tylko brzmi czy jest to jakiekolwiek rozwiązanie? Dla mieszkańców tych bloków z pewnością, ale dla bezdomnych bardzo wątpliwe.

Jeżeli mają Państwo pomysł jak rozwiązać ten problem mieszkańców, ale także problem bezdomności owej pary, to prosimy o komentarze. 

  

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki