Kiedy wyobrażamy sobie scenę na górze Synaj zgodnie z przekazanym nam opisem biblijnym, może nas zdumiewać postawa Mojżesza, który nie tylko, że próbuje skłonić Boga do zmiany zamiarów względem wybranego ludu, ale okazuje się w tym skuteczny.

REKLAMA

Bóg, niejako wycofuje się z zaplanowanej kary, jaką miał dotknąć tych , którzy się Mu sprzeniewierzyli. Czy Bóg jest na tyle chwiejny i nieprzewidywalny, że człowiek może na Nim coś wymuszać?  Tak przecież w starożytnym Egipcie mniemano, że człowiek przez określone rytuały i magię, może wymuszać swoją wolę na bogach. Takie zresztą myślenie, u wielu pokutuje do dzisiaj. Tymczasem Mojżesz, choć wyszedł z Egiptu, to ma inne doświadczenie Boga, oraz inną z Nim relację. Wystawiony niejako przez Najwyższego na próbę, znakomicie zrozumiał Jego odwieczne zamiary wyzwolenia człowieka z niewoli grzechu. Mojżesz ze swoją prośbą, fantastycznie, i to z jeszcze większą świadomością odnalazł się w tych zamysłach Bożych, w tej Boskiej logice.  Bóg, godząc się na prośbę Mojżesza, nie uczynił niczego, co by odwiecznie nie przewidział. 

Dzisiaj Jezus jest z nami, tak jak wtedy był między celnikami i grzesznikami i tak jak wtedy, współcześni faryzeusze i uczeni w Piśmie, robią wszystko, aby Go z tego środowiska wyciągnąć, aby Mu narzucić własną wizję zbawienia świata. Dzisiaj Jezus, Syn Boga Prawdziwego, który jako jedyny, doskonale zna zamysły serca Boga Ojca, mówi również i nam o radości Boga z każdego grzesznika, który pozwoli Mu na to, aby go odnaleźć.  Aby ludzkim językiem przybliżyć nam pojęcie owej radości, posługuje się obrazem pasterza, który odnajduje zaginioną owcę i kobiety, która znajduje zgubioną drachmę. Jako że człowiek to nie nierozumna owca, czy drachma, lecz byt stworzony na obraz i podobieństwo Boga, Jezus natychmiast dodaje przypowieść o miłosiernym ojcu i o jego marnotrawnym synu, który pociągnięty ułudą wolności, opuścił ojcowski dom i straciwszy prawie wszystko, znalazł się w skrajnej nędzy i upokorzeniu. Prawie wszystko, albowiem pozostał  mu pewien skarb, ale za to największy, który wyniósł z rodzinnego domu, a mianowicie: wiara w Boga, który przebacza, doświadczenie miłości ojca i idea domu, do którego może zawsze wrócić. Doskonale wie, że ten powrót ma swoje warunki i kiedy staje przed wyczekującym go ojcem, wypowiada to, co miał w duszy:  Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Wystawiona uczta, sandały i pierścień są znakomitymi symbolami przebaczenia zarówno ojca z przypowieści, jak i Boga, którego on symbolizuje, a do Którego my marnotrawni synowie wracamy. To niejako wymuszanie  przebaczenia jest zgodne z logiką miłości, z logiką Boga i dlatego tylko jest możliwe i ma miejsce w Jego odwiecznej wszechwiedzy. 

Nie wszystko na Bogu można wymóc. Drugi syn z przypowieści, który dziedziczył zdecydowaną większość majątku i który był niby taki posłuszny i pracowity odciął się od brata, od uczty nie rozumiejąc istoty miłosierdzia, pomimo faktu, że miał to samo wychowanie. Znamienne jest to, że nie zmusił ojca do zmiany decyzji, do odwołania uczty i cofnięcia przebaczenia. Dla współczesnych faryzeuszów i uczonych w Piśmie powinna to być ważna przestroga.

Dopiero w takim kontekście możemy właściwie zrozumieć słowa Pana Jezusa skierowane do Siostry Faustyny, jak i do wszystkich, których dusze są pełne ufności: Córko moja, ufność i miłość twoja krępują sprawiedliwość moją i nie mogę karać, bo mi przeszkadzasz (Dzienniczek 198).

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki