Ryszard Karkosz, zapalony rowerzysta z Jaworzna, wybrał się wraz z innymi fanami dwóch kółek do Australii. W 89 dni chcą razem pokonać całe wschodnie wybrzeże i część południowego Australii. Łącznie mają ponad 8 tysięcy kilometrów do przejechania. My z kolei będziemy publikować relacje pana Ryszarda z poszczególnych etapów podróży.

REKLAMA

Poniżej relacja Ryszarda Karkosza z 21. dnia podróży – liczącej 40 km trasy Rockhampton – Miriam Vale.

Cały czas jedziemy wzdłuż wybrzeża na południe Australii w kierunku trzech największych miast Brisbane, Sydney i Melbourne. Dziś pogoda wyraźnie zmieniła się. Dzień był pochmurny i czasem pokropiło, a temperatura spadła do 22-25° C.

Rano spod remontowanej katedry św. Józefa w Rockhampton ruszyliśmy – zgodnie z wczorajsza umową – parami. Kto pierwszy dojedzie do Ratusza w Brisbane (640 km) otrzymuje duże lody (3 l). Nagroda za II miejsce to lody średnie (2 l), a dla trzeciej pary na mecie przypadną lody małe (1 l). Płacimy wspólnie. Pierwsza na trasę jeszcze przed 7-mą ruszyła para warszawiaków Marek i Stanisław. Pół godziny później razem odjechały pary Grzegorz/Mieczysław i Ryszard/Stanisław.

Przy wyjeździe z miasta trafiamy na monument, który informuje że przez miasto przebiega Zwrotnik Koziorożca. ZK to równoleżnik znajdujący się na południowej półkuli Ziemi, wyznaczający najdalej na południe wysunięte miejsce, nad którym Słońce może znajdować się w zenicie. Dzieje się tak w czasie przesilenia grudniowego (21–22 grudnia). ZK przebiega przez Chile, Argentynę, Paragwaj, Brazylię, Namibię, Botswanę, RPA, Mozambik, Tonga, Polinezję Francuską i własnie Australię.

Na trasie próbujemy zatrzymać „okazję”, ale nikt nas nie chce zabrać. Zatrzymuje się za to osobowy samochód z którego wysiada starsza policjantka i pyta w czym może pomóc. Przy okazji przypomina o jeździe w kaskach. Dojeżdżamy do stacji paliw w Marmor i tu los uśmiecha się do nas. Staszkowi (z mojej pary) udaje się załatwić podwózkę. Mój australijski imiennik Ricz ochoczo załadował nas na swój pojazd i po krótkie czasie dowiózł do odległego o 129 km niewielkiego miasteczka Miriam Vale, w którym spotkaliśmy … parę Grzegorz/Mieczysław. Dalsze nasze próby zatrzymania okazji spełzły na niczym, a koledzy wyjechali z miasteczka na trasę.

Spaliśmy w niedużym parku miejskim mając dostęp do wszelkich wygód (dach, WC, prąd, sklep).

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki