Patryk Tomera przeszedł Główny Szlak Beskidzki w szczytnym celu

Patryk Tomera wykazał się nie lada zawziętością oraz miłością do gór i w szczytnym celu pokonał Główny Szlak Beskidzki.

REKLAMA

Patryk Tomera mówi nam, że cała wyprawa miała dwa dna. Po pierwsze uwielbia chodzić po górach, tak on, jak i jego współtowarzysz podróży, a po drugie było to połączone ze zbiórką charytatywną, na której pomysł wpadli w sierpniu, gdy przygotowywali się do wyprawy. Syn kolegi jego kompana cierpi na artrogrypoze, przez co ma problem z mięśniami i wymaga dużych nakładów finansowych na rehabilitacje. Uznali, że ich podróż może być czymś więcej niż tylko spełnieniem górskich marzeń i mogą pomóc małemu Kubie Nowakowskiego w leczeniu. Udało im się zebrać ponad 400 złotych na kuracje.

Oczywiście nie jest to koniec ich misji, która narodziła się bardzo spontanicznie. Już planują kolejne wyprawy połączone ze zbiórką. Mały Szlak Beskidzki czy Głównych Szlak Karpacki i Sudecki to tylko niektóre z ich pomysłów na podróż. Nie wykluczają także gór zagranicznych.

Ta wyprawa zajęła im 13 dni i 8 godzin, gdyż Główny Szlak Beskidzki liczy ponad 500 kilometrów. Ruszyli od strony Bieszczad, przy granicy z Ukrainą i przyznają, że jest to bardzo dziki, acz ciekawy teren. Często napotykali na opuszczone wioski, z jednym tylko domem, tropy zwierząt, a nawet oblodzenia i śnieg w wyższych partiach gór. Nie pomagał też deszcz, który towarzyszył im od drugiego tygodnia wędrówki. Odciski na stopach, upadki i spanie w szopach tylko dodawało uroku wyprawie.

Wyprawa w góry to gratka sama w sobie, a gdy przy okazji można zrobić coś dobrego dla innych, to wyprawa nabiera nowego znaczenia i musi być zdecydowanie przyjemniejsza.

Patryk Tomera na szlaku
zdj. Patryk Tomera
zdj. Patryk Tomera
zdj. Patryk Tomera
zdj. Patryk Tomera
zdj. Patryk Tomera
- REKLAMA -
Zewnętrzne linki