Proboszcz jednej z mysłowickich parafii poprosił dzieci przystępujące do I komunii świętej, aby te podzieliły się otrzymanymi od krewnych z okazji uroczystości pieniędzmi. Rodzice nie kryli niezadowolenia.

REKLAMA

Jak informuje katowicka „Gazeta Wyborcza”, do tamtejszej redakcji dotarł list jednej z czytelniczek, w którym kobieta informuje m.in., że proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Bolesnej w Mysłowicach miał poinstruować dzieci biorące udział w próbie przed sakramentem, jeszcze przed samą komunią, aby przyniosły koperty z pieniędzmi, które to miały zostać zebrane na mszy 12 maja.

Na nabożeństwo dotarła dziennikarka „GW”. W trakcie kazania ksiądz porównywał liturgię do uczty, która należy się dzielić, dodając, że na świecie są dzieci, które głodują i że pomagają im misje, które potrzebują wsparcia. Zwrócił uwagę, że dzieci przystępujące do I komunii otrzymały od krewnych pieniądze.

Chcę, żebyście się podzieliły tymi darami – mówił, zapraszając dzieci przed ołtarz, gdzie te składały koperty i wracały na miejsce.

Rodzice negatywnie zareagowali na prośbę księdza. Z rozmowie z „GW” podkreślali, że wspierają akcje charytatywne i uczą dzieci, że warto pomaga, jednak działania księdza uważają za zwykłe wymuszenie i manipulację dziećmi.

Nasze dziecko tak się rozpędziło, że najchętniej oddałoby księdzu całą kwotę zebraną przez naszych krewnych. Musieliśmy tłumaczyć, że babcie i ciocie chciały, by z komunii była jakaś pamiątka. Głupia sytuacja, bo z jednej strony szlachetny gest, a z drugiej proza życia – mówili rodzice, którzy do koperty ostatecznie włożyli 50 zł.

Inna rozmówczyni informuje, że jej krewni, których dziecko uczestniczyło w sakramencie, byli całą sytuację zdenerwowani i nie chcieli przekazywać pieniędzy. Ostatecznie jednak ulegli, obawiając się że ich dziecko padnie ofiarą dyskryminacji.

Ksiądz jest zaskoczony rekcją rodziców. Stwierdził, że prośba nie była jego autorskim pomysłem, ale częścią akcji „Dzieci komunijne dzieciom misji”.

Nie wszystkie parafie prowadzą tę akcję. Ja zaangażowałem się w nią pięć lat temu, gdy zostałem proboszczem. Nie spotkałem się wcześniej z głosami krytycznymi. W zeszłym tygodniu też była komunia i zbiórka. Zabraliśmy 360 zł. Ja tylko zachęciłem dzieci do dzielenia się, absolutnie nie był to przymus – powiedział.

źródło: „Gazeta Wyborcza”

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki