„Wydaje się, że przez wieki funkcjonują w ekonomii i gospodarce dwie ważne logiki: logika zysku i logika sprawiedliwego podziału. Żyjący w VIII w. p. Chr. prorok Amos, pochodzący z uboższych warstw izraelskiej społeczności, piętnuje logikę zysku ówczesnych przedsiębiorców.

REKLAMA

Zysk stał się dla nich najważniejszym celem, albowiem w dobrach tego świata położyli swoją nadzieję. W ich logice zysku nie ma miejsca na relację ze Stwórcą, co przekłada się na ich uczciwość oraz na podejście do dnia szabatu. Traktują ów dzień jako wymuszoną i przykrą przerwę w zarabianiu pieniędzy.

Kiedy w logice zysku nie ma Pana Boga, nie będzie Go również w logice podziału. To Bóg jest gwarantem jego sprawiedliwości. Kiedy Boga braknie w ludzkiej logice, człowiek ogarnięty chciwością będzie w stanie drugiego człowieka sprowadzić do wartości rzeczy. Prorok Amos posługuje się drastycznym przykładem sprzedania ubogiego za parę sandałów”.

Przed trzema laty tak rozpocząłem rozważanie, komentując czytania na 25 niedzielę roku C. Na zakończenie tego fragmentu, dodałem: „najbardziej drastycznym przykładem odczłowieczenia relacji jest logika KL Auschwitz-Birkenau”. O ile pierwsza część rozważania jest absolutnie ponadczasowa, tak nawiązanie do Auschwitz, jako przykładu odczłowieczenia, przez ostatnie trzy lata, ku mojemu zaskoczeniu, zupełnie zbladło. Niektórzy już proponują, aby zastąpić datację przed Chrystusem, czy po Chrystusie, datacją przed Covid-19 (Before Coronavirus BC) i po Covid-19 (After Coronavirus AC), jako że nastała teraz nowa era, czyli wielka ucieczka do przodu. Zniewolenie ogromnej części ludzkości, przy zastosowaniu znakomitych technologii, przez niewielką grupę, która na kryzysach zarobiła najwięcej, staje się faktem. Za tym idzie nowe pojęcie człowieka, nowa antropologia, która nawet nie śniła się zarówno architektom III Rzeszy, jak i ideologom komunizmu. Człowiek, jak głosi współczesny prorok, namaszczony przez elitę finansową świata, Yuwal Noah Harari, jest tylko zwierzęciem pozbawionym wolnej woli. To daje zielone światło do wszelkiej manipulacji istotą ludzką. Kolejny raz okazuje się, że pozbawieni relacji ze Stwórcą, jesteśmy w stanie uwierzyć w dowolne głupoty.

Zajęci wirusem, śmiertelnością, szczepionkami, niestety i wojną, a teraz ogrzewaniem naszych domów, oraz nieustannie rosnącą inflacją, jesteśmy przekierowywani od refleksji nad logiką współczesnych przemian, niemal że wyłącznie, na nasze tu i teraz. Tymczasem Chrystus nas kocha i nie pozostawi, choć wydawać się może, że jest już za późno.

Dzisiaj w przypowieści o nieuczciwym zarządcy Jezus, prawdziwy Bóg i Człowiek, ukazuje niezmierną inteligencję ludzi złych i ich fantastyczną zdolność jednoczenia się w podłości. Ich sukces jest jednak zawsze ograniczony, a sprawiedliwa kara ich nie ominie – Boga nie oszukają.

Zawierzenie Bogu daje nam konieczną nadzieję, lecz nie zwalnia od odrobienia zadania domowego.

Po pierwsze, musimy z najwyższą powagą wziąć przestrogę, którą Bóg wypowiedział przez Amosa, a Jezus określa ją precyzyjniej: Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Ten porządek musi wejść tak głęboko w ludzkie serce, aby przełożyć się na uczciwość w najdrobniejszych sprawach: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.

Po drugie, tym co posiadamy, możemy tworzyć dobre międzyludzkie relacje. Jeśli Bóg jest w naszych sercach, to logika podziału jest przed logiką zysku. Czasem wydaje się to trudne, niemal nielogiczne i tylko przez zaufanie Bogu możemy się przełamać i podjąć ryzyko, którego do końca nie rozumiemy. Efekt jest jednak niesamowity: wewnętrzny spokój, prawdziwi przyjaciele i dobra, które nie są przemijające.

Pojął to bogaty człowiek z Jezusowej przypowieści i pochwalił nieuczciwego zarządcę, bo zrozumiał, że karygodny postępek sługi i finansowa strata, którą mu przysporzył, miała znacznie mniejszą wartość, niż dobre relacje z ludźmi, które w ten sposób zaistniały.

Tak więc zło trzeba nazywać po imieniu, nigdy w niego nie wchodzić, a pokonywać go za łaską Najwyższego, własną jego bronią, a jak słusznie zauważa św. Paweł, tylko ręce podniesione do Boga w modlitwie są prawdziwie wolne, zjednoczone i sprawne.

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki