Gazeta.pl przeprowadziła ekośledztwo w sprawie wycinki lasów w okolicy Łubowca i Dąbrowy Narodowej. Portal poruszył również przy okazji kwestię usunięcia z Jaworzna czujników Airly, wycinki lasu już na terenie Sosnowca czy pracy prezydent Pawła Silberta w elektrowni.

REKLAMA

Jaworzno, ostatnie lata: znikają czujniki jakości powietrza, rząd specustawą pozwala na wycięcie 256 hektarów lasu pod fabrykę Izery, w elektrowni psuje się nowy blok o wartości sześciu mld zł, prezydent zatrudnia się w elektrowni, żeby dorobić do emerytury, główny urbanista mówi protestującym przeciwko wycince kolejnego lasu, że interesem miasta jest zarabianie na jego mieszkańcach – przybliża czytelnikom profil Jaworzna gazeta.pl.

Informacja o planach wycinki z opóźnieniem

Studium, w którym zawarte są założenia dla terenu w okolicach Łubowca i Dąbrowy Narodowej, został uchwalone 26 listopada 2020 roku, jak pisze Gazeta.pl – w dniu, w którym rząd zapowiadał szczyt pandemii i nowe obostrzenia. – Mieszkańcy Jaworzna pytają, dlaczego nowy plan uchwalono akurat w chwili, gdy większość z nich martwiła się o życie i nie śledziła wszystkiego, co związane z przyszłością miasta. A także – dlaczego nikt ich o zmianach nie poinformował – pisze portal.

Na to ostatnie pytanie odpowiada Teobald Jałyński, naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury Jaworzna. Jałyński stwierdza, że informacje były dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej, a dodatkowo, odsyła zainteresowanych sprawą do radnych, którzy powinni mieszkańców informować o takich projektach.

„Mieliśmy przekonanie, że ten las będzie tu na zawsze”

Do tej pory żyliśmy w przekonaniu, że ten las będzie tu zawsze. Sadzili go w ramach czynu społecznego nasi rodzice w latach 70. i mamy do niego ogromny sentyment. Chodzimy tam na spacery, grzyby, jeździmy na rowerach, zimą na biegówkach, biegamy i dbamy o niego. A teraz władze miasta, tak samo jak w przypadku Izery, starają się nam wmówić, że to nie las, tylko chaszcze i samosiejki – mówi jedna z mieszkanek Dąbrowy Narodowej.

Mieszkańcy dzielą się również podejrzeniami, że bloki mają zasiedlić głównie pracownicy przyszłej fabryki Izery.

Czy wycinka ponad 260ha to nie problem?

Miasto nie jest zmartwione wycinką tak dużych połaci lasu.

Miasto musi ważyć dobra i prowadzić taką politykę, aby nie ucierpiał interes Jaworzna jako całości. Północno-zachodnia część miasta jest miejscem koncentracji aktywności gospodarczych istotnych dla bytu ekonomicznego Jaworzna. To tutaj znajdują się zakłady przemysłowe, Elektrownia Jaworzno III oraz nowy blok energetyczny 910 MW. Jest to stan obecny i planowany. Pozostałe obszary są terenem rozsądnej urbanizacji – mówi Katarzyna Florek, kierowniczka Urzędu Miejskiego w Jaworznie.

„Miasto ma zarabiać na mieszkańcach”

Gazeta.pl przybliża również spotkania naczelnika Jałyńskiego z mieszkańcami, gdzie ten starał się wytłumaczyć, dlaczego nowe bloki mają powstać akurat na terenie lasu w Łubowcu. Jak mówi, w mieście znajduje się ponad 57 tys. działek, nierzadko o skomplikowanej strukturze właścicielskiej. Teren w Łubowcu jest jednym z niewielu, gdzie inwestycja ma szansę powstać. To stwarza kolejne lokale dla zamieszkania, co przekłada się na większe wpływy miasta z PIT, a jak mówi Jałyński – interesem miasta jest zarabiać na mieszkańcach.

„Nie mamy czym oddychać”

Przypomnijmy, że mieszkańcy Jaworzna mają problem, by sprawdzić jakość powietrza. Co prawda przez pewien czas w mieście zainstalowane były czujniki Airly, z których jednak miasto zrezygnowało od stycznia 2020 roku, po publikacji rankingu najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie, gdzie Jaworzno zajęło jedno z czołowych miejsc.

W tej części miasta działa elektrownia. A w strefie przemysłowej są jeszcze inne zakłady, składy, magazyny. Od mieszkańców słyszałam, że wieczorem czuć smród, prawdopodobnie z zakładów farmaceutycznych – przybliża tylko niektóre z czynników zanieczyszczających powietrze w mieście radna Barbara Ziętek.

Na spacer można iść do Sosnowca

Protestujący mieszkańcy na spotkaniach z naczelnikiem Jałyńskim próbowali przekonywać, że teren, na którym ma zostać przeprowadzona wycinka, to ostatni zielony kawałek w okolicy. Naczelnik jednak nie dał się przekonać, że mieszkańcy naprawdę go potrzebują:

 – Proszę mi nie mówić, że pierwszym, czego potrzebują ludzie mieszkający we własnych domach, to park w odległości 100 metrów, bo oni tam muszą pójść wypoczywać. Taki park będzie potrzebny osobom, które będą mieszkały w blokach i nie będą miały swojego ogródka – mówił Jałyński.

Jako rozwiązanie dla mieszkańców Jaworzna Jałyński zasugerował spacer w lesie graniczącego z naszym miastem Sosnowca. Jak się jednak wkrótce okazało, również i tam prowadzona jest wycinka.

Prezydent zajęty pracą

Mieszkańcy do tej pory nie doczekali się spotkania z prezydentem Jaworzna Pawłem Silbertem.

Unika ludzi od początku pandemii, nie przyjmuje interesantów, a teraz przecież jest zajęty, bo pracuje w elektrowni – mówi jeden z mieszkańców Jaworzna.

Gazeta.pl przybliża karierę prezydenta przed objęciem urzędu w 2002 roku oraz powód jego ostatniego powrotu do pracy na okres 1 miesiąca. Silbert pracował w elektrowni, w szkodliwych warunkach na stanowisku mazutowy, z którego odszedł przed przepracowaniem ilości lat gwarantującej mu dodatek za pracę w ciężkich warunkach właśnie. W związku z tym na początku grudnia powrócił to pracy na elektrowni.

To bardzo ważne dla moich przyszłych finansów osobistych. Nie chcę stracić pieniędzy i skorzystam z takiej możliwości. Żeby nie było kolizji czasowych, wykorzystam w tym celu część zaległego urlopu i pogodzę obowiązki pracownicze w urzędzie i elektrowni – mówił Silbert.

Cały tekst Gazety.pl.

źródło: Gazeta.pl

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ