Media nieustannie zasypują nas informacjami o narastającym konflikcie politycznym na naszej granicy z Białorusią i nieustannie wzrastającej liczbie zachorowań na Covid-19. Narosłą kotłowaninę komentarzy i dyskusji na wszystkich możliwych forach i płaszczyznach naszej aktualnej rzeczywistości, rozcina Bóg swoim słowem, i czyni to jeszcze skuteczniej niż Aleksander Macedoński, który mieczem rozciął węzeł gordyjski.

REKLAMA

Ten ostry głos Boga był odczytywany podczas liturgii eucharystycznej w tysiącach kościołów i wysłuchany przez bardzo wielu ludzi. Oczywiście rodzi się pytanie: przez kogo i jak został zrozumiany? To nie przypadek, że właśnie te teksty, zgodne z cyklem liturgicznym, wybrzmiały teraz, przygotowując nas, na również nieprzypadkowo w tym czasie, przypadającą Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Dla tych wszystkich, którzy uważnie wsłuchują się w codzienne tzw. czytania mszalne, czyniąc to z pytającym i pokornym umysłem, jest rzeczą znamienną, że odpowiedzi Boga płynące z tego źródła, są zaskakująco czytelne, logiczne, choć dla wielu, nawet w Kościele Chrystusowym, trudne do zaakceptowania.

Ostatnio odczytywane fragmenty ksiąg Machabejskich ukazały garstkę Żydów, którzy w latach 167-160 p.n.e. bronili się przed zalewem atrakcyjnej cywilizacji helleńskiej, która wraz z kulturą, modą, demokracją i religią pogańską, była narzucana im przez nowych okupantów Palestyny pochodzących z syryjskiej dynastii Seleucydów. Społeczeństwo się podzieliło. Bogaci poparli to, co helleńskie, jedni łącząc się z Ptolemeuszami z Egiptu, inni z Seleucydami z Syrii. Biedni postanowili być wierni Bogu i tradycji, przekazanej im przez przodków. Usłyszeliśmy wzruszającą opowieść o starcu Eleazarze uczonym w Piśmie oraz o matce i jej siedmiu synach, którzy świadomie oddali swoje życie zachowując wierność Bogu. Do głębokiej refleksji mogła pobudzić historia Matatiasza z rodu Hasmoneuszy, który to wraz ze swymi pięcioma synami, nie tylko odmówił złożenia ofiary, ale wzbudził powstanie, które doprowadziło do wyzwolenia Palestyny, w całkowicie niesprzyjającej ku temu sytuacji politycznej. Wszyscy oni całkowicie zawierzyli Bogu i jak to znakomicie określił Matatiasz, w wierności Jemu nie odstąpili „ani w prawo, ani w lewo” (1 Mach 2,22)

Kluczową Ewangelią tego czasu, to fragment, w którym św. Łukasz opisał smutek i łzy Jezusa nad ukochaną przez Niego Jerozolimą. W swej prorockiej wizji zobaczył ze szczegółami jej zniszczenie, które nastąpiło 40 lat później. To, co jest najważniejsze, w tym tekście, to podanie przez Niego przyczyny zagłady: „żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia” (Łk 19,44). Tak więc nie błędy gospodarcze, polityczne, tylko odrzucenie Jezusa, Mesjasza, Syna Bożego, będzie przyczyną klęski.

I tak dopiero na tym tle możemy odczytać, jeszcze bardziej wyraźnie przesłanie dzisiejszej Uroczystości i dzisiejszej Ewangelii. Prawdziwego Króla Wszechświata, wszechmogącego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, który z miłości stał się człowiekiem, aby wyzwolić nas ludzi z niewoli grzechu i szatana, człowiek postawił i nieustannie stawia przed swoimi niesprawiedliwymi sądami. I tak jak wtedy przed Piłatem, tak i dzisiaj Jezus nieustannie określa cel swojej misji: Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.

Ta lapidarna wypowiedź jest dla nas, pragnących należeć do Jego królestwa, a przez to spełniać misję naszego życia w tej ojczyźnie, którą tworzymy i której służymy. Prawdziwa i skuteczna służba ojczyźnie, to słuchanie głosu Jezusa i przekładanie go na świadectwo, na życiowe decyzje. Wtedy jest się człowiekiem z prawdy. Posłuszeństwo Jezusowi jest największą gwarancją bezpieczeństwa osobistego i narodowego i generuje moc, której logika tego świata nie zna.

Jak to osiągnąć?

Tak jest ludzki mózg zbudowany, że kiedy kręci się piruety, trzeba mieć jeden punk, na który trafia nasz wzrok. Gdy tego punktu nie ma, człowiek dostaje zawrotu głowy i upada. Tak też jest z naszym myśleniem. Dziś Jezus mówi do każdego z nas: chcę być w twoim sercu, w twoich myślach, w twoim sumieniu, punktem odniesienia. I tak staniesz się człowiekiem Mojego Królestwa, Królestwa Prawdy. Piłat był blisko, wybrał, jednak tak jak wielu, inny punk odniesienia i dlatego, po pozornym, doczesnym sukcesie, jego królestwo się rozpadło. Jezus, niby przegrał i dalej niby przegrywa, ale paradoksalnie Jego Królestwo faktycznie jest i będzie, tworzone przez niewielu ale wraz z Nim, w służbie wszystkim.

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki