Końcówka sezonu okazuje się wyjątkowo trudna dla piłkarzy Szczakowianki. Popularni Drwale w sobotę w ostatnim w tym sezonie meczu rozgrywanym przed własną publicznością ulegli Dramie Zbrosławice 0:2 i wciąż nie mogą być pewni utrzymania w IV lidze.

REKLAMA

Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że Szczakowianka spokojnie utrzyma się w lidze i zakończy sezon gdzieś w okolicach środka tabeli. Podopieczni trenera Cygnara wpadli jednak w duży kryzys i szybko roztrwonili przewagę nad strefą spadkową. Na kolejkę przed końcem sezonu popularni Drwale mają zaledwie punkt przewagi nad miejscem oznaczającym spadek i w ostatniej kolejce będą musieli powalczyć o komplet punktów gwarantujący zespołowi miejsce w IV-ligowych rozgrywkach.

Trudna końcówka

W ostatnich dniach Szczakowianka rozegrała dwa kolejne ligowe spotkania. Z ich wyników nie może jednak być zadowolona. W środę jaworznianie wyszarpali cenny punkt w wyjazdowym spotkaniu z Gwarkiem Ornontowice. Sam mecz pozostawił jednak spory niedosyt. Podopieczni trenera Cygnara w końcówce objęli prowadzenie po fantastycznym uderzeniu Mateusza Budaka. Mimo to nie potrafili dowieźć korzystnego wyniku do końca. Po niepotrzebnym faulu gospodarze otrzymali rzut karny, który pewnie wykorzystali, doprowadzając do wyrównania.

W sobotę do Jaworzna przyjechała przedostatnia w tabeli ekipa Dramy Zbrosławice. Dla tego zespołu mecz ze Szczakowianką był ostatnią szansą na utrzymanie w lidze. Drama nie mogła pozwolić sobie na jakąkolwiek stratę punktów, ta bowiem eliminowałaby ją już z walki o pozostanie w IV lidze. Można to było poczuć już w pierwszych minutach spotkania. Drama starała się grać pressingiem, atakować i szukała sposobu na jaworznicką defensywę. Mimo przewagi w posiadaniu piłki nie była jednak w stanie stworzyć większego zagrożenia pod jaworznicką bramką. Tymczasem Szczakowianka znalazła się o krok od objęcia prowadzenia. Marcin Smarzyński wypracował rzut karny, ale Szymon Buszka obronił jedenastkę wykonywaną przez Mateusza Wawocznego. Szczakowianka sporadycznie przedzierała się pod bramkę rywali, ale niewiele z tego wynikało. Najbliżej powodzenia był Dominik Rzymowski, który po jednym z kornerów głową posłał piłkę obok słupka.

Druga połowa – już po raz kolejny w tym sezonie – obnażyła słabość zespołu z Jaworzna, z której goście skwapliwie skorzystali. Nie minęło nawet dziesięć minut, a Drama już prowadziła. W sporym zamieszaniu po rzucie wolnym w polu karnym najsprytniej zachował się Karol Banaś i z bliska wpakował piłkę do siatki. Goście dopięli swego i teraz mogli kontrolować grę i co jakiś czas atakować. Po jednej z akcji swoim kunsztem nie pierwszy raz musiał popisać się Dawid Gargasz, który obronił groźny strzał. Szczakowianka nie potrafiła znaleźć sposobu na rywala. Na niespełna kwadrans przed końcem Drama praktycznie zapewniła sobie wygraną. Po akcji prawą stroną Krzysztof Bodziony dał swojemu zespołowi drugą bramkę. Szczakowianka mogła na to odpowiedzieć, Bartosz Marędowski zdołał bowiem skorzystać z rozkojarzenia w obozie rywali i dwukrotnie przedarł się z piłką w pole karne. Pierwszy strzał był jednak niecelny, a drugi zbyt słaby, by zaskoczyć bramkarza. Po raz kolejny w tym sezonie Szczakowianaka musiała też kończyć mecz z okrojonym składzie, po tym jak czerwoną kartkę w końcówce obejrzał Jakub Białas. Drama mogła jeszcze wyraźniej przypieczętować swoją wygraną, ale w końcówce w bramce dwoił się i troił Dawid Gargasz, który wybronił dwa bardzo groźne strzały.

Mecz prawdy w Siewierzu

Kibice w końcówce sobotniego meczu głośno wyrażali swoją dezaprobatę dla gry zespołu. I w sumie trudno się temu dziwić – w ostatnich tygodniach Szczakowianka bowiem prezentuje się bardzo słabo, a w dziewięciu meczach zaliczyła aż siedem porażek i tylko jedną wygraną. Przed ostatnią kolejką jaworznianie znaleźli się w trudnej sytuacji. Co prawda są nadal nad strefą spadkową, ale jednopunktowa przewaga właściwie nie daje już żadnego poczucia bezpieczeństwa. Wiadomo już, że w tym sezonie z ligi spadną zespoły od 14 miejsca w dół. Tymczasem na ten moment znany jest tylko jeden spadkowicz – RKS Grodziec, a kolejne trzy miejsca czekają na uzupełnienie.

Na pewno jednym ze spadkowiczów zostanie zespół z pary AKS Mikołów (37 punktów) i Drama Zbrosławice (36 punktów). Oba zespoły zmierzą się ze sobą w ostatnim spotkaniu i tylko zwycięzca będzie miał szansę na ocalenie, remis pociągnie zaś na dno obie ekipy. Tuż nad AKS-em, z taką samą liczbą punktów znajduje się Śląsk Świętochłowice, który w ostatniej kolejce zmierzy się z pewnymi już gry w barażach rezerwami Rakowa. Miejsce wyżej – tuż nad kreską jest Szczakowianka (38 punktów) – która na wyjeździe zagra z Przemszą Siewierz. Spadkiem zagrożone są jeszcze dwa zespoły – Sarmacja i Gwarek, które mają jedno oczko więcej od jaworznickich Drwali. W najgorszej pozycji znalazła się Sarmacja, która w ostatniej kolejce pauzuje, musi więc liczyć na korzystne wyniki innych zespołów. Gwarka czeka zaś starcie z bardzo słabą wiosną Unią Kosztowy, ekipa z Ornontowic powinna więc w teorii czuć się w miarę bezpiecznie. Szczakowianka w Siewierzu będzie musiała powalczyć o wygraną, tylko taki wynik pozwoli jej bowiem na pewne utrzymanie. Remis, a nawet porażka również mogą wystarczyć, ale wówczas potrzebne będą korzystne wyniki innych zespołów ze strefy spadkowej. Jesienią Szczakowianka pewnie wygrała z Przemszą 3:1, ale obecnie to zupełnie inne zespoły. Siewierzanie wiosną stali się solidnym średniakiem, który regularnie punktuje i potrafi napsuć krwi każdemu w lidze. Przemsza co prawda pewna jest już utrzymania, ale to nie znaczy, że odpuści Drwalom spotkanie. Dlatego Biało-Czerwonych czeka prawdziwy mecz prawdy. W sobotę przekonamy się, czy w kolejnym sezonie Jaworzno będzie miało swojego przedstawiciela na szczeblu IV ligi.

Szczakowianka Jaworzno – Drama Zbrosławice 0:2 (0:0)
(Banaś 52, Bodziony 76)

Szczakowianka: Gargasz – Rzymowski (78. Białas), Borowski, Drzymont, Kurzawa – Budak, Bochenek, Wawoczny, Marędowski – Cygnar (60. Lipniak) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Drama: Buszka – Fic, Orzeszyna, Leszczyński, Gruszka, Bodziony, Banaś, Koschny (86. Jonik), Hermasz (70. Borowiec), Makowski, Kotalczyk (85. Pietrzyk). Trener: Dariusz Dwojak

Sędziował: Daniel Kruczyński (Żywiec)

Żółte kartki: Kurzawa, Cygnar, Rzymowski – Orzeszyna, Banaś

Czerwona kartka: Jakub Białas (84. minuta)

Widzów: 120

DKAS

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki