Czwarta liga śląska nabrała na dobre rozpędu, a za nami już pięć wiosennych kolejek. Szczakowianka tym razem na wyjeździe pokonała pewnie 2:0 Wartę Zawiercie.

REKLAMA

Podopieczni trenera Pawła Cygnara po raz trzeci w tej rundzie dopisali do swojego konta komplet punktów. Jaworznianie w sobotę na wyjeździe rywalizowali z Wartą, która jesienią wysoko wygrała w Jaworznie. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło. Szczakowianka nabrała doświadczenia i przebudowała swój skład, Warta tymczasem straciła siłę ognia. Jaworzniccy Drwale bezlitośnie wykorzystali błędy rywali, którzy do soboty zasiadali na fotelu wicelidera i skutecznie powalczyli o wygraną.

Zmarnowane jedenastki

Gospodarze odważnie zaatakowali i już w pierwszej minucie mogli objąć prowadzenie. Po akcji prawą stroną jeden z napastników Warty z bliska uderzał głową, ale posłał piłkę obok słupka. Szczakowianka tymczasem okazała się bardzo skuteczna. Po zablokowanym strzale z rzutu wolnego piłka trafiła pod nogi Adriana Gałki, ten z prawego skrzydła dośrodkował idealnie na głowę do Jakuba Borowskiego, który otworzył wynik spotkania. Warta po szybkim ataku mogła doprowadzić do wyrównania, ale po uderzeniu Dawid Gargasz bez problemów wyłapał piłkę. Jaworznianie szukali swoich kolejnych szans po stałych fragmentach gry. Po faulu na Budaku z rzutu wolnego dośrodkowywał Dawid Lipniak, ale po uderzeniu głową w wykonaniu Dominika Rzymowskiego bramkarz spokojnie zatrzymał piłkę. W 22. minucie arbiter po rzekomym faulu w polu karnym przyznał gospodarzom rzut karny. Gargasz wyczuł jednak intencje strzelca i wybronił jedenastkę wykonywaną przez Damiana Adamieckiego. Warta biła głową w mur i nie mogła przebić się przez jaworznicką defensywę. Drwale tymczasem spokojnie grali swoje – wybijając rywali z uderzenia i co jakiś czas atakując.

W drugiej połowie gospodarze wciąż nie potrafili odnaleźć drogi do jaworznickiej bramki, a większe zagrożenie stwarzali właściwie tylko po stałych fragmentach gry. Po jednym z rzutów wolnych Gargasz trącił piłkę, a dobitka została skutecznie zablokowana. Nawet kolejny rzut karny okazał się prawdziwym niewypałem. Po zagraniu ręką miejscowi otrzymali kolejną szansę na doprowadzenie do wyrównania, ale Michał Mąka fatalnie spudłował z jedenastu metrów. To już zupełnie dobiło ekipę z Zawiercia, a dodało werwy gościom z Jaworzna, którzy przyspieszyli grę, by ostatecznie dobić rywali. Tymczasem prawdziwe wejście smoka zanotował Jakub Białas, który zaledwie po dwóch minutach od swojego wejścia na boisko wywalczył rzut wolny, który miał okazać się kluczowy w kontekście końcowego wyniku. Do piłki ustawionej na 18 metrze podszedł Mateusz Wawoczny i ładnym uderzeniem z wolnego pokonał bramkarza, trafiając do siatki swojego byłego zespołu. Parę chwil później Wawoczny znów postraszył defensywę rywali i po kolejnym rzucie wolnym, tym razem z boku pola karnego, zmusił golkipera do przerzucenia piłki nad poprzeczką. Warta chciała jeszcze odrabiać straty, ale Szczakowianka grała uważnie w obronie i nie pozwalała gospodarzom na stwarzanie większego zagrożenia. Swoją szanse w końcówce miał Szymon Wojtkowiak, ale po jego strzale piłka zatrzymała się tylko na bocznej siatce. W doliczonym czasie gry kolejną dobrą interwencję po strzale rywali zanotował Dawid Gargasz, potwierdzając swój świetny występ w całym spotkaniu.

Pora na Sarmację

Szczakowianka wygrała pewnie 2:0 i pokazała, że wiosną jest bardzo groźna. W sobotę Biało-Czerwoni znów nie mogli skorzystać z trzech podstawowych zawodników – zawieszonego na cztery spotkania Pawła Cygnara, a także Marcina Drzymonta i Kamila Bochenka. Okazało się jednak, że rezerwowi dają radę i mogą skutecznie walczyć o miejsce w pierwszym składzie. Jaworznianie spokojnie umościli się w środku tabeli i mogą spokojnie myśleć o reszcie sezonu. Od strefy spadkowej Drwali dzieli już bezpieczna przewaga, czołówka zaś wciąż jeszcze jest w zasięgu ręki i kto wie, czy drużyna nie spróbuje jeszcze dogonić przynajmniej czołowej piątki. Tymczasem w następnej kolejce Szczakowianka przy Krakowskiej zmierzy się z Sarmacją Będzin. To bardzo ważne spotkanie dla obu zespołów. Będzinianie cały czas nie mogą być spokojni o swój ligowy byt i próbują uciekać z dolnych rejonów tabeli. Jesienią jaworznianie niespodziewanie przegrali w Będzinie 0:2. Teraz liczą na udany rewanż i wydają się faworytem tego pojedynku. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 17:00.

Warta Zawiercie – Szczakowianka Jaworzno 0:2 (0:1)
(Borowski 10, Wawoczny 68)

Warta: Będkowski – Kamiński, Chmielewski, Wrona, M. Sołtysik – Italo Santana, W. Majchrzak (53. P. Gajecki), Neison, Bębenek, Adamiecki – Mąka. Trener: Robert Majchrzak

Szczakowianka: Gargasz – Gałka, Kurzawa, Rzymowski, Bąk (66. Białas) – Budak, Borowski, Wawoczny, Marędowski – Lipniak (82. Wojtkowiak) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Żółte kartki: P. Gajecki – Bąk, Białas

Mecz bez udziału publiczności

DKAS

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki