Udane zdjęcia natury z pewnością budzą dobre emocje i świetnie relaksują. Przekonajcie się sami. W jaworznickiej Miejskiej Bibliotece Publicznej trwa wystawa „Za progiem domu”. To prezentacja pięknych fotografii przyrody autorstwa Pawła Smolika.

REKLAMA

Paweł Smolik – jaworznianin, od 2006 roku jest członkiem Związku Polskich Fotografów Przyrody. Jest również laureatem wielu konkursów krajowych i międzynarodowych o tematyce przyrodniczej. Już od szkolnych lat jego zainteresowania kierowały się w świat rodzimej przyrody. Jak mówi o sobie: „Podglądanie jej życia a i niejednokrotne utrwalanie obrazów poprzez fotografię daje mi sporą dawkę emocji i poczucie dużej przyjemności. Fotografuję zwierzęta wyłącznie w ich naturalnym środowisku, zupełnie zadowalając się tym, na co przyroda pozwoli abym zaobserwował. Jestem również szczęśliwy, że ta fascynacja twa nieprzerwanie, aż do dzisiaj”

Paweł Smolik na zimowym Podlasiu nad Narwią, 2016

Ela Bigas: Jest Pan autorem niezwykle udanych fotografii dzikiej przyrody. Co Pana urzeka w naturze?
Paweł Smolik: W naturze urzeka mnie nieskończona mnogość tematów jakie możemy dostrzec i na swój subiektywny punkt widzenia próbować zarejestrować. Jest również w tej przyrodzie przeogromna przestrzeń form graficznych, pejzaży oraz tysięcy rodzajów istnień bytów, począwszy od ryb, ptaków, zwierząt, owadów itp. Jest w czym naprawdę wybierać, a inspiracji nigdy nie ma końca. Jeśli oczywiście ktoś ma na to chęć, może tworzyć z tego impresje, komponować kadry, wyszukiwać ciekawe wzory i faktury, a do tego dochodzi jeszcze wszelakie oblicza aury pogodowej. Sądzę, że właśnie w fotografii przyrodniczej tematy pozostają nieskończoną liczbą i nie da się wyczerpać pomysłów.

Wydaje się, że fotografowanie natury wymaga świętej cierpliwości, co dla niektórych jest niełatwe. Co stwarza Panu w tej dziedzinie największe kłopoty?
Fotografia natury ze wszystkich dziedzin fotografii, ma dwa wyróżniające się walory, a mianowicie uczy pokory i wręcz anielskiej cierpliwości, cechy te są nieodzowne i niezwykle konieczne i przy tej fotografii. Można się przy niej również wyjątkowo wyciszyć oraz skupić na detalach i formach tego naturalnego piękna, którego w przyrodzie jest tak wiele. Ja osobiście czuję jej ciągły niedosyt i mam nadzieję, że ten niedosyt pozostanie we mnie na jeszcze bardzo długo. Trudno mi sobie wyobrazić dobrego fotografa przyrody, który nie jest cierpliwy i opanowany, któremu nie chce się wstać przed wschodem słońca lub nie przestrzega elementarnych zasad kodeksu etyki przyrody. Natomiast w tej fotografii największy kłopot mi sprawia to, aby pogodzić rodzinę i pracę z moją pasją, która jest przecież tyko hobby i nie przynosi mi dochodu, a mimo wszystko ta pasja jednak zajmuje sporo czasu i to właśnie wygospodarowanie tego czasu jest najtrudniejsze. Pewnych spraw nie można całkowicie zaniedbać i podchodzić do nich egoistycznie, jak na razie na szczęście udaje mi się to w jakiś sposób połączyć.

Paweł Smolik fotografuje jaworznicką Sodową Górę, 2018

Laik może pomyśleć, że fotografowanie przyrody jest efektem pewnego przypadku i udanego ujęcia zdarzenia trwającego ułamki sekund. Czy w fotografowaniu przyrody jest miejsce na planowanie?
Zacznę od końca… oczywiście, że fotografowaniu przyrody należy w jakimś sensie zaplanować i to z prostej przyczyny muszę przecież wiedzieć, gdzie mam szansę spotkać dany gatunek, który postanowiłem sfotografować, jaka jest jego tam liczebność, czy to są pojedyncze sztuki, czy trzeba uzyskać jakieś zezwolenia, aby być na tym terenie itp. To pewne planowanie jest właśnie potrzebne, aby zwiększyć sobie samemu szansę na fotograficzny sukces. Oczywiście w tym wszystkim jest również pierwiastek przypadku, bo to przecież jest dzika przyroda i nie do końca jest ona przewidywalna i jakie będzie w danym momencie jej widzimisię, czy usiądzie na tej gałęzi czy na tamtej, czy przejdzie jeleń przed moim obiektywem czy akurat za moimi plecami. Niemniej duża ilość czasu spędzonego w terenie zawsze zwiększa sukces zdjęciowy, sporadyczne pojawienie się w danym miejscu rzadko kończy się powodzeniem i satysfakcjonującymi fotografiami.

Który Pana cykl fotografii uznaje Pan za najlepszy? Z jakiego powodu?
Nie mam wybranego cyklu, każdy jest dla mnie wyjątkowy i chyba nigdy, żaden nie będzie tak naprawdę zamknięty. Cały czas kontynuuję jaworznicką przyrodę, jeżdżę za sowami po Polsce, przyciąga mnie przyroda Podlasia, Polesia, kilka projektów zagranicznych.  Mogę może nieznacznie wyróżnić projekt o wydmach słowińskiego parku narodowego, którego charakter, wzory codziennie się zmieniają i zaskakują nową formą i kolorem. Tam nie ma możliwości powtórzyć takiego samego kadru kolejnego dnia. Są unikalne. Być może o tym będzie moja kolejna wystawa, którą przedstawię w Galerii naszej Biblioteki. Oczywiście projekt nie jest skończony, ale w zupełności mógłby zasilić cykl kilku wystaw fotograficznych.

Paweł Smolik podczas wyprawy na czarną plażę na południu Islandii, 2019

 

Co w Pana fotograficznych planach? Jakie są plenery Pana marzeń? Czy to Afryka, Azja?
Będę nadal fotografował jaworznicką przyrodę bowiem jest tam jeszcze sporo do odkrycia i sfotografowania. Mam w planach kilka tematów w Polsce. Ale odbiegając dalej trochę palcem po mapie to zdecydowanie ciągnie mnie na północ do bardziej surowych i zimnych krain. Marzy mi się tajga i tundra Rosji, Skandynawia, Grenlandia, Tybet, ale w tym roku najprawdopodobniej skończy się tylko na  tygodniowej wyprawie na woły piżmowe w północnej części Norwegii.

Czy ceni Pan zespół BBC Earth, a może zupełnie inne ekipy dokumentalistów? Co Pan w ich pracy docenia?
Oczywiście. Mimo odkrywania świata natury od wielu lat, wciąż budzi ona we mnie ten sam zachwyt. Często mam przyjemność oglądać filmy przyrodnicze różnych autorów i produkcji i każdy bardzo doceniam. Być może jest to lokowanie produktu, ale w minioną niedzielę byłem akurat na projekcji pięknego filmu „Duch śniegów” autorstwa Vincentego Muniera, który właśnie wchodzi do kin studyjnych. Ów film jest dla mnie kwintesencją fotografii przyrodniczej, w nim jest zawarta cała filozofia tej dziedziny fotografii. Wart obejrzenia i nikt, a jestem co do tego przekonany się nie zawiedzie pomimo, że jest to tylko film dokumentalny. Doskonale wiem z czym wiąże się próba obserwowania i dokumentowania natury (szczególnie tej płochliwej, z istnieniem skrajnie zagrożonym). Zdaję sobie również sprawę jak trudne są niekiedy warunki i środowisko, aby to wszystko zarejestrować i przedstawić widzom. Mimo wszystko, naprawdę warto.

Jak Pana zdaniem przekonać ludzkość do dbania o naturę?
Odpowiedź na to pytanie mogłaby być bardzo obszerna więc ujmę to trochę krócej. Na pewno związana jest z nieuniknioną koniecznością edukacji tych problemów na wczesnym etapie nauki w szkołach oraz równolegle  zwiększając ochronę gatunkową zwierząt i obszarów na których żyją. Przyznam jednak szczerze, a odnosząc się do tego czym się zajmuję amatorsko – liczę, że zdjęcia, które wykonuję, pokazujące piękno natury, jasno i przejrzyście ukazują, że warto o nią dbać aby przetrwała dla przyszłych pokoleń. Chciałbym nie musieć nikogo do tego namawiać, bo jestem o tym przekonany, że gdy ją utracimy to nasz koniec jest wówczas policzony. Dobrze jest czasem pobyć w jej towarzystwie, by ją naprawdę docenić.

Dziękuję za rozmowę Ela Bigas

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki