3 stycznia urodziny obchodziła Profesor dr hab. Joanna Papuzińska. Pisarka znakomitych książek dla dzieci, a także dla dorosłych. Życzenia zdrowia i siły w dalszym działaniu płyną do Niej od czytelników, uczniów i przyjaciół. Oczywiście ode mnie też. W ten czas: „wyskakują wspomnienia z kryjówek pamięci” tak jak napisała w „Darowanych kreskach” Joanna Papuzińska.
Poznałam pisarkę w Warszawie w Bibliotece Narodowej podczas uroczystego zjazdu założycieli Polskiego Towarzystwa Czytelniczego. Był rok 1992. Znałam jej książeczki dla dzieci i ucieszyłam się ze spotkania. Wiedziałam, że pracuje naukowo w Uniwersytecie Warszawskim jest wykładowcą. Oczywiście zaprosiłam Joannę Papuzińską do Jaworzna, aby poznała moich czytelników. Przyjechała.
Były rozmowy z dziećmi, z dorosłymi. Oczywiście o książkach. Był konkurs recytatorski, plastyczny. Wyobraźnia podpowiadała najmłodszym czytelnikom jak wygląda „Robotek”, „Pims”, „Rokiś” i wielu innych literackich bohaterów z kart książek autorki.
Dziennikarze z „Co tydzień” wspierali bibliotekę zamieszczając informacje o spotykaniach z zapraszanymi pisarzami.
Pisałam artykuły do założonego przez Joannę Papuzińską „Guliwera”, czasopisma poświęconego literaturze dziecięcej. Była pisarka redaktorem naczelnym tego dwumiesięcznika, powstałego w roku 1991.
Wydawca to „Fundacja dla dzieci” mieszcząca się w Warszawie. I tak przez szereg lat. Wówczas nie miał „Guliwer” nic wspólnego z Biblioteką Śląską, kierowaną przez prof. Malickiego. Zespół redaktorski był zaszczytny.
Moja współpraca z „Guliwerem” zaowocowała przekazaniem nam recenzyjnych wydawnictw. Dzięki Pani redaktor naczelnej w czerwcu 1993 roku Miejska Biblioteka Publiczna w Jaworznie otrzymała dar 100 nowiusieńkich, najnowszych książek dla dzieci. Radość była ogromna.
Przyjeżdżała Pani Joanna Papuzińska do mnie - nieraz zupełnie niespodziewanie - przy okazji wizyty w bibliotece w Oświęcimiu. Towarzyszył jej dyrektor biblioteki Pan Leszek Palus i instruktorka Pani Stanisława Niedziela. Przychodziły z nauczycielką dzieci z pobliskiej szkoły.

W oświęcimskiej bibliotece dobrze się działo. Tam pisarka realizowała swoje znakomite pomysły. A miała ich wiele. Choćby taki: książka obcojęzyczna dla dzieci. Wypożyczałam te książki, z przyjaznej biblioteki, na jakiś czas, aby pokazać je naszym najmłodszym, jaworznickim czytelnikom.
Raz usłyszałam: „a po co to przywiozła pani książki nie do czytania?” - tak dociekał Daruś Budak. Bajki z Izraela zdziwiły najbardziej. Początek jest na końcu, strony ponumerowane od tyłu – oglądający zauważali błyskawicznie.
Dzieci radośnie rysowały koty. W szwedzkich, japońskich, izraelskich książeczkach kocięta były. W książeczkach Joanny Papuzińskiej oczywiście też.
Na spotkanie z pisarką przygotowała biblioteka wydawnictwo „Pan kotek i Pani Papuzińska”. Nie mogło być inaczej.
W Oświęcimiu jest Aleja Pisarzy bogata w literackie ławeczki. Ma także swoją Joanna Papuzińska. Można przysiąść i odczytać, co ma pisarka do powiedzenia: „…musisz ze mną wędrować. Albo jechać, albo płynąć, albo frunąć, albo iść –natychmiast, zaraz, dziś!” Pięknie miasto podziękowało Jej za owocną - bogatą w trwałe inicjatywy - współpracę.
Mam w sercu wśród wielu książek Pani Profesor tę najukochańszą to „Darowane kreski”. Kiedyś dla dzieci z przedszkola wymyśliłam taki cykl: „Pisarze nasi rówieśnicy". Opowiadałam o wojennym dzieciństwie Joasi, która została pisarką i profesorem. „Asiuni” jeszcze wtedy w moim księgozbiorze nie było, ale były „Darowane kreski”. Dzieci lubiły ten cykl. O Adasiu Mickiewiczu też było. Kolejne pokolenia to inne dzieciństwo. To, co łączy to wartości.
Zachowałam fotografie ze spotkań w przedszkolu nr 27 na Podłężu. 23 lutego 2011 opowiadałam o dziewczynce urodzonej w Warszawie w sam raz na wojnę. Jakie książeczki jej czytano? Dlaczego nie miała mamusi? Babcia była, ciocie i tatuś, co wieloma dziećmi się opiekował. Przedszkolaki słuchały i zadawały mnóstwo pytań. Książką znaną kilku pokoleniom były „Baśnie” Andersena. Joasia znała „Calineczkę” „Brzydkie kaczątko”, moi słuchacze też.
W roku 2024 Pani Profesor przysłała mi: „Życie z książką. Znaleziska w papierzyskach”. Przeczytałam ucieszona takim autorskim pomysłem i wyobraziłam sobie, że pisarka zapewne archiwum porządkuje. Oj, to żmudna praca i strasznie czasochłonna. Pani Profesor zebrała książki, te z dedykacjami, dawne fotografie, tekst wspomnieniowy napisała, i mamy coś pięknego: życie z książką.
Kwiaty zdobią stroniczki tego fascynującego wydawnictwa. Bogaci w księgozbiory wiedzą, że znajdujemy w książkach zasuszone listki, płatki kwiatów, pąki róż; odkryte przez przypadek też są wspomnieniem.
Bardzo dziękuję. Miałam radość z czytania i przeglądania. To, co w życiu najcenniejsze książki i ludzie na stronicach tej publikacji jest. To wzrusza.
Dużo zdrowia Pani życzę i siły w działaniu. Często o Pani Profesor myślę z wdzięcznością za wszystko. Cieszę się Pani książkami i tym, że tak wiele Pani wartościowego wciąż robi. Pracowicie piękne życie.
„Uczyłam się chodzić trzymając się półek z książkami” - – tak wspomina Joanna Papuzińska. Proszę się trzymać czego się da, dzielnie trwać w zdrowiu i z sukcesami realizować zamierzone pomysły, na życie z książką. Wciąż mieć nową ofertę literacką dla kolejnego pokolenia, tego z wieku XXI.
Barbara Sikora
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie