Reklama

Święta to czas przemyśleń, ale i prezentów. Choć w dzieciństwie wmawiano nam, że Mikołaj przychodzi tylko do grzecznych dzieci, to dorośli wiedzą swoje: Mikołaj bywa w mieście cały rok. Tyle że zamiast sanek ma tabelki w Excelu, a zamiast worka – budżet.

Dochody Jaworzna zaplanowano na poziomie ponad 1,1 miliarda złotych. Brzmi jak prezent z najwyższej półki. I tu pojawia się klasyczne, coroczne zdanie, bez którego sesja budżetowa byłaby jak barszcz bez uszek: „Budżet na 2026 rok powstawał w trudnych i niepewnych warunkach” – mówi prezydent. Szczerze? Nie pamiętam roku, w którym te warunki nie były trudne i niepewne. Przed uchwaleniem pieniędzy zawsze „mało”, po uchwaleniu nagle okazuje się, że idziemy po rekord. Jakby w chwili głosowania ktoś zdejmował miastu z oczu opaskę i mówił: „Mamy rekord! Będziemy inwestować”.

Skąd ta niepewność? Pewnie z tego, że zarządzanie miastem bez stabilnej większości w radzie przypomina spacer po cienkiej linie: każdy krok może kosztować sporo nerwów. Tylko że tym razem stało się coś, co w samorządowej codzienności nie zdarza się często: rada podniosła ręce jednogłośnie. Bez spektakularnych połajanek, bez teatralnych fochów, za to z czymś, co bywa rzadkie jak śnieg w Wielkanoc – ze wspólną odpowiedzialnością za miasto.

Reklama

A plan inwestycyjny jest, delikatnie mówiąc, rozkręcony. Jeśli marzenie o JOG-u ma się spełnić, trzeba dobudować do niego to, czego nie widać na pierwszym zdjęciu w folderze promocyjnym, ale bez czego nic nie ruszy: wodociągi, przebudowę napowietrznej linii wysokiego napięcia, porządki w układzie drogowym. Do tego przebudowy kluczowych ulic (Obrońców Września 1939 – DK79, Wojska Polskiego), budowa nowego układu drogowego wraz z ulicą Mysłowicką i realizacji pięciu obiektów inżynieryjnych, które skomunikują strategiczne tereny inwestycyjne. Krótko mówiąc: nie pudrujemy noska, tylko stawiamy kręgosłup.

Nic więc dziwnego, że po uchwaleniu budżetu można było odetchnąć. To są zbyt wielkie pieniądze, by przejść przez tę konstrukcję bez stresu. Dla mieszkańców oznacza to jednak coś jeszcze: potężne utrudnienia logistyczne. Przebudowa układu komunikacyjnego potrafi dać w kość bardziej niż pamiętna przebudowa centrum. Tyle że tamta zmieniała obraz, a ta ma zmienić możliwości – fundament pod rozwój miasta na lata.

Reklama

I tu dochodzimy do pytania, które wraca jak kolęda w radiu: jak to jest, że gdy uchwalamy nowe opłaty za śmieci albo dociskamy podatki do maksymalnych stawek, to atmosfera robi się żałobna, a chwilę później, po sesji budżetowej, słyszymy z dumą o „miliardowym budżecie”? Czy to nie wygląda jak płacz nad losem w przedsionku i uśmiech w salonie?

Klucz tkwi w zmianie, o której mało kto mówi prostym językiem. Do tej pory miasto mogło w pewien sposób „ratować” obraz finansów jednorazowymi wpływami – na przykład ze sprzedaży działek. Teraz to już nie jest tak proste. Sprzedaż działek to dochód majątkowy, a nie bieżący. A zasada z art. 242. ustawy o finansach publicznych mówi jasno: wydatki bieżące mają być pokryte dochodami bieżącymi (z nielicznymi wyjątkami jak nadwyżka z lat ubiegłych). Czyli: nie można na stałe łatać codziennych kosztów sprzedażą majątku.
W praktyce oznacza to tyle, że pensje, utrzymanie szkół, komunikacja, energia, usługi – cała ta „bieżączka” 
– musi się spinać z dochodami bieżącymi: PIT, CIT, subwencje, dotacje bieżące, podatki lokalne, opłaty. A pieniądze ze sprzedaży działek? Owszem, wolno je wydać, ale ustawa pcha je logicznie w stronę inwestycji albo poprawy wyniku (mniej pożyczania, mniejsze ryzyka), a nie w stronę stałego finansowania codzienności.

Reklama

I to jest sedno sprawy. Jeśli dobrze się w czasie zmieścimy i plan z JOG-iem wypali – a są ku temu spore szanse, bo przeciwników samej idei trudno dziś znaleźć – kolejne sprzedaże działek mogą domykać potrzeby inwestycyjne przez następne lata. Taki impuls potrafi zmienić gospodarcze oblicze miasta, jak kiedyś wielkie projekty przemysłowe zmieniały mapę regionu.
Tak więc po całym marudzeniu i narzekaniu: plan zaakceptowany przez radę ma sens. Końcówka rządów prezydenta Silberta może być czasem odbudowy gospodarki Jaworzna – o ile starczy ufności do współpracy z radą i konsekwencji w dowożeniu tego, co zapisano w tabelkach.

A wtedy Mikołaj… Jeśli Silbertowi wystarczy ufności w ludzi, Mikołaj przyjdzie jeszcze kilka razy w roku. Tego na ten rok – i na cały następny – wszystkim życzę.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/01/2026 09:50
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ech - niezalogowany 2026-01-05 08:39:15

    Franek na głowę upadles? Ciagle szczujesz na silberta a tu go nagle chwalisz? Coś sie widać dzieje...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama