W sobotę 5 czerwca LKS Zgoda Byczyna na własnym boisku podjęła Nadwiślanina Gromiec. Rewanż po wyjazdowej przegranej w rundzie jesiennej wydawał się w zasięgu ręki, ale po zaciętej walce gospodarze przegrali 1:2.

REKLAMA

Choć pierwsza połowa spotkania do górnolotnych nie należała, to całość trzeba ocenić jako ciekawe widowisko. Serca do walki piłkarzom prowadzonym przez Łukasza Jagodę nie brakowało, zabrakło jednak precyzji. Choć w meczu z Gromcem padły 3 bramki, to mogło być inaczej. Każda ze stron zmarnowała nie tylko po jednej sytuacji. Jako pierwsi swoją obecność na boisku zaakcentowali gospodarze. Najpierw Dawid Balon lobem próbował ograć bramkarza gości, potem Oskar Szczurek z 17 metra strzelił po ziemi. Obie próby okazały się nieskuteczne. Przyjezdni również nie pozostawali dłużni. Kilka sytuacji mogło doprowadzić do objęcia prowadzenia. Niebezpieczny lob nad bramkarzem gospodarzy, dośrodkowania ze stałych fragmentów gry, czy szybka kontra nie dały się nie zauważyć. Tymczasem w dogodnej sytuacji znalazł się Balon. Nie wiadomo dlaczego, zamiast uderzyć z lekkiego kąta, pokusił się o dogranie w środek pola karnego. Niestety jego podanie było zbyt czytelne i lekkie i obrońcy drużyny przeciwnej zareagowali w porę. Kolejna sytuacja wprawiła w osłupienie kibiców, obserwujących spotkanie. Podczas szybkiej kontry zawodnik Gromca był odpychany przez obrońcę gospodarzy. Sędzia jednak puścił dalej grę, a strzał na bramkę, wydawać się mogło pustą, zablokował obrońca Zgody. W 43. minucie jednak się stało. Rożny, dośrodkowanie, przedłużenie i Krystian Zmarzły wbija pierwszą bramkę w tym meczu. Jedyną w tej połowie.

O wiele ciekawsza druga część spotkania nie przyniosła triumfu gospodarzom. Najpierw Łukasz Przebindowski, pilnowany, w pełnym biegu uderzył piłkę niecelnie. Znowu w dogodnej sytuacji po zamieszaniu w polu bramkowym znalazł się Balon, ale jego strzał w kierunku bramki obił nogi obrońcy, a piłka wylądowała za linią końcową boiska. To co stało się w 66. minucie, wprawiło w osłupienie wszystkich obecnych w tym czasie. Przebindowski ograł przy linii końcowej przeciwnika i posłał piłkę do Pawła Kalinowskiego, nadbiegającego na bramkę gości. Niestety, jeden z najlepszych strzelców ligi nie opanował piłki, która minęła słupek po zewnętrznej stronie. Na murawę wszedł Krzysztof Bartyzel, a gra jeszcze bardziej nabrała rumieńców. Dośrodkowanie na raty i gol, którego autorem okazał się Kalinowski. Bartyzel jeszcze raz zaakcentował swoją obecność, tym razem, uderzając głową w światło bramki, niestety bezskutecznie. W 85. minucie meczu przyjezdni drugi raz z rożnego zdobili bramkę. Tym razem egzekutorem, po dośrodkowaniu, okazał się Tomasz Kaszuba. Jeszcze trochę czasu zostało, aby zdobyć choć jeden punkt za remis. I tak bliski szczęścia był Marek Zieliński, ale jego strzał na drugi słupek okazał się minimalnie niecelny. Zgoda przegrywa 1:2.

To kolejny mecz, w którym Zgoda Byczyna nie zdobywa choćby punktu. Obecnie w tabeli okręgowej zajmuje 12. miejsce z 31 punktami na koncie.

LKS Zgoda Byczyna – Nadwiślanin Gromiec 1:2 (0:1)
Zmarzły 43′, Kalinowski 66′, Kaszuba 85′

Zgoda: Ryszka (GK), Podbrożny, Żuraw, Siewniak, Icha, Gocyk, Zieliński (C), Szczurek, Balon, Przebindowski, Kalinowski.

rezerwa: Bartyzel, Boś, Korlacki, Kawala

jargal

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki