sobota, 20 kwietnia, 2024

Pierwszy raz poza gniazdem. To nie był udany lot bociana

Strona głównaDzielniceDługoszynPierwszy raz poza gniazdem. To nie był udany lot bociana

Pierwszy raz poza gniazdem. To nie był udany lot bociana

- Advertisement -

Niewątpliwie, bociania rodzina nad piekarnią Stanisława Bigaja stała się lokalną atrakcją. Wszyscy śledzili z zapartym tchem pierwsze próby lotu młodego bocianka, który z nieśmiałością i odwagą równocześnie stawiał swoje pierwsze kroki w powietrzu. Teraz, po kilku tygodniach, możemy świadkować kolejnym etapom w jego życiu.

Bocian pierwszy raz spaceruje w okolicy gniazda.

Po pierwszym, nieco nieudanym starcie, mały bocianek nie tracił zapału. Dzięki wsparciu mieszkańców, którzy z troską obserwowali jego poczynania i dbali o jego bezpieczeństwo, oraz rodziców, którzy nieustannie zachęcali go do lotu, młody bocian zaczął zdobywać coraz więcej pewności siebie.

Stanisław Bigaj, zawsze obecny z lornetką w ręku, z radością relacjonuje postępy swojego podopiecznego: „To niesamowite, jak szybko się uczy. Każdego dnia widać, że staje się coraz silniejszy i pewniejszy siebie. To prawdziwa radość patrzeć, jak rośnie i rozwija się.”

„Pierwsze koty za płoty”

W ostatnich dniach, mały bocianek zaczął odważniej fruwać wokół gniazda, a nawet odbył kilka krótkich lotów w okolicach piekarni. Jego postępy są źródłem dumy i radości nie tylko dla pana Bigaja, ale także dla całej społeczności, która z niecierpliwością śledzi dalsze losy tej niezwykłej rodziny.

I stało się. Mały Bocianek po raz pierwszy w swoim życiu wyfrunął z gniazda. Nie był to super udany start. Siły i odwagi starczyło mu tylko, by spocząć na dachu najbliższego domu po sąsiedzku. Potem było już tylko gorzej. Wylądował przy domowym ogrodzie na trawniku. Mieszkaniec posesji wyniósł go przed dom od frontu. Gość Bociek zaczął spacerować po mało uczęszczanej w tym miejscu ulicy, dumnie krocząc po asfalcie. Wzbudzał zachwyt wśród dzieci i dorosłych. Dzieci pod nadzorem rodziców ostrzegały rzadko przejeżdżające tędy samochody o nieproszonym gościu. Był bardzo przychylny ludziom, dawał się nawet pogłaskać. Odniesiony na pierwotne miejsce z trudem wrócił na gniazdo w wysokości kilkunastu metrów. Przez tydzień się spoglądał w dół, pomny pewnie ostatniego doświadczenia. Ciągle patrzył w górę na latających rodziców. Natura go jednak kusiła. Na skrzydłach i nogach obiegał gniazdo w kółko. Jakby chciał nabrać rozpędu i wyfrunąć. Ano zobaczymy… – relacjonuje Bigaj Stanisław.

Sąsiad po akcji ratunkowej.

„To więcej niż tylko historia o bocianach. To symbol naszej społeczności, symbol troski o naturę i wzajemnej pomocy. Młody bocianek stał się częścią naszego życia, a jego rozwój przypomina nam, że nawet w sercu miasta możemy być blisko natury,” mówi jeden z mieszkańców.

Nie ma wątpliwości, że bociania rodzina nad piekarnią Stanisława Bigaja będzie dalej dostarczać wiele radosnych chwil i niezwykłych przeżyć. A może kiedyś, młody bocianek, już dorosły i silny, wróci w to samo miejsce, by założyć własną rodzinę? Czas pokaże.

[vc_facebook]

Bocian u Bigaja uczy się latać. Próby zarejestrowane na filmie

1 KOMENTARZ

- Advertisment -

Sądowa epopeja Sebastian Kusia. Wyrok coraz bliżej. Może zapaść 24. kwietnia

Przed Sądem Rejonowym w Chrzanowie od prawie 5 lat trwa proces Sebastiana Kusia, podejrzanego o przyjmowanie łapówek, kiedy to pracował na stanowisku naczelnika biura...

Piątkowe pikniki cieszyły się sporym zainteresowaniem

Pomimo chłodu, aż dwa pikniki odbyły się w tym samym czasie w Jaworznie. Jeden zorganizowany jako „Dzień ziemi” pod płaszczką, drugi piknik na Osiedlu...

Fabryka hejtu na finale kampanii. Przekroczono granice kultury

Kampania wyborcza w Jaworznie weszła w decydującą fazę. Kandydaci na urząd prezydenta dwoją się i troją, żeby przekonać do siebie niezdecydowanych wyborców. Ich działania...