Reklama

Jakub Dąbek na tropie jaworznickich nastrojów, czyli polityka przy świątecznym stole

Święta to podobno czas spokoju, rodzinnego ciepła i chwilowego zawieszenia broni. Podobno — bo w wielu domach wystarczy jedna rozmowa przy barszczu, by polityczne iskry zapaliły całe wigilijne drzewko.

– Jak tam święta, detektywie?
– A dziękuję sąsiedzie. Odpocząłem… nic nie robiłem.
– Z tego, co mówi twoja żona, to ty zazwyczaj nic nie robisz.
– Święta były, nie bądź taki złośliwy! A u ciebie?
– Zaliczyłem tylko jedną małą awanturkę na Wigilii. Jak zwykle.
– No powiedz mi: polityka czy kościół?
– Idziesz standardami… wiadomo, że u nas w rodzinie te tematy to jak płachta na byka.
– Czyli… polityka.
– A jak! Wujek Marcin – zatwardziały prawicowiec, ciocia Basia – nowoczesna liberałka, a Marian… lewak taki, że jak wchodzi do pokoju, to kanapa przesuwa się w lewo.
– Kto zaczął?
– Wiesz co… nawet nie wiadomo. Temat sam odpalił, jak lampki na choince: niby przypadkiem, a potem już świeci całe drzewko.
– I jak poszło?
– Przekrojowo. Od góry do dołu. Od góry!
– Czyli: „Nowy prezydent dobry… a może niedobry… a podpisał, nie podpisał…”?
– Dokładnie. „Premier dobry i niedobry jednocześnie”. Jak kot Schrödingera, tylko że w telewizji.
– A wojna?
– A wojna będzie, a nie będzie… ale trzeba być gotowym na wszystko.
– Klasyk. A lokalnie też się polało?
– No pewnie! Jaworzno dostało rykoszetem: bieda i śmieci w górę, podatki w górę, a autobusem to „nie ma jak jeździć”, bo „kiedyś to było”.
– Ciężki rok…
– Tak źle? Przecież nie było covidu, inflacja już nie taka, wojna się kończy…
– No niby tak, ale potem nagle: „Z drugiej strony to świetnie! Miliardy w budżecie, inwestycje, radość, sukces!”
– Szanowny sąsiedzie, to jest właśnie polityka: jak trzeba ponarzekać i wyciągnąć od ludzi – to trzeba, a jak trzeba stanąć w świetle reflektorów i się pochwalić – to też trzeba.
– Oj, przyglądam się temu… i zobaczę, jak to będzie dalej wyglądało w naszym mieście.
– A co ty tak obserwujesz, detektywie?
– Widzę, że mamy dwóch młodych pretendentów, którzy muszą się ze sobą zmierzyć o władzę w mieście.
– Ja ci powiem, że ten Paulek… jak on tam do końca kadencji posprząta, to nawet takie miasto nie będzie złe do zarządzania.
– Zawsze mówiłem: nieważne, jak się zaczyna – ważne, jak się kończy.
– Stara strzecha wie, że jak wpuści młokosów, to wszystko musi być przygotowane na ich „innowacje”.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama