Zgoda Byczyna wygrywa z Halniakiem

Pierwszomajowe spotkanie Zgody Byczyna z Halniakiem Maków Podhalański przeszło do historii. Na boisku w Byczynie padła tylko jedna bramka, ale o niezwykłym meczu nie zadecydował rezultat 1:0.

REKLAMA

Odmłodzona drużyna gospodarzy od samego początku próbowała zdominować przyjezdnych, co wcale nie było to łatwe. Halniak to niezwykle trudny rywal dla jaworznickich piłkarzy. Gra była szybka i ostra, o czym świadczy choćby liczba pokazanych kartoników koloru żółtego. Błąd bramkarza przyjezdnych, który wybił piłkę pod nogi przeciwnika, mógł skutkować utratą pierwszej bramki, ale wtedy zabrakło wykończenia. W środku pola świetnie spisuje się Łukasz Icha, który po ograniu rywala próbuje centrować w pole karne. W tym meczu nie raz pokazał, że potrafi zatrzymać przeciwnika, jak i to, że potrafi podać piłkę do kolegi z drużyny. Wiemy przecież, że z tym bywało różnie. Świetną piłkę na dobieg od Krzysztofa Bartyzela otrzymał Oskar Orawski. Naciskany przez obrońcę Halniaka, trafia tylko wprost w ręce bramkarza gości. Zamieszanie w polu bramkowym również nie skutkowało zdobyciem bramki. Po drugiej stronie boiska Grzegorz Ryszka też miał trochę roboty, ale w większości to obrona kasowała akcję przyjezdnych. Do przerwy zatem 0:0.

Druga połowa spotkania i zmiany, dzięki którym gospodarze wzmacniają środek pola, przez co zdobywają jedyną w tym spotkaniu bramkę. W grze pojawia się Ryszard Czerwiec, a także Łukasz Przebindowski. To właśnie ta dwójka pokazała swoją klasę. Wymiana piłki, końcowe podanie do Przebindowskiego i strzał z dużego kąta na drugi słupek. Zatem od 77 minuty Zgoda prowadziła jedną bramką. Halniak niebezpiecznie poczynał sobie pod bramką gospodarzy. Silne prostopadłe podania po ziemi są niebezpieczne, gdyż oprócz napastnika, piłkę do bramki przypadkowo może skierować obrońca. W sobotnim meczu takich podań trochę padło, ale bez skutku. Nienasyceni gospodarze w drugiej części spotkania mogli kilkukrotnie pokonać bramkarza. W dogodnej sytuacji był Bartyzel, ale trafił w nogi golkipera gości. 

Sędzia spotkania aż 10 razy sięgał po kartonik, z czego 7 wskazał dla zawodników z Byczyny. Decyzje sędziego, nie zawsze zrozumiałe, świadczą nie tyle o brutalnej grze, ile o zaciętym meczu. Meczu, który dał drużynie z Byczyny 3 kolejne punkty w walce o dobrą lokatę w lidze okręgowej.

LKS Zgoda Byczyna – Harniak Maków Podhalański 1:0 (0:0)
Przebindowski 77′

Zgoda: Ryszka (GK), Podbrożny, Gocyk, Żuraw, Pluta, Zieliński (C), Icha, Balon, Bartyzel (Siewniak 85′), Orawski (Przebindowski 65′), Szczurek (Czerwiec 70′)

Halniak: Koper (GK), Mistarz (C), Ficek, Łukawski (Sarnicki 80′), Ł. Balcer, Wiśniewski, Pomykacz (Zabiegaj 73′), Jończyk, Bajcer (Wągiel 65′),  M. Balcer, Pena

kartki: Ryszka, Balon, Bartyzel, Zieliński, Żuraw, Pluta, Przebindowski, Łukawski, Koper, Sarnicki

jargal

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki