Drwale przegrali z Cidrami

Święto Pracy nie okazało się zbyt szczęśliwe dla piłkarzy Szczakowianki. Biało-Czerwoni na Stadionie Miejskim przegrali 1:2 z Ruchem Radzionków.

REKLAMA

Na początku maja podopiecznych trenera Pawła Cygnara czeka mały piłkarski maraton i mecze grane co trzy dni. Pierwszy z nich, niestety dla jaworznian, nie okazał się udany. W sobotę Szczakowianka podejmowała silną ekipę z Radzionkowa i liczyła, że zdoła dogonić rywala, do którego traciła zaledwie trzy punkty. Samo spotkanie do pewnego momentu układało się nawet po myśli gospodarzy, ale to ostatecznie popularne Cidry zgarnęły w Jaworznie komplet punktów.

Utracone prowadzenie

Oba zespoły w pierwszej połowie szukały sposobu na rozmontowanie linii defensywnych, ale stwarzały stosunkowo niewielkie zagrożenie pod bramkami. Więcej klarownych okazji mieli gospodarze, ale uderzenia głównie z dystansu okazywały się mocno niecelne. Wśród gości najbliżej powodzenia był Robert Wojsyk, ale po niezłej akcji posłał piłkę obok słupka. Szczakowianka próbowała stwarzać zagrożenie ze stałych fragmentów gry, ale obrońcy skutecznie blokowali miejscowych graczy. Dobrą okazję do pokonania bramkarza miał Mateusz Wawoczny, ale po dośrodkowaniu od Adriana Gałki uderzył głową minimalnie niecelnie. Swoją okazję po rzucie wolnym z boku pola karnego miał też Marcin Smarzyński, ale również po jego strzale głową piłka ominęła bramkę. Na kilka minut przed końcem Smarzyński wypracował dla swojego zespołu rzut karnym. Jego pewnym egzekutorem okazał się Wawoczny, który wyprowadził Szczakowiankę na prowadzenie.

Po przerwie gospodarze od początku próbowali atakować i dość wysoko naciskali na rywali. Gracze Ruchu szukali swoich szans, ale początek należał do miejscowych. Po jednym z rzutów rożnych Marcin Drzymont powinien był pokonać bramkarza, ale minimalnie spudłował. Po szybkiej akcji Bartosza Marędowskiego świetną interwencją popisał się za to golkiper gości, który wybronił groźny strzał. Nieco zagubieni obrońcy omal nie wpakowali przypadkowo piłki do własnej bramki, ale ta ostatecznie wyszła na róg. Wydawało się, że Szczakowianka ma wszystko pod kontrolą, Cidrom wystarczyła jednak tylko jednak akcja, które odmieniła losy spotkania. Bramkarz Ruchu zagrał na prawą stronę do Tomasza Harmaty, a ten popisał się rajdem przez niemal całą długość boiska, zakończonym celnym zagraniem do Roberta Wojsyka, który strzałem z bliska doprowadził do wyrównania. Goście nabrali wiatru w żagle i wyraźnie uwierzyli, że mogą wygrać w Jaworznie. I faktycznie kilka minut później wyszli na prowadzenie. Po indywidualnej akcji i strzale Tunezyjczyka Amine Mohameda Boudguigi piłka odbiła się od dalszego słupka i wpadła do siatki. Goście nie zamierzali już oddawać prowadzenia i trzymali Drwali na dystans, nie dopuszczając do większego zagrożenia pod swoją bramką. W końcowych minutach gospodarze musieli grać w osłabieniu po tym, jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Mateusz Budak. Ostatecznie Ruch dowiózł już korzystny dla siebie wynik do końca i ograł Biało-Czerwonych 2:1.

Piłkarska majówka trwa

W najbliższych dniach Szczakowianka rozegra jeszcze dwa kolejne ligowe spotkania. Już w środę jaworzniccy Drwale na wyjeździe zmierzą się z Polonią Łaziska. Obiekt w Łaziskach to bardzo trudny teren, na którym jaworznianie dawno już nie wygrali. Oba zespoły są obecnie sąsiadami w ligowej tabeli i mają na swoim koncie tyle samo punktów. Polonia ostatnio dość regularnie wygrywa, ale co jakiś czas zdarzają się jej wpadki i wysokie porażki. W ostatniej kolejce poloniści ulegli aż 0:4 Dramie Zbrosławice. Jesienią w Jaworznie padł remis 2:2. Wydaje się, że obie ekipy prezentują obecnie dość podobny poziom, zapowiada się więc wyrównane starcie. Trzy dni później w Jaworznie Drwale podejmować będą Szombierki Bytom. Ze względu na bliskie kontakty kibiców spotkanie to określane jest mianem meczu przyjaźni. Na boisku na pewno jednak spodziewać się można walki. Szombierki po przegranych barażach o awans notują fatalny sezon i cały czas balansują niebezpiecznie nad strefą spadkową. Jesienią w Bytomiu Szczakowianka ugrała cenny remis i teraz będzie chciała pokonać utytułowanego rywala. Biało-Czerwoni wydają się faworytem tego starcia, ale takie mecze rządzą się swoimi prawami i żaden wynik nie jest wykluczony. Po meczu z Szombierkami jaworznianie będą mogli pozwolić sobie na trochę odpoczynku – czeka ich bowiem pauza. To na pewno pozwoli zespołowi nieco się przegrupować i zebrać siły na końcową fazę sezonu.

Szczakowianka Jaworzno – Ruch Radzionków 1:2 (1:0)
(Wawoczny 39 – Wojsyk 63, Boudguiga 70)

Szczakowianka: Gargasz – Gałka, Borowski, Drzymont, Kurzawa – Budak, Bochenek, Wawoczny, Marędowski (73. Białas) – Cygnar (70. Lipniak) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Ruch: Szukała – Harmata, Rocki (64. Ćwielong), Piecuch (85. Skalski), Turczyn, Pietrycha, Gwiaździński, Cichecki, Wojsyk, Szromek (90. Dudziński), Boudguiga (75. Zalewski). Trener: Marcin Dziewulski

Sędziował: Jakub Borowski (Tychy)

Żółte kartki: Kurzawa, Budak x2 – Turczyn, Rocki, Harmata, trener Dziewulski, Zalewski

Czerwona kartka: Budak (89. minuta – druga żółta)

Mecz bez udziału publiczności

DKAS

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki