REKLAMA

Nasz narodowy, ojczysty język, język polski, kształtował się i ewoluował przez całe stulecia. Znajduje się w nim sporo różnego rodzaju zapożyczeń z języków naszych sąsiadów i nie tylko. Wpływał on także na kształtowanie się i innych; wpisywał się w proces polonizacji Europy wschodniej ale i tu i ówdzie był niejednokrotnie modny i używany na dworach, chociażby na dworze rosyjskim w stuleciu XVII i na początku XVIII.

Język jest jak wiadomo tkanką żywą, zmieniającą się i pracującą, nie lubiącą zastoju i kostyczności. Słowa zmieniały na przestrzeni pokoleń swe znaczenia, czasem wychodziły z użycia (przetrwały w gwarach), niekiedy pojawiały się nowe zwroty w postaci mniej czy bardziej osobliwych neologizmów. Pośród tej wielkiej przestrzeni kształtującego się i ewoluującego języka nie zabrakło miejsca dla wyrażeń, które dziś uchodzą za wulgaryzmy. Skąd się takowe wzięły, które mają rodzime pochodzenie, a które są ewentualnymi zapożyczeniami? Czemu dawne wulgaryzmy, takie jak kiep (dureń) czy broszka (żeński narząd rozrodczy) straciły swoje pejoratywne znaczenie? Dlaczego w końcu niektóre z nich kiedyś wulgaryzmami nie były, a są nimi dzisiaj? Oto jest pytanie…

źródło: wikipedia

Najpopularniejszym polskim wulgaryzmem jest oczywiście słowo „ku#wa”. Pochodzi ono wbrew obiegowym opiniom nie z języka łacińskiego lecz z języka prasłowiańskiego. Ukształtował się w formie obecnej już w wieku XV. Występuje także w innych językach słowiańskich, a także np. w języku albańskim, litewskim, rumuńskim czy węgierskim. Nie jest wszak wyrażenie to, jak zasygnalizowano powyżej, przykładem tzw. „łaciny podwórkowej”, chociaż w języku tym słowo „curva” oznacza rzeczywiście coś krzywego, podobnie jak choćby w języku niemieckim, gdzie oznacza zakręt. Niemal identyczne brzmienie słowa słowiańskiego i łacińskiego jest tutaj jednak wyłącznie dość osobliwym zbiegiem okoliczności. Dlaczego wszak owo prasłowiańskie wyrażenie stało się wulgaryzmem? Pochodzi tak naprawdę przecież od słowa „kura”, w szerszym kontekście chodziło natomiast najprawdopodobniej o koguta (czyli kur) i jego stosunek do kury właśnie. Dlatego stało się ono słowem wulgarnym, oznaczającym prostytutkę, czyli kobietę lekkich obyczajów, czasem bezwolnie, a czasem z pełną świadomością wykorzystywaną seksualnie, niejednokrotnie wszak za obopólnym przyzwoleniem, będącym dla tejże źródłem takich, czy innych profitów. Dzisiaj ma ono zdecydowanie szersze znaczenie: wyraża emocje, zarówno te pozytywne jak i nie, jest wołaczem, wykrzyknieniem, przejawem zaskoczenia, a nawet zdziwienia, przekleństwem samym w sobie, chciałoby się powiedzieć- „słowem kluczem”. Niezwykle wszak popularnym, jego zaś spectrum, jak widać, jest bardzo szerokie. Trochę podobnie jest zresztą ze słowem „dziwka”. Dopiero z czasem stało się ono przecież określeniem oznaczającym kobietę lekko się prowadzącą, pierwotnie wszak znaczyło tyle samo co dziewczyna, po prostu i w tym znaczeniu funkcjonuje do dziś np. w Bukowinie, natomiast w łódzkim oznacza do dnia dzisiejszego „dużą dziewczynę”. Kiedyś oznaczało także kobietę niezamężną, służącą, posługaczkę, słowo to było także przeciwieństwem dziewicy. Podobno po raz pierwszy słowo dziewka na „dziwka” zamienił Tadeusz Boy- Żeleński i tak już pozostało.

Nie mniej interesująco jest ze słowem „ku#as”. Dziś jest zdecydowanie obelżywe; oznacza męski narząd płciowy, oznacza jednak także kogoś nielubianego, wzbudzającego negatywne uczucia, negatywnie odbieranego, nielubianego. Używane było wszak pierwotnie na określenie elementów stroju szlacheckiego, a także np. zasłon. Były to elementy zwisające, mogły więc nasuwać analogie do męskiego przyrodzenia. Słowo to używane było powszechnie w polskiej literaturze, pojawia się chociażby w „Panu Tadeuszu”. Nieco inaczej jest ze słowem „dupa”. Nie jest ono już aż tak pejoratywne jak dawniej, choć do eleganckich nie należy, rozszerzając na domiar tego swój wachlarz znaczeniowy, tracąc wszak powoli swój wyraźnie negatywny kontekst. Pierwotnie wszak oznaczał różnego rodzaju otwory, zagłębienia, np. dziuple w drzewie, a nie koniecznie „dolne zakończenie pleców”. Co ciekawe dawnym określeniem odbytu było słowo „”pi#da”. Dzisiaj oznacza żeński narząd płciowy lub po prostu fajtłapę czy nieudacznika. Pochodzące natomiast z języka dawnych Słowian wyrażenie „jeb#ć” oznacza nie tylko „spółkować z kimś” ale i kogoś lekceważyć. Słowo „pierdo#ić” w XIX stuleciu dopuszczalne było na salonach, powiązane było natomiast z pierdołą (niedołęgą) i pierdzeniem, którego negatywny wydźwięk już nieco zanika.

No i na koniec wypada przejść do jednego z najbardziej znanych polskich wulgaryzmów, a mianowicie do słowa „Ch#j”. Jego pisownia ewoluowała, występowała także w formie przez „h”. A co oznaczała? Oznaczało coś sterczącego, twardego, miała oznaczać także kolec. Podobne źródło miało mieć także słowo „choinka”- jako coś stojącego właśnie (ch#j- choj- choinka). Nawiązanie do męskiego przyrodzenia jest tutaj więc dość jednoznaczne. Pejoratywnego znaczenia nabrało wszak dopiero na przełomie XIX i XX wieku, wcześniej nie posiadając takowego wcale. Warto dodać, że dawniej słowem „chujec” określano samca rozpłodowego (knura). Wszystko to niewątpliwie przyczyniło się do pejoratywnego zabarwienia tegoż wyrazu i jego kontekstu znaczeniowego. Chciałbym w tym miejscu dodać przy okazji, że na swój sposób sam jestem uwikłany w temat gdyż wywodzę się z jednej najstarszych i najbogatszych niegdyś rodzin w Długoszynie, której nazwisko to „Hujek”. Dziś kojarzy się negatywnie i dość jednoznacznie. Jednak moja rodzina pod tym nazwiskiem mieszkała (i mieszka) na Długoszynie od XVII wieku (protoplasta długoszyńskiej gałęzi tegoż rodu, mój praprapraprapraprapradziadek, Mateusz Hujek urodził się w 1655 roku). Jednak dopiero na początku XX stulecia niemal cała familia zaczęła zmieniać swe nazwisko na „Hajek”, „Zieliński”, „Haliński” czy „Służałowski”. I chociaż negatywny kontekst brzmienia tegoż nazwiska jest dość mocny to jednak poczuwam się do ciągłości z moimi przodkami i ich nazwiskiem. Bo przecież, jak widać i o czym już wspomniano, język nieustannie pracuje i zmienia swoje tło, konteksty i znaczenia. Jego ewolucja jest nieubłagana. To co kiedyś było wulgaryzmem, niekoniecznie jest nim dzisiaj, to co dziś uchodzi za brzydkie słowo, swoje znaczenie kiedyś zmieni niewątpliwie. A nasz wpływ na te przemiany, choć niewątpliwy, jest dość ograniczony i żmudny, więc ani dziś, ani też jutro nie zmieni się nic. A z zastaną rzeczywistością wypada się co najwyżej pogodzić, byleby, używając całej gamy wyrażeń, także tych nieeleganckich, wiedzieć o czym się mówi.
Jarosław Sawiak

Jarosław Sawiak

 

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki