Piłkarze Szczakowianki w sobotę podejmowali w Szczakowej ekipę Sarmacji Będzin. Jaworznianie w ostatnich sześciu minutach znokautowali rywali, strzelając im aż trzy bramki i zapewniając sobie wygraną.

REKLAMA

Szczakowianka wiosną w IV lidze radzi sobie bardzo dobrze i regularnie wygrywa. Sobotnie starcie z Sarmacją miało być dla podopiecznych trenera Cygnara ważnym sprawdzianem. Będzinianie co prawda bronią się przed spadkiem, ale są groźnym zespołem i potrafią urywać punkty faworytom. Jesienią zresztą ograli Drwali 2:0 – dla jaworznian była to więc świetna okazja do rewanżu. Spotkanie wyjątkowo rozegrano w Szczakowej, murawa Stadionu Miejskiego źle bowiem zniosła opady deszczu i nie nadawała się do gry.

Samo spotkanie, chociaż wzbudzało spore emocje, to nie okazało się wielkim widowiskiem. Mimo to efektowna końcówka w wykonaniu Drwali na pewno zapadnie kibicom na długo w pamięć. Gra od początku toczyła się głównie w środku boiska. Oba zespoły szukały sposobu na przebicie się w okolice pola karnego rywali, sporo było walki, ale też niedokładności. Sarmacja próbowała zaatakować prawą stroną, ale dzięki przytomnej interwencji Dawid Gargasza piłka nie dotarła do adresata. Szczakowianka blisko powodzenia była w 25. minucie. Mateusz Wawoczny po dośrodkowaniu od Adriana Gałki ostemplował poprzeczkę i omal nie zaskoczył bramkarza, ale był na pozycji spalonej. Sygnał do ataku popularnym Drwalom dał, wracający po krótkiej absencji Kamil Bochenek. Po jego uderzeniu z dystansu bramkarz wybił piłkę przed siebie, ale dobitka w wykonaniu Marcina Smarzyńskiego okazała się niecelna. Dobrą akcję przeprowadził także Mateusz Budak, ale w kluczowym momencie zaliczył pudło.

W drugiej połowie gra stała się bardziej dynamiczna i co jakiś czas dochodziło do spięć w okolicach pola karnego. Na bramkę Sarmacji uderzać próbowali Borowski i Lipniak, ale ich strzały trafiały w defensorów lub były niecelne. Goście także nie zamierzali się tylko bronić i przynajmniej raz bliscy byli powodzenia. Na kwadrans przed końcem Roman Terbalyan oddał kąśliwy strzał zza pola karnego, ale Dawid Gargasz popisał się świetną paradą i przerzucił piłkę nad poprzeczką. W końcowych minutach wydawało się, że tego dnia bramek już nie obejrzymy. Wtedy jednak Szczakowianka wrzuciła wyższy bieg i dosłownie zdemolowała rywali. Po jednym z rzutów wolnych piłka trafiła na prawe skrzydło do Kamila Bochenka. Ten dośrodkował w pole karne, piłka odbiła się od głowy obrońcy i trafiła do Mateusza Wawocznego, który mimo asysty rywali zdołał oddać silny strzał i wpakował piłkę do siatki. Od tego momentu defensywa gości przestała już być tak szczelna i zaczęła popełniać błędy, z czego chętnie korzystali rozpędzeni jaworznianie. Zaledwie dwie minuty później przyklepali swoją wygraną. Podobnie jak przed tygodniem świetną zmianę dał Jakub Białas. Młody pomocnik Drwali przejął piłkę i idealnym prostopadłym podaniem uruchomił Mateusza Budaka, który uciekł obrońcom, minął bramkarza i podwyższył wynik. Już w doliczonym czasie gry Biało-Czerwoni ostatecznie pogrążyli Sarmację. Kamil Bochenek dopadł do bezpańskiej piłki i pięknym uderzeniem z ponad 20 metrów ustalił wynik na 3:0.

Szczakowianka wygrała po raz czwarty tej wiosny i chyba śmiało można już powiedzieć, że zaczyna doganiać ligową czołówkę. W tej rundzie tylko rezerwy Rakowa, które pewnie zmierzają w stronę III ligi, zdobyły więcej punktów od jaworznian. Biało-Czerwoni mogą być zupełnie spokojni o swój ligowy byt i walczyć o to, by zakończyć sezon jak najwyżej w tabeli. Wiosną podopieczni trenera Cygnara są wyjątkowo skuteczni, widać też poprawę gry defensywnej, a to przekłada się na dobre wyniki.

W następnej kolejce Szczakowiankę czeka kolejny ważny test – wyjazdowy pojedynek z MKS-em Myszków. MKS znalazł się w trudnej sytuacji i chociaż próbuje walczyć, to na razie nie może uciec ze strefy spadkowej. Drwale będą chcieli sięgnąć po kolejną wygraną i uciec kolejnym rywalom. Postawieni pod ścianą myszkowanie mogą jednak sprawić sporo problemów. Jesienią Szczakowianka ograła MKS 4:2 i także teraz wydaje się faworytem, musi jednak nastawić się na trudną przeprawę.

Szczakowianka Jaworzno – Sarmacja Będzin 3:0 (0:0)
(Wawoczny 86, Budak 88, Bochenek 90+2)

Szczakowianka: Gargasz – Gałka, Kurzawa, Drzymont, Bochenek – Budak (90+2. Szumski), Borowski, Wawoczny, Marędowski (90. Bąk) – Lipniak (81. Białas) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Sarmacja: Dawid – Dudała, Majka, Mazur (64. Bała), Czapla, Gądek (90. Bolek), Terbalyan, Zawadzki (71. Bąk), Kozłowski, Adamczyk (78. Pietrowski), Widurski. Trener: Michał Pluta

Sędziował: Michał Ficiński (Sosnowiec)

Żółte kartki: Wawoczny – Zawadzki

Mecz bez udziału publiczności

DKAS

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki