Teamwork to jedno z ważniejszych pojęć w nowoczesnym świecie. Wie o tym każda szanująca się szkoła czy uczelnia. Dlatego też kładzie się szczególny nacisk na uczenie pracy w grupie. Wie to także każdy szanujący się przedsiębiorca, gdyż tylko odpowiednia współpraca może zapewnić odpowiedni rozwój, a przede wszystkim pozwala odnieść sukces.

REKLAMA

Jaworznicka władza też stawia na teamwork, ale w sposób odwrotny do standardów nowoczesnych państw. Jest to współpraca bardzo wybiórcza, skierowana raczej do najwierniejszych zwolenników władz miejskich. Okazuje się, że aby zaplanować remonty poszczególnych odcinków dróg, czy podnieść standard „gruntówki” konieczna jest współpraca z uprzywilejowanymi radnymi (http://www.mzdim.jaworzno.pl/2022-mzdim-drogach/?fbclid=IwAR0r-Lw_War796DkeOe-X2QVLspsq_y_BkcK8fJvwbescJzJp21SGz0moww). Tak było w przypadku oświetlenia na ulicy Sulińskiego, dokładnie tak samo jest i tym razem. W cytowanym artykule zabrakło dokładniejszych informacji w sprawie ciężkowickich lokalizacji. Ulica Szarych Szeregów prawie w całości jest utwardzona kostką brukową, a utwardzenie szutrówki może dotyczyć jedynie dojazdu do 4 domów. Ulica Niezapominajki jest tak wąska i krótka, że ciężko jest mówić o jakiejkolwiek poprawie bezpieczeństwa. Utwardzona powierzchnia na pewno sprawi dodatkowy spływ wody w kierunku ul. Szarych Szeregów. Sytuacja na Jodłowej wygląda podobnie, bo przecież łąk chyba nie będą asfaltować.

Nie mnie oceniać, czy dobrze, czy źle, ale trudno nie odnieść wrażenia, że jest to element kampanii wyborczej za publiczne pieniądze. Takie TVP Info w wydaniu mikro. No, ale na to zgody nie było i nigdy być nie powinno. Bo to pokazuje, jak działają układy w mieście, kiedy władza stworzyła monopol na posiadanie racji i bezbłędność swoich decyzji. Układom takim jest bliżej do Sycylii niż cywilizacji demokratycznej.
Program „Czas na gruntówki” trwa od roku 2013. Jeszcze do ubiegłego roku nie trzeba było konsultacji wybrańców, a prace konsekwentnie postępowały. Im bliżej wyborów, tym bardziej widać, że jest z tym coraz więcej trudności. Na pewno krytyka należy się tak wybiórczemu traktowaniu radnych.

Ponad rok temu radna Chmielewska w swoim zapytaniu zwróciła się o podanie informacji na temat planowanych remontów dróg gruntowych w dzielnicy Jeleń. Nawet na przedwyborczym spotkaniu z prezydentem Silbertem padła obietnica sukcesywnych remontów. Niestety, radna nie należy do „organizacji”, więc otrzymała następującą odpowiedź: „W odpowiedzi na interpelację złożoną w Urzędzie Miejskim w Jaworznie 4 maja 2021 r. w sprawie remontu dróg gruntowych w osiedlu Jeleń Łęg w roku 2021 informuję, iż program „Czas na gruntówki” trwa, natomiast realizacja zadań uzależniona jest od możliwości (w tym finansowych) oraz potrzeb. Obecnie wydatkowanie środków na zadania drogowe skupia się na większych, ogólnomiejskich inwestycjach”, podpisaną przez Daniela Jacha.

Jest to jedno z najgorszych urzędniczych zachowań. Można zrozumieć, że prezydencki wybraniec nie musi pałać miłością do opozycji. No, ale musi mieć na uwadze fakt, że tam również żyją ludzie. I mieszkaniec nie jest dla urzędnika. Wręcz przeciwnie, to urzędnik jest dla mieszkańca, zwłaszcza gdy jest sowicie opłacany z naszych podatków.
Szkoda tylko, że hitem są inwestycje polegające na położeniu kilkudziesięciu metrów asfaltu na gruncie, a brak jest na przykład współpracy na wielu szczeblach, aby przyśpieszyć gazyfikację Ciężkowic. W dalszym ciągu ta inwestycja pozostaje w sferze marzeń i obietnic.

Nakładka na Niezapominajki w niczym nie wpłynie na bezpieczeństwo. Wymalowanie podwójnej ciągłej od ulicy Cichy Kącik do Turystycznej już tak. Tuż obok znajduje się przystanek i rzeczą nagminną jest wyprzedzanie na skrzyżowaniu ulicy Ciężkowickiej i Turystycznej. A to niestety jest niezgodne z przepisami, a przede wszystkim stwarza realne zagrożenie. Codziennie widać jak rowerzyści z obawą skręcają w lewo, aby dostać się na drogę dla rowerów. Boją się, czy w momencie manewru rozpędzone auto nie zechce ich wyprzedzić. Sam osobiście miałem dwie takie sytuacje ubiegłego lata. I pewnie, gdybym nie przerwał manewru i nie pojechał prosto, prezydent miałby święty spokój. Tak prostymi sposobami podnosi się bezpieczeństwo i dziwię się, że oznakowanie poziome kończy się na rzece Łużnik od strony wschodniej.
Dziwię się, że tak oczywiste rzeczy są niewidoczne, zwłaszcza gdy codziennie autem pokonuje się ten odcinek i dodatkowo, gdy jest się członkiem Komisji Bezpieczeństwa i Porządku w Jaworznie. Bo tam najwidoczniej lansu brak.
Artur Nowacki

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki