REKLAMA

Wieszcz Adam Mickiewicz zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego ile zamieszania wywoła rozpoczynając nasza narodową epopeję od słów: „Litwo, Ojczyzno moja…”.

Zapewne nie miał poeta niczego złego na myśli ani też złych intencji, jednak zamieszanie snuje się za nami po dziś dzień. Jak to więc jest z tą Litwą, z Ojczyzną Mickiewicza i macierzą tych wszystkich, którzy składają się na nieprzebrane dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego?

Wielkie Księstwo Litewskie (źródło: Wikipedia)

Dla nas wieszcz Adam to poeta nasz, dla braci znad Niemna jest natomiast kwintesencją litewskości, mówiąc zresztą o braciach znad Niemna nie mam na myśli jedynie Litwinów ale i Białorusinów. I poniekąd wszyscy w tym jałowym dość sporze mamy rację. Jak to możliwe?

Był więc Mickiewicz niewątpliwie Polakiem, dla którego spuścizna Rzeczpospolitej była wielką wartością. Pisał po polsku, czuł po polsku, myślał po polsku. Wykazywał się zdecydowanie polskim patriotyzmem, utrzymując jednocześnie kontakty z polską emigracją, której stał się częścią. Skąd ten polski pierwiastek, a nie litewski? Bo litewski po prostu nie istniał. Kiedy powstawała średniowieczna Litwa istniał bałtycki naród litewski, mający swój język i państwo. Jednak wraz z ekspansją litewską na ziemie ruskie Litwa zaczęła mimowolnie ale i z premedytacją ulegać rutenizacji, a więc procesowi zruszczenia. Klasa litewska przyjmowała staroruski język, obyczaje, pismo i kulturę. Język ruski stał się językiem urzędowym, a litewskość zaczęła po prostu zanikać. Stereotypem jest także to, jakoby Litwa była w średniowieczu ostatnim pogańskim państwem w Europie. To nieprawda. Dziewięćdziesiąt procent mieszkańców Wielkiego Księstwa było Rusinami, posługiwało się ruskim językiem, a przytłaczająca część terytorium tegoż państwa to Ruś, jednocześnie tyleż samo mieszkańców państwa było chrześcijanami obrządku prawosławnego. Jedynie etniczni Litwini, jako zdecydowana mniejszość pośród ogółu mieszkańców byli poganami.

Ówczesny język staroruski jest powszechnie uważany za wczesny język białoruski (nie rosyjski i nie ukraiński) i zapewne dlatego Białorusini uważają się za spadkobierców Wielkiego Księstwa Litewskiego, które dla nich jest niczym innym jak pewną formą państwa ruskiego (białoruskiego) i trudno tutaj odmówić im racji. Sama zresztą Litwa historyczna to w nieco szerszym kontekście obszar dzisiejszej Litwy i Białorusi. Stara Litwa jest więc tak naprawdę ojczyzną i Litwinów, zarówno w znaczeniu etnicznym jak i politycznym, jak i Białorusinów czy Ukraińców, no i w pewnym sensie także… Polaków. Z czasem bowiem niemal całkowicie zrutenizowana Litwa zaczęła ulegać procesowi polonizacji, do tego stopnia, że u schyłku XVII wieku ruski język ruski zastąpiono… polskim językiem urzędowym. Dzisiejsi Litwini mają zresztą spory problem, bo z Litwinami średniowiecznymi maja niewiele wspólnego (w znaczeniu etnicznym), z Litwa historyczną zdecydowanie więcej, wszak współczesny język nowo litewski jest efektem wielu złożonych procesów historycznych, etnograficznych i lingwistycznych, które separują tenże naród od całkowicie nieskrępowanej ciągłości i poczucia więzi z odległą przeszłością. Są więc Litwini narodem w pełnym znaczeniu słowa, jednak swoją ojczyzną muszą po dzień dzisiejszy dzielić się z innymi. Dość złożone to ale prawdziwe. Bo przecież nawet historyczny herb Białorusi to nic innego jak litewska Pogoń. I chociaż ziemie białoruska i litewska dzieli dziś granica państw to jednak świadomość wspólnoty istnieje. A My, Polacy? Litwini poprzez historyczne zaszłości odżegnują się od nas, powołując się zresztą na historyczną odrębność Wielkiego Księstwa Litewskiego w ramach Rzeczpospolitej. Ale polskość jako taka jest trwale wpisana w idiom litewskości bo i dziś w rejonie Wileńszczyzny nasi rodacy stanowią większość. A przykład Mickiewicza doskonale ilustruje zagadnienie. Wzywał on bowiem Litwę jako ojczyznę zupełnie świadomie, były to bowiem jego rodzinnego strony. Czuł się jednak polskim patriotą ponieważ jedno nie wykluczało drugiego. W węższym kontekście jego ojczyzną była Litwa, w szerszym Polska (a dokładniej Rzeczpospolita). Był to bowiem wielki kraj, kraj Polaków, Litwinów, Rusinów czy Żydów, kraj do którego spuścizny nawiązywał i z którą się identyfikował. Jego serce biło na Litwie, pompując jednak krew na wskroś polską. W tamtych czasach, z naszej perspektywy bardziej zacofanych i archaicznych tacy ludzie jak on nie mieli z tym problemu. Jak to więc możliwe, że w dzisiejszych czasach z tym właśnie wyzwaniem nie potrafimy się uporać?
Jarosław Sawiak

Jarosław Sawiak
- REKLAMA -

Zewnętrzne linki