Kolejna relacja z procesu Sebastiana Kusia

Przed Sądem Karnym w Chrzanowie odbyły się w kwietniu br. dwie kolejne rozprawy Sebastiana Kusia, dyrektora MCKiS-u, który wg aktu oskarżenia przyjmował korzyści majątkowe podczas jego poprzedniej pracy w urzędzie miasta.

Rozprawa 8 kwietnia 2021 roku

REKLAMA

Na pierwszej kwietniowej rozprawie zeznawała m.in. była żona Sebastiana Kusia, która stwierdziła, że mąż miał umowy zarówno z MPGK, jak i później z MZNK na robienie dla nich gazetek. Za te gazetki dostawał też pieniądze od drukarni D., która miała zlecenie na druk gazetki od MPGK czy od MZNK. Drukarnia płaciła Kusiowi przelewem albo gotówką. Żona Kusia – jak zeznała – na pewno pamięta, że właściciel drukarni D. pojawił się u nich w domu z kopertą. Wiedziała, że są w niej pieniądze za to, że mąż składał gazetkę na domowym komputerze. Jak zeznała żona Kusia, właściciel firmy D. (nigdy właścicielka) odbierał nagrane płyty ze złożoną gazetką z różnych miejsc. Na przykład u nich w domu, gdzieś się umawiali w różnych miejscach, i wie na pewno, że Kuś zawoził także płyty do drukarni.

Zeznawała także obecnie najbliższa współpracownica Kusia, która poznała go dużo wcześniej, niż doszło do jego rzekomych przestępstw, bo w 2005 roku. W sprawie firmy D. niewiele miała do powiedzenia, ale jej opinia o oskarżonym dużo mówi o jego mentalności: – Od kiedy oskarżonego znam, oskarżony zawsze miał jakąś dodatkową pracę zarobkową – stwierdziła. Wypowiedziała się także szczerze w sprawie prowadzanego sposobu wyboru drukarni przez jaworznicki magistrat: – Nie wiem, skąd wiedzieliśmy, że w danym przypadku kryterium miała być cena.

Pozostałych dwóch urzędników, którzy zeznawali w tym dniu, niewiele wniosło do sprawy.

Rozprawa 19 kwietnia 2021 roku

Na kolejnej kwietniowej rozprawie nowy powiew świeżości do procesu wniósł świadek Tomasz Jewuła, dyrektor MZNK. Zeznał, że do 2009 roku MZNK miało umowę z Kusiem na robienie gazetki „Lokator”, której druk zlecony był w drukarni D., a w pewnym momencie Kuś poprosił o rozwiązanie z nim umowy zlecenia, bo został kierownikiem w magistracie. Gazetką dalej się zajmował, jak zeznał Jewuła, poprzez firmę D. Nie wie jednak, czy ktoś płacił Kusiowi za te czynności, które de facto wykonywał przy gazetce „Lokator” na rzecz MZNK.

Kolejny świadek – pracownik MZNK, który zajmował się z ramienia MZNK obsługą kontraktu na druk gazetki „Lokator”, nie wiedział, kto zajmował się składem gazetki po podpisaniu nowej umowy z drukarnią D.

Dopiero kolejny świadek z MZNK, pani Agnieszka, zeznała, że wydaje jej się, że drukarnia D. płaciła Kusiowi. O okolicznościach zerwania współpracy z firmą D. niczego nie powiedziała. Nie pamiętała też, czy po zerwaniu umowy z firmą D., MZNK wysyłał kolejne zapytania ofertowe do niej. Ostatecznie druk gazetki przejęła inna firma i wówczas MZNK podpisała z Kusiem z powrotem umowę na przygotowanie gazetki.

Pozostali świadkowie niewiele wnieśli do sprawy.

Komentarz redakcji:

Jak wynika z zeznań byłej żony Kusia, okoliczności rozliczeń finansowych pomiędzy Kusiem a firmą D. są kuriozalne. Stwierdzenia typu: pojawił się u nas z kopertą – wiedziałam, że są w niej pieniądze; umawianie się gdzieś w różnych miejscach… – brzmi jak fragment scenariusza sensacyjnego filmu. Czy w tych okolicznościach doszło do przestępstwa, zadecyduje sąd.

O wiele gorsze rzeczy wynikają z zeznań dyrektora MZNK. Kolega – Kuś – potrzebował kasy, to podpisało się z nim zleconko. Kiedy jednak został w magistracie kierownikiem, to Kuś mógłby zostać posądzony o pozostawanie w konflikcie interesów w związku z wykonywaniem prac z tytułu umowy zlecenia na rzecz jednostki podległej magistratowi, jakim jest MZNK. Więc powstał układ, o którym niewiele osób wiedziało, że dalej będzie pracował na rzecz podległej magistratowi jednostki, tylko ukryje się to pod umową Kusia z drukarnią D., która drukowała gazetki dla MZNK. Tej umowy jednak nikt nie widział, a byłaby ona formalną podstawą do otrzymywania pieniędzy przez Kusia z firmy D. No ale z drugiej strony dowodem na ukrycie zachodzącego konfliktu interesów.

Kuś jako kierownik pewnie nieźle zarabiał, ale i tak mu było mało, skoro ciągnął kasę od firmy D. i do tego nie wiadomo w sumie ile.

Kolejni świadkowie pogrążają Kusia

Relacja z procesu karnego dyrektora MCKiS-u: Zeznania obciążają Kusia

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki