Święta to podobno czas spokoju, rodzinnego ciepła i chwilowego zawieszenia broni. Podobno — bo w wielu domach wystarczy jedna rozmowa przy barszczu, by polityczne iskry zapaliły całe wigilijne drzewko.
– Jak tam święta, detektywie?
– A dziękuję sąsiedzie. Odpocząłem… nic nie robiłem.
– Z tego, co mówi twoja żona, to ty zazwyczaj nic nie robisz.
– Święta były, nie bądź taki złośliwy! A u ciebie?
– Zaliczyłem tylko jedną małą awanturkę na Wigilii. Jak zwykle.
– No powiedz mi: polityka czy kościół?
– Idziesz standardami… wiadomo, że u nas w rodzinie te tematy to jak płachta na byka.
– Czyli… polityka.
– A jak! Wujek Marcin – zatwardziały prawicowiec, ciocia Basia – nowoczesna liberałka, a Marian… lewak taki, że jak wchodzi do pokoju, to kanapa przesuwa się w lewo.
– Kto zaczął?
– Wiesz co… nawet nie wiadomo. Temat sam odpalił, jak lampki na choince: niby przypadkiem, a potem już świeci całe drzewko.
– I jak poszło?
– Przekrojowo. Od góry do dołu. Od góry!
– Czyli: „Nowy prezydent dobry… a może niedobry… a podpisał, nie podpisał…”?
– Dokładnie. „Premier dobry i niedobry jednocześnie”. Jak kot Schrödingera, tylko że w telewizji.
– A wojna?
– A wojna będzie, a nie będzie… ale trzeba być gotowym na wszystko.
– Klasyk. A lokalnie też się polało?
– No pewnie! Jaworzno dostało rykoszetem: bieda i śmieci w górę, podatki w górę, a autobusem to „nie ma jak jeździć”, bo „kiedyś to było”.
– Ciężki rok…
– Tak źle? Przecież nie było covidu, inflacja już nie taka, wojna się kończy…
– No niby tak, ale potem nagle: „Z drugiej strony to świetnie! Miliardy w budżecie, inwestycje, radość, sukces!”
– Szanowny sąsiedzie, to jest właśnie polityka: jak trzeba ponarzekać i wyciągnąć od ludzi – to trzeba, a jak trzeba stanąć w świetle reflektorów i się pochwalić – to też trzeba.
– Oj, przyglądam się temu… i zobaczę, jak to będzie dalej wyglądało w naszym mieście.
– A co ty tak obserwujesz, detektywie?
– Widzę, że mamy dwóch młodych pretendentów, którzy muszą się ze sobą zmierzyć o władzę w mieście.
– Ja ci powiem, że ten Paulek… jak on tam do końca kadencji posprząta, to nawet takie miasto nie będzie złe do zarządzania.
– Zawsze mówiłem: nieważne, jak się zaczyna – ważne, jak się kończy.
– Stara strzecha wie, że jak wpuści młokosów, to wszystko musi być przygotowane na ich „innowacje”.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie