W sobotę 12 czerwca LKS Zgoda Byczyna podejmowała na własnym boisku lidera chrzanowskiej ligi okręgowej – Tempo Białka. Choć niespodzianki nie było, to na pochwałę zasługuje postawa drużyny, która w tym meczu borykała się z brakami kadrowymi.

REKLAMA

Mimo że w drużynie gospodarzy nie brakowało doświadczonych zawodników oraz młodych, wnoszących świeżość do gry, to zabrakło tych, którzy w przeszłości potrafili strzelać bramki. Tak osłabiona drużyna w pierwszej połowie wcale nie ustępowała pola, stwarzając nie raz sytuacje groźne dla przeciwników. Choć ataki pozycyjne nie należały do wybitnych, drużyna bowiem często gubiła piłkę w środku boiska, to już szybkie piłki z kontry mogły przynieść zamierzony efekt. Już na początku spotkania Dawid Balon miał doskonałą okazję na oddanie strzału. Być może piłka do niego zagrana była odrobinę za mocno, ale fakt jest faktem, że będąc w polu karnym, młody zawodnik nie poradził sobie z zadaniem. W środku boiska często niepilnowany Ryszard Czerwiec czeka na podanie, ale piłki do niego nie docierają. Dużo roboty ma za to Oskar Szczurek, który stara się przedłużać podania do środka, ewentualnie na skrzydła. Dawid Kempka po jednym takim zagraniu uderzył finezyjnie z kąta, ale piłka zatrzymała się tylko na bocznej siatce. Po krótkim podaniu w pole bramkowe od Szczurka,  Kempka tym razem nie poradził sobie z obroną przyjezdnych.
Po drugiej stronie boiska również wiele się działo. Stałe fragmenty gry mogły przynieść korzyści w postaci bramki, ale ani rożne, ani dobitki po wolnych tuż przed polem karnym, nie zaskoczyły golkipera gospodarzy. Dośrodkowanie na raty i strzał głową kapitana gości okazał się minimalnie niecelny. Równie niebezpiecznie było po rozegraniu stałego fragmentu gry i zamieszaniu w polu bramkowym Zgody. Strzał z bliskiej odległości na szczęście dla gospodarzy został zablokowany przez obrońcę. Do przerwy zatem bezbramkowo.

Druga połowa spotkania to dwie bramki dla Tempa, dwie ze stałych fragmentów. Najpierw w 60. minucie precyzyjne uderzenie z wolnego, potem w 85. minucie karny i druga bramka. Gospodarze próbowali odrobić straty, atakując bramkę przeciwnika. Łukasz Icha, Dawid Pluta, Krzysztof Bartyzel i dwukrotnie Marek Zieliński byli bardzo blisko bramki przeciwnika, ale brakło dokładności lub szczęścia.

Drużyna prowadzona przez Łukasza Jagodę przegrała to spotkanie, ale jej postawa w tym meczu zasługuje na pochwałę. Być może brak napastnika z góry skazał mecz na przegraną? Być może, deklarujący obecność młody Korlacki, zdołałby pokonać golkipera gości? Byłaby niespodzianka, a tak jej nie było. Zgoda Byczyna traci kolejne ważne punkty.

LKS Zgoda Byczyna – Tempo Białka 0:2 (0:0)

Zgoda: Ryszka (GK), Podbrożny, Gocyk, Szczurek, Kempka, Zieliński (C), Icha, Siewniak, Pluta, Czerwiec, Balon

zmiana: Bartyzel, Kawala (GK)

jargal

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki
Advertisement

1 KOMENTARZ