Sprayem po murze

Street art, graffiti i murale są nowoczesną sztuką, która może się komuś podobać lub nie. To kwestia wrażliwości artystycznej i estetycznej. Jednakże to, co mamy okazję obserwować na ścianach naszych budynków, trudno nazwać sztuką.

REKLAMA

Znaki, symbole, nierzadko wulgarne, zapewne nie byłyby problemem, gdyby nie to, że szpecą nasze otoczenie, wywołują niemiłe wrażenia a przede wszystkim – są zwykłym wandalizmem.

Co oczywiste – przepisy zabraniają tego typu zachowań, a osoby niszczące cudzą własność narażają się na poważne problemy z prawem. Swoje niezadowolenie coraz częściej wyrażają sami mieszkańcy, informując zarządców budynków o kolejnych zdewastowanych miejscach. Jak widać – z dobrym skutkiem.

Jaworznicka policja nie raz udowadniała swoją skuteczność w takich przypadkach a zatrzymani i osądzeni sprawcy przyznają, już po fakcie, że ich zachowanie było głupie i niepotrzebne. Konsekwencje zawsze są jednak prawdziwe i poważne. W tym miejscu warto przypomnieć, że za straty spowodowane przez nieletnich, finansowo odpowiadają rodzice a koszty malowania lub naprawy elewacji to często wiele tysięcy złotych.

Wydaje się, że nie tylko osiedlowy monitoring może zniechęć wandali do niszczenia elewacji budynków. To my sami powinniśmy piętnować tego typu zachowania. To mieszkańcy osiedli widzą i słyszą najwięcej. Jeśli sami nie będziemy informować policji czy straży miejskiej o próbach dewastacji ścian naszych bloków – niewiele się zmieni, a „kibicowskie serdeczności” na murach wciąż będą kłuć nas w oczy.

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki